Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Piłka nożna. Debata o debacie, do której nie doszło

Czy szef PZPN Grzegorz Lato wymógł na szefach telewizji Orange Sport, by odwołali niedzielny program, w którym mieliby dyskutować jego najwięksi wrogowie?
- Na dziennikarzy, którzy mieli debatę przeprowadzić, odgórnie założono kaganiec. Dla mnie to PRL bis - twierdzą opozycjoniści Laty, których zaproszono do studia. - Bzdura - kontruje szef stacji Janusz Basałaj.

Program o m.in. starcie Laty w wyborach do Komitetu Wykonawczego UEFA zaplanowano na 26 marca. Szef PZPN, choć był jedynym rozpoznawalnym kandydatem, przegrał sromotnie. Mniej głosów od niego dostał tylko Maltańczyk.

Dyskutować w studiu mieli Jan Tomaszewski i Kazimierz Greń, najbardziej zajadli krytycy PZPN, zaproszono również przewodniczącego wydziału zagranicznego związku Janusza Jesionka oraz dziennikarza "Rzeczpospolitej" Stefana Szczepłka.

- Dostaję nagle telefon, że debaty nie będzie, bo w weekend Małysz żegna się z kibicami - opowiada Tomaszewski. - Zapewniono mnie, że do takiej dyskusji dojdzie tydzień później.

- Polska czekała na pożegnanie Małysza, dlatego odwołaliśmy debatę o Lacie - tłumaczy Janusz Basałaj, szef Orange Sport.

Debata spadła także w drugim terminie. Przeciwnicy PZPN sugerują, że Lato mógł na przykład wykorzystać znajomości z szefami TP SA, które jest sponsorem reprezentacji oraz właścicielem Orange Sport.

- Lato zablokował program - uważa Greń. - Jego start w wyborach do UEFA zakończył się wstydem i hańbą, a my mielibyśmy o tym mówić na antenie. Na dziennikarzy, którzy mieli debatę przeprowadzić, założono kaganiec. Dla mnie to PRL bis.

Basałaj zapewnia, że to nieprawda. W drugim terminie jego telewizja chciała zaprosić także prezesa PZPN. - Lato alergicznie reaguje na Grenia czy Tomaszewskiego, ale nie może nic nikomu polecić. Staramy się zapraszać prezesa, ale on unika spotkań. Wydało mi się nie fair robić program o nim bez niego, chciałem być uczciwy - mówi.

Szczepłek z kolei jest zaskoczony, kiedy pytamy go o debatę. - Rzeczywiście byłem zaproszony do studia, ale kiedy dowiedziałem się, że będzie tam również Tomaszewski, odmówiłem.

Dlaczego nie wziął pan udziału w debacie? - pytamy szefa PZPN.

- Pan chyba żartuje albo robicie ze mnie debila. Bądź pan poważny. Jak mam usiąść z Tomaszewskim i Greniem do jednego stołu? Jakby pana ktoś na okrągło obrażał, siadłby pan z nim?

Wpływał pan na kogoś, by zdjąć program z anteny, jak sugerują pana przeciwnicy? - dopytujemy.

- Do widzenia - prezes PZPN rzucił słuchawką.

Więcej o: