Sport.pl

Janusz Atlas: Od lat nikt mnie nie widział pijącego

Rozmawiał Robert Błoński
2009-10-01 , aktualizacja: 01.10.2009 21:49
A A A Drukuj
PZPN Fot. Wojciech Surdziel / AG PZPN
- Dotąd byle pętak mógł obrażać senatora RP, który jest jednocześnie wiceprezesem PZPN, i uchodziło mu to bezkarnie. Teraz nie będzie uchodzić - zapowiada w rozmowie ze Sport.pl nowy rzecznik PZPN Janusz Atlas.
Janusz Atlas
Wikipedia
Janusz Atlas
W czwartek Atlas, były dziennikarz, a ostatnio etatowy pracownik PZPN, został mianowany tymczasowym rzecznikiem. Niektórzy działacze PZPN są zaniepokojeni jego nominacją i otwarcie stawiają pytania o nadużywanie przez Atlasa alkoholu.

Robert Błoński: Co się teraz zmieni w polityce informacyjnej PZPN?

Janusz Atlas: - Będą odpowiedzi na wszystkie pytania i zaczepki.

Dotąd nie było?

- Nie było głównie na zaczepki. Teraz obiecuję, że będą. Równie brutalne jak te zaczepki.

Związek pójdzie na wymianę ciosów z mediami?

- Dotąd PZPN był bombardowany w narożniku. Przedstawiano go jako organizację przestępczą, mafijną, co oczywiście nigdy nie miało i nie ma nic wspólnego z prawdą. Czy dementowanie kłamstw i odpowiadanie na chamskie zaczepki to będzie wymiana ciosów? Jeśli skończą się ciosy poniżej pasa, sami nie będziemy zaczynać się boksować z kimkolwiek.

Będziecie walczyć na internetowej stronie PZPN, żądać sprostowań w gazetach, kierować sprawy do sądu?

- Mam nadzieję, że nie będzie drastycznych kroków, ale są tysiące sposobów, skorzystamy ze wszystkich dostępnych. Dotąd byle pętak mógł obrażać senatora RP, który jest jednocześnie wiceprezesem PZPN, i uchodziło mu to bezkarnie. Teraz nie będzie uchodzić.

Są sprawy, które do sądu się nie nadają, a są takie, które tylko tam mogą być rozstrzygnięte. Np. jeśli kwestionuje się czyjąś uczciwość albo zaczepia jego rodzinę. Osoby publiczne, a wybitni działacze PZPN nimi z natury są, wzbudzają zainteresowanie mediów i zaczepia się ich. Gdy zainteresowanie jest życzliwe, to dobrze. Jak ktoś kłamie, trzeba dać odpór. Nie widzę w tym nic dziwnego. Mediom radzę, by nie zamieszczały zdjęć nieprawdziwych, obraźliwych i obrzydliwych.

Nie boi się pan, że na pana też ktoś coś wyciągnie?

- A jakie można postawić mi zarzuty? Napadłem kogoś? Ukradłem coś? Uczestniczyłem w przygotowaniu ustawy o grach hazardowych?

Ryszard F. zwany Fryzjerem mówi o panu „imprezowicz”.

- Ooooo... każdy człowiek w swoim życiu miał czas imprez. Ja również. Ale od dawna jestem stateczną głową rodziny. Od lat nikt mnie nie widział pijącego.

Skończył pan z alkoholem?

- Zdecydowanie.

Zbigniew Lach...

- ...wiem, wiem. Kiedy przyjmowano mnie do pracy w związku, zapytał na posiedzeniu zarządu, czy piję. Dostał negatywną odpowiedź od prezesa Laty i ją przyjął. Ze Zbyszkiem jesteśmy w jak najlepszych stosunkach i nic się nie zmieniło. W PZPN nie miałem, bo nie mogłem mieć żadnej wpadki. Pracuję tu od 6 stycznia i karta dyscyplinarna jest czyściutka. Za to wypełnioną mam kartę nagród.

Jeśli zadzwoni do pana dziennikarz z zagranicy i poprosi o wywiad z prezesem...

- ...poradzę sobie. Oczywiście, że mówię po angielsku i rosyjsku. Już nawet do mnie dzwonili, mejlowali z zagranicy. W PZPN naprawdę nie pracują półanalfabeci i idioci.

Czuje się pan człowiekiem na pierwszej linii związku?

- Związek doświadcza niezasłużonego czarnego PR-u. To trzeba kompromitować. Sprostam zadaniu, by wyśmiewać łobuzerstwo. Będę nazywał je po imieniu, nie zamierzam udawać, że nic się nie dzieje.

Podobno „podkopywał” pan poprzedniego rzecznika Jakuba Kwiatkowskiego?

- W żadnym wypadku. Pana Kubusia, jak się do niego zwracałem, poznałem na konferencji z Michelem Platinim. I zwróciłem uwagę, że robienie sobie zdjęć z prezydentem UEFA to dziecinada. Później nie miałem nawet wbitego w komórkę numeru jego telefonu służbowego. Bo nie zwrócił się do mnie z ani jednym problemem.

A gdyby zaproponowano panu stałą funkcję rzecznika?

- Twarzą związku powinien być chyba ktoś młodszy, ale nigdy nie ucieknę od odpowiedzialności. Systemu komputerowego nie zorganizuję, bo nie umiem. Potrafię co innego. Np. dawać odpór chamskim atakom na związek.

Podziel się