Zaczęło się jak wczoraj dla Barcelony i jak dla Realu niemal tradycyjnie. Od gola dla rywali. W piątej minucie trafił Cabral. Sergio Ramos idealnie przedłużył do niego głową, a Cabral trafił.
Potem padł gol dla Realu, który nie został uznany. Była kontrowersja, ale Cristiano Ronaldo chyba naprawdę dotknął piłkę i spowodował spalonego. W 36. min. za to czerwonej kartki nie dostał Sergio Ramos, który umyślnie kopnął rywala bez piłki. Błąd sędziego.
W 45. min. wyrównanie "Królewskim" zapewnił z rzutu karnego Cristiano Ronaldo. Iborra niemal złapał piłkę w ręce w polu karnym, za co dostał drugą żółtą kartkę.
W 50. min. Cristiano Ronaldo podwyższył. Higuain przeprowadził ładną akcję na skrzydle, wrzucił, a Cristiano Ronaldo wyskoczył w polu karnym jako jedyny.
Hat-tricka skompletował już w 57. min. Trafił przepięknie, z ok. 25 m, tzw. "spadającego liścia".
Sześć minut później obrońcy Realu nie zdążyli wrócić, Serrano świetnie wrzucił na głowę wbiegającego w pole karne Konego, a ten pokonał Casillasa.
Na 4:2 wynik ustalił Benzema bardzo ładnym strzałem w stylu Thierry'ego Henry'ego po podaniu Cristiana Ronalda.
Na 16 kolejek przed końcem Real ma nad Barceloną dziesięć punktów przewagi.