Sport.pl

Piłka nożna. Brał łapówki, dalej sędziuje

Marcin S. z Częstochowy przyznał się do ustawiania meczów, ale nadal prowadzi mecze w III lidze. - Nie możemy podejmować decyzji na podstawie poczty pantoflowej czy internetowych plotek - tłumaczą działacze
Według wrocławskiej prokuratury S. dwukrotnie - w 2004 i 2006 r. - przyjął łapówkę przed meczami trzecioligowej Kmity Zabierzów. Z aktu oskarżenia wynika, że przyjął w sumie 7 tys. zł. S. przyznał się do winy, chce dobrowolnie poddać się karze. Propozycja prokuratury: rok więzienia w zawieszeniu na dwa lata, 7 tys. zł grzywny, przepadek korzyści majątkowej oraz dwuletni zakaz organizacji i uczestnictwa w zawodach sportowych.

Mimo to S. prowadził już w tym sezonie kilka spotkań w III lidze i klasie okręgowej. - Jestem zdziwiony, ale pozostawię to bez komentarza. Współpracujemy z PZPN, którą informujemy o podejrzanych i kierowanych aktach oskarżenia - mówi prok. Wiesław Bilski z wrocławskiej prokuratury.

- Nie możemy podejmować decyzji na podstawie poczty pantoflowej czy internetowych plotek - mówi Władysław Popczyk, członek kolegium sędziów w Katowicach. - Nie dostaliśmy żadnej informacji z Kolegium Sędziów PZPN.

Jan Bzowy, prezes częstochowskiego OZPN: - Nie mamy żadnego dokumentu. Też czytałem o sprawie, ale to nie podstawa do podjęcia działań. Dzwoniłem do Marcina S., ale nie odbiera telefonu. Zresztą on chyba nie jest obsadzany? Jest? Nie wiedziałem.

Więcej o: