Sport.pl

Kapitan Lenczyk prowadzi Śląsk do pucharów

4 : 2
Informacje
Ekstraklasa 2010/11 - 27. kolejka
Sobota 14.05.2011 godzina 17:00
Wyniki szczegółowe
Wynik
Śląsk Wrocław
4
GKS Bełchatów
2
Miał tylko trafiony okręt wyprowadzić na spokojne wody. Na trzy kolejki przed końcem sezonu jego drużyna jest jednak druga w tabeli i ma wielkie szanse, by dopłynąć do europejskich pucharów.
Okręt Lenczyka osiągnął taką pozycję, jakiej nikt we Wrocławiu się nie spodziewał. Nawet prezydent miasta Rafał Dutkiewicz, witając Lenczyka na pokładzie w październiku, zwrócił uwagę, że "o sprawy najpoważniejsze Śląsk powalczy dopiero w przyszłym sezonie". Nie było w tym zresztą nic dziwnego, bo drużyna po siedmiu kolejkach była na przedostatnim miejscu i wszyscy bali się, by po prostu nie zatonęła.

Dzięki doświadczonemu szkoleniowcowi klub budowany przez Zygmunta Solorza i miasto o sprawy najpoważniejsze powalczyć może już w obecnych rozgrywkach.

W sobotę Śląsk pokonał na własnym boisku GKS Bełchatów 4:2, przeskoczył w tabeli Jagiellonię i na trzy kolejki przed końcem sezonu jest wiceliderem. Czy wrocławianie są w stanie tę pozycję utrzymać? - Przysięgam, że wicemistrzem Polski będziemy przynajmniej do piątku, kiedy zagramy z Górnikiem. Jak będzie dalej, nie wiem, bo jestem już w takim wieku, że nie mogę myśleć na dalej niż tydzień - skomentował w swoim stylu niemal 69-letni szkoleniowiec Śląska.

Receptą na sukces jego drużyny jest przede wszystkim regularność, bo w ostatnich 20 meczach wrocławski zespół przegrał tylko raz - u siebie z Koroną Kielce. Na wyjeździe Lenczyk w tym sezonie pogromcy jeszcze nie znalazł, a z dziewięcioma kolejnymi meczami bez porażki, ustanowił klubowy rekord. Jego Śląsk zespołowo broni chyba najlepiej w lidze, a świadczą o tym słowa stopera Wisły - Kewa Jaliensa, który po przegranej 0:2 we Wrocławiu mówił: - Moglibyśmy grać z nimi i 100 godzin, a i tak bramki byśmy nie strzelili.

Najważniejsze jest jednak to, że trener Lenczyk do dobrej gry przygotował niemal wszystkich swoich zawodników i to pozwala mu radzić sobie z kłopotami kadrowymi. Do meczu z GKS-em Śląsk przystąpił bez najlepszego strzelca Przemysława Kaźmierczaka, stopera Jarosław Fojuta, napastnika Łukasza Gikiewicza i dynamicznego skrzydłowego Waldemara Soboty, a mimo to wygrał.

Zwycięstwa i remisy zapewniają coraz to nowi gracze, bo niemal co mecz kto inny w zespole ma przebłysk. W Bełchatowie byli to: ociężały dotąd napastnik Cristian Diaz, Tomasz Szewczuk, który w tym sezonie grał chyba na czterech pozycjach od obrony po atak, i zawodzący ostatnio skrzydłowy - Marek Gancarczyk. Pierwszych dwóch strzeliło w sumie GKS trzy gole, Gancarczyk zaliczył asystę i wypracował rzut karny. W spotkaniu z bełchatowianami, jak często bywało pod doświadczonym szkoleniowcem Śląsk miał też sporo szczęścia, bo dwie bramki zdobył w dwie minuty, a przynajmniej jedną z nich podarowali mu rywale. Gol na 3:2 dla wrocławian padł po katastrofalnym błędzie obrońcy Mate'a Lacicia, który w niegroźnej sytuacji podał piłkę Diazowi, a ten sytuację sam na sam z bramkarzem wykorzystał.

Śląsk po wygranej nad GKS jest na najlepszej drodze do zdobycia tytułu wicemistrza Polski lub przynajmniej zakwalifikowania się do europejskich pucharów. Byłby to największy sukces klubu od 1982 r. Dwa lata wcześniej wrocławianie zdobyli brązowy medal, a ich trenerem był wówczas... Orest Lenczyk.

Nadal nie wiadomo jednak, czy po ewentualnym sukcesie doświadczony szkoleniowiec w Śląsku zostanie. Jego kontrakt kończy się po sezonie, a oprócz świetnych wyników ma też we Wrocławiu konflikt z prezesem i dyrektorem sportowym.

Najsłabszy mistrz od 15 lat: Wisła Kraków AD 2011 »


Więcej o: