Sport.pl

Greń: Irlandzka policja wzięła mnie za włamywacza. To był najgorszy dzień w moim życiu

Agencja TVN/x-news
31.03.2015 09:38
- Poprosił mnie mój kolega, biznesmen z Warszawy, o kupno 12 biletów. Miałem je mu przekazać pod stadionem. Czekałem na niego, jak się okazało, na posesji prywatnej. Policja przyjechała, bo ktoś ją wezwał, że stoję u niego na posesji i sprawdzała, czy nie próbuję się włamać. Funkcjonariusze znaleźli w mojej kieszeni bilety i aresztowali uznając, że nimi handluję. Gdy dojechałem na komisariat sprawa została wyjaśniona, jednak irlandzkie prawo działa tak, że moja sprawa została już rozpoczęta i musiałem przesiedzieć w areszcie całą noc i rano stawić się przed sądem, który mnie uniewinnił. Gdybym jechał na handel, to miałbym ze sobą te 49, 100, czy nawet 200 biletów, bo z 12 to za wiele bym się nie dorobił. To był najgorszy dzień w moim życiu - tak w rozmowie z x-news Kazimierz Greń, prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej, tłumaczy się z aresztowania przez irlandzką policję przed meczem Polaków w Dublinie w eliminacjach Euro 2016. Według informacji z lokalnych mediów działacz miał handlować biletami pod Aviva Stadium.
Więcej o:
Komentarze (3)
Zaloguj się
  • marek_p1846

    Oceniono 16 razy 14

    No taki gapcio. Wszedł na czyjąś posesję i dziwi się, że właściciele dzwonią na policję, że ktoś handluje biletami.
    Policja przyjeżdża i od razu sprawdza co nasz gapcio ma w kieszeni.
    Taki zbieg okoliczności.
    To właśnie dlatego amerykańska policja kontakt z takimi zagubionymi rozpoczyna od słów - wszystko co pan powie itd. by dać szansę.
    Tyle, że nasz gapcio lubi mówić i nic go nie powstrzyma przed ośmieszaniem się.

  • wujek_dobra_rada6

    Oceniono 19 razy 3

    gren dobrego masz pomysła...zrób z siebie męczennika i wstąp do 'pisiu'.

  • krysios

    Oceniono 1 raz 1

    Tak a co z kibicami którzy nabyli bileciki i rozpoznali kto im je sprzedał? Żałosna ta linia obrony jak i ten handelek.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX