Sport.pl

Afera korupcyjna. Bójta się Wójta

- Ja oczywiście nikogo nie straszę, ale niech się każdy zastanowi, co powie, bo ja też mam usta i dobrą pamięć - mówi przed rozpoczynającym się w najbliższych miesiącach procesem grupy przestępczej ?Fryzjera? Janusz Wójcik. Oskarżony o ustawianie meczów były selekcjoner deklaruje chęć powrotu do zawodu. W czwartek był ekspertem Polsatu Futbol.
Ankieta o Sport.pl. Poświęć kilka chwil na jej wypełnienie »

Zanim ruszy (w najbliższych miesiącach) największy proces w polskim sądownictwie, Janusz Wójcik wystąpił w programie "Kulisy sportu" w Polsacie Sport. O korupcji w polskiej piłce od dawna opowiada dużo i chętnie. Zanim trafił do prokuratury we Wrocławiu, która postawiła mu kilkanaście zarzutów, przez lata był dyżurnym autorytetem TVN 24. W "Kulisach..." rozmawiał z nim Roman Kołtoń, który z Wójcikiem jest na ty.

- Korupcja powstała w polskiej piłce dużo wcześniej, była pielęgnowana i udoskonalana. To się tak rozwinęło, że ten, kto nie wchodził w układ, w to koło zamachowe, kierat, który się kręcił, słyszał, że po pierwsze, twoja drużyna leci, albo nic nie osiągniesz, a ciebie usuną. (...) To było koło przypominające sieczkarnię, jak wpadła ci głowa pod tę sieczkarnię, to spadała -opowiadał były selekcjoner. O jego roli w"sieczkarni" dowiedzieć się z "Kulis..." nie sposób.

- Zarzutów jest bodaj 16, 17 - stwierdził prowadzący.

- Nie, 11 było. Nie wiem, czy się nie zmniejszyła ich ilość - sprostował Wójcik.

Łatwo sprawdzić, że nie zmniejszyła się. 11 zarzutów dotyczących ustawiania meczów Świtu Nowy Dwór wiosną 2004 roku miał Wójcik dwa lata temu, gdy został zatrzymany przez policję. - W trakcie śledztwa liczba zarzutów się zwiększyła. Ostatecznie w akcie oskarżenia Janusz W. ma postawione 16 zarzutów korupcyjnych -wyjaśnia Krzysztof Grzeszczak prowadzący śledztwo w piłkarskiej aferze korupcyjnej.

W połowie sezonu 2003/04 Świt Nowy Dwór zajmował ostatnie miejsce -w17 meczach zdobył tylko 8 punktów. Wówczas zwolniono trenera Władysława Stachurskiego i zatrudniono Wójcika, pod wodzą którego Legia zdobyła w 1993r. mistrzostwo odebrane przez PZPN za podejrzenia o ustawienie meczu.

Świt zaczął wygrywać i remisować, przegrywał rzadko. Dopiero w wyniku śledztwa prokuratury i policji ustalono, że prawie wszystkie te mecze były ustawione. Według prokuratorów trener działał w porozumieniu z innymi osobami, w tym z Ryszardem F., pseudonim "Fryzjer". Na łapówki Świt przeznaczył kilkaset tysięcy złotych. Pieniądze trafiały do sędziów, obserwatorów i piłkarzy rywali. Teraz Wójcik z jednej strony bagatelizuje rolę "Fryzjera" (-Robienie z pana Forbricha głównego organizatora (...) to nie jest prawda). Ale przyznaje: -Ten człowiek milczy, nie chce zeznawać w wielu przypadkach. Ja myślę, że jak on by zaczął mówić, to by dopiero były ciekawe rzeczy. On książkę mógłby napisać, która sprzedawałaby się, uhu.

- Czy ty, wkraczając w tę sytuację, wiedziałeś, że musisz funkcjonować w tym mechanizmie, stąd 300 połączeń z "Fryzjerem" przez dwa miesiące? - pyta Kołtoń.

- Nie było 300 połączeń, to tylko plotka - prostuje Wójcik.

Krzywo prostuje. Z aktu oskarżenia wynika, że od 7 kwietnia do 30 czerwca 2004 roku telefonicznie kontaktował się z Ryszardem F. 333 razy. Dane nie obejmują jednak rozmów z telefonów na karty prepaidowe, których "Fryzjer" używał kilkaset. Gdy Wójcik nie zdołał utrzymać Świtu, a więc po czerwcu 2004 roku, rozmawiał z nim ledwie kilkanaście razy.

- Nie przyznałem się do zarzutów - opowiada Wójcik Kołtoniowi. I daje przykład meczu z Wisłą Płock: - Tam jest zarzut, że my ustawiliśmy ten mecz z sędzią, nie będę przytaczał nazwiska. Ten mecz po pierwsze, przegraliśmy, po drugie - i najważniejsze - jak sędzia mógł być ustawiony, jeżeli według relacji dziennikarzy byliśmy drużyną lepszą, więcej sytuacji mieliśmy, ale jak nie umie zawodnik strzelić do pustej bramki, to co ja poradzę? I co najważniejsze -sędzia wyrzucił nam dwóch zawodników. Gdzie on był ustawiony, w którą stronę? Chyba że zgłupiał w szatni i nie wiedział w ogóle, co się dzieje.

- Nie było podejścia może z dwóch stron? - docieka Kołtoń.

Wójcik: - Albo przebitka była gdzieś większa.

Kołtoń: - Może przebitka była.

Wójcik: - Zgodzisz się? Jak może być cokolwiek ustawione, jeżeli dwóch ludzi dostaje czerwone kartki.

W akcie oskarżenia stoi jak wół, że sędzią był Tomasz Mikulski z Lublina, obserwatorem Wit Ż. z Warszawy. Mikulski był jednym z niewielu sędziów, którego Ryszard F. nie potrafił podejść. Ale to nie Mikulski miał sędziować ten mecz, tylko Marcin Borski i do niego zadzwonił Wójcik z propozycją korupcyjną. Arbiter opowiedział jednak o tej rozmowie z Wójcikiem w PZPN i po małej aferze zmieniono Borskiego na Mikulskiego. Wójcik zeznał, że rozmawiał o tym z prezesem PZPN Michałem Listkiewiczem, który miał powiedzieć:"Popatrz, głupek, jeszcze młody sędzia zrobił niepotrzebnie zadymę, że do niego dzwoniłeś".

Przed pojedynkiem w Płocku "Fryzjer" przekazał Wójcikowi, że tego spotkania nie da się ustawić. Mimo to trener próbował sam złożyć Mikulskiemu propozycję korupcyjną. Bezskutecznie.

Dlaczego więc Wójcik jest oskarżony? Kołtoniowi tłumaczy to tak: "Przyjechała jakaś gaduła do Wrocławia. Wielu opowiadało - nie tylko na mój temat -niestworzone rzeczy, chroniąc własną tylną część ciała. Opowiadano różne dziwne rzeczy. Jak oni sobie spojrzą w twarz, jak usłyszałem, zobaczyłem nazwiska niektórych, to ręce mi opadły".

Co na to prokurator Krzysztof Grzeszczak? - Rola Janusza W. w ustawianiu meczów była znacząca, niezwykle istotna. To trener umożliwił działaczom Świtu kontakt i stałą współpracę z "Fryzjerem". Dzięki temu przedstawiciele Świtu mieli możliwość kontaktowania się z sędziami oraz obserwatorami, którym wręczali łapówki. W przypadku Janusza W. jego postawa jest szczególnie demoralizująca, gdyż jako trener wykorzystywał swoje kontakty, znajomości wśród piłkarzy. Niektórych z graczy Świtu namawiał do kontaktów z zawodnikami drużyny rywali, aby tamci za pieniądze odpuścili spotkanie.

Z aktu oskarżenia wynika, że o pomoc trener prosił swoich zawodników przed meczem z Polonią Warszawa. Sergiusz W. i Grzegorz K. zaproponowali Dariuszowi Dźwigale 100 tys. zł. łapówki, ale Wójcik sam też do niego dzwonił. Piłkarz jednak odrzucił ofertę, bo - jak były selekcjoner wyjaśnił w śledztwie -był obserwowany przez działaczy Polonii, którzy podejrzewali go o sprzedawanie meczów. Wójcik wysłał więc swoich piłkarzy do bramkarza Polonii Artura S., którego Grzegorz K. znał z Wisły Kraków. Zaproponowali mu 30 tys. zł, a po utrzymaniu się w pierwszej lidze -dodatkowe 15 tys. zł. Ten ofertę przyjął. Prokuratorzy nie ustalili, kto przekazał pieniądze obserwatorowi Krzysztofowi P. i sędziemu Grzegorzowi G. Według prokuratury obaj jednak przyjęli po co najmniej 20 tys. zł. Prokuratorzy podejrzewają, że pieniądze wręczył Wójcik.

Były selekcjoner (jego skuteczność była tak znana, że w środowisku krążyło powiedzenie "Bój ta się Wójta") wkrótce zasiądzie na ławie oskarżonych, ale imponuje pewnością siebie. - Ja oczywiście nikogo nie straszę, ale niech się każdy zastanowi, co powie, bo ja też mam usta i dobrą pamięć. Mimo wypadku pamiętam wszystko dokładnie i mogę przytoczyć szczegóły. Lepiej, żeby nie było bajkopisarzy, tylko jeśli ktoś ma coś do powiedzenia, to niech mówi - ostrzega.

I ujawnia, że chce wrócić na trenerską ławkę. Od kilku miesięcy w PZPN jest pismo z prokuratury, która twierdzi, że Janusz Wójcik może wykonywać zawód i działać w piłce.

Prokurator Grzeszczak: -Zakaz wykonywania zawodu stosujemy tylko w czasie śledztwa. W momencie napisania aktu oskarżenia cofnęliśmy go. Jednak materiały przesłaliśmy do prokuratora PZPN, który ma uprawnienia do karania. Poza tym jest bardzo prawdopodobne, że w procesie karnym, który niedługo powinien się rozpocząć, będziemy się domagali, aby sąd wydał trenerowi W. zakaz wykonywania zawodu. Tak było w sprawie trenera Dariusza Wdowczyka.

- Wójcika nie oglądałem, ale z tego, co pan mówi, wynika, że wypowiedzi dotyczyły sprawy karnej. To więc problem sądu, my ukarzemy go zgodnie z planem -twierdzi Wojciech Petkowicz, prokurator PZPN. -Sprawa czeka w kolejce, w pierwszych tygodniach przyszłego roku przekażę ją do Wydziału Dyscypliny.

Dlaczego oskarżony o korupcję Wójcik był ekspertem Polsatu Futbol w meczu Ligi Europejskiej Anderlecht - Hajduk Split? Marian Kmita, szef sportu w Polsacie, nie odbierał wczoraj telefonu. Spróbujemy dziś.

Mecze Janusza W. w Świcie Nowy Dwór

Świt - Odra Wodzisław 3:1

Amica Wronki - Świt 2:2

Świt - Górnik Łęczna 1:0

Wisła Płock - Świt 2:0

Świt - Polonia Warszawa 2:1

Legia Warszawa - Świt 3:1

Świt - Lech Poznań 1:0

Groclin Grodzisk Wlkp. - Świt 3:1

Świt - Górnik Polkowice 0:0

Tłustym drukiem mecze, za które Wójcik ma zarzuty. Przed meczem z Amiką bukmacherzy wycofali to spotkanie z zakładów.

"Mecze były kupowane, ale mnie w tym nie było" - zapewniał Wójcik »


"Z prokuraturą będę współpracować, ale na satysfakcjonujących warunkach" »


"Kto nie pasował do mechanizmów korupcyjnych był po prostu kasowany" »


"Vuk Sotirović: » Dostałem propozycję odpuszczenia spotkania


Więcej o: