Sport.pl

Już nigdy za korupcję Widzew zdegradowany nie będzie

Widzew powinien grać w ekstraklasie - to skutek wczorajszego wyroku Trybunału Arbitrażowego przy PKOl. Klub zapowiada, że natychmiast zażąda realizacji tego postanowienia. Oznacza to, że w Ekstraklasie może zagrać w przyszłym sezonie 17 drużyn
Co i czyim kosztem zyska Widzew? Blog Sarzały »

Wydłuża się lista wydarzeń w sprawie korupcji w Widzewie Łódź. I każde jest ekstremalnie różne od poprzedniego. Najpierw PZPN zdegradował klub w dwóch instancjach za ustawianie meczów w drugoligowym sezonie 2004/05. Przed rokiem wyrok uchylił Trybunał PKOl, uzasadniając to przedawnieniem czynów korupcyjnych (w dwóch bliźniaczych przypadkach Korony Kielce i Zagłębia Lubin protesty wówczas odrzucił). PZPN poszedł ze skargą kasacyjną do Sądu Najwyższego. Ten 10 czerwca orzekł, że korupcja w sporcie nie powinna się przedawniać, i cofnął sprawę do ponownego rozpatrzenia w PKOl.

Trybunał nie znalazł czasu do końca lipca, aby zająć się wnioskiem, i ekstraklasa rozpoczęła rozgrywki bez Widzewa (awansował na boisku z I ligi) - ponieważ związek wyegzekwował wymierzony przez siebie w ubiegłym roku karny spadek łodzian. Teraz, po czterech kolejkach, TA PKOl postanowił, że PZPN jednak nie miał prawa zdegradować klubu. Mało tego - wyraźnie zapowiedział, że związkowy Wydział Dyscypliny, do którego przekazał ponownie sprawę, nie będzie mógł wymierzyć najcięższej kary, ponieważ musi stosować się do aktualnie obowiązujących przepisów - a te od 1 lipca już zakazują wyrzucania z ligi za korupcję sprzed 30 czerwca 2005 r.

Trybunał przy PKOl w ogóle nie rozpatrywał wczoraj merytorycznie przypadku Widzewa. W wyroku nie ma ani słowa o tym, czy klub ustawiał mecze bądź nie. Zespół orzekający przychylił się do dwóch wniosków łodzian i uznał, że rozpatrujący sprawę na przełomie 2007 i 2008 r. WD PZPN został powołany niezgodnie z prawem (przez kuratora, bez formalnej akceptacji zarządu), a w dodatku skazywał klub na podstawie niepotwierdzonych urzędowo materiałów z prokuratury (prawnicy WD mieli z Wrocławia zwykłe kartki z zarzutami, a nie sygnowane dokumenty).

Karny spadek Widzewa nie tylko więc jest, ale już zawsze będzie, nielegalny. - Proszę mnie zwolnić z odpowiedzi na pytanie, co zrobi teraz PZPN - bezradnie rozkładał wczoraj ręce Krzysztof Malinowski, który reprezentował związek przed TA. Ale pytanie wciąż jednak istnieje - co zrobi PZPN? Oficjalnie nikt ze związku nie chce się przed czwartkiem - tego dnia zbiera się zarząd związku - na ten temat wypowiadać. Malinowski zdradził, że zaraz po wyroku zadzwonił do prezesa Grzegorza Laty, a ten ponoć "przyjął to spokojnie".

Wszystko zależy od tego, czy Widzewowi uda się zmontować w zarządzie na tyle mocną koalicję, aby przegłosować wniosek o przywrócenie do ekstraklasy, a z drugiej strony od tego, czy klub byłby skłonny pójść na kompromis, gdyby związek obiecał, że wypłaci mu odszkodowanie. - Natychmiast zażądamy przywrócenia do ekstraklasy, sprawa na pewno znajdzie się w porządku czwartkowych obrad - twardo mówił wczoraj prezes Widzewa Marcin Animucki, który jest też... członkiem zarządu PZPN.

Co do ewentualnego powiększenia ligi (niemożliwe, aby kogokolwiek z niej teraz wyrzucić) - i tak jednak dużo trudniejsze byłoby uzyskanie zgody Ekstraklasy SA, bo to 16 zrzeszonych w niej klubów musiałoby ponieść konsekwencje dołożenia 17. To im trzeba byłoby zabrać po co najmniej kilkaset tysięcy złotych dotacji z Canal+, aby Widzew mógł zostać pełnoprawnym udziałowcem. Jeden z prominentnych działaczy Ekstraklasy SA powiedział nam wczoraj, że zgoda ligi jest wykluczona. - Niech PZPN płaci za swoje wyroki - stwierdził.

Polonia Warszawa ma nowego trenera »


Więcej o: