Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Wojciech Pawłowski rusza na podbój Europy

Kariera Wojciecha Pawłowskiego w ostatnim sezonie nabrała rozpędu niczym roller-coaster. Czy młodzian z Lechii Gdańsk, który szturmem zawojował ekstraklasę pójdzie w ślady Józefa Młynarczyka, Jerzego Dudka czy Wojciecha Szczęsnego i zawojuje piłkarską Europę?
Pawłowski to obok takich zawodników jak Rafał Wolski z Legii Warszawa czy Marcin Kamiński z Lecha Poznań to jedno z największych odkryć zakończonego w ubiegłym tygodniu sezonu ekstraklasy. 19-latek, którego nazwisko było znane bardzo wąskiemu gronu najwierniejszych sympatyków jego umiejętności, bez kompleksów wkroczył na salony ekstraklasy, gdzie jego talent eksplodował z siłą rażenia granatu. Z meczu na mecz Pawłowski potwierdzał, że mimo mikrego doświadczenia jest bramkarzem, który poziomem wyszkolenia i techniką przerasta nie tylko rówieśników, ale i tych, którzy staż między słupkami mają zdecydowanie dłuższy. Przytup z jakim golkiper Lechii wkroczył na boiska ekstraklasy okazał się być słyszalny również poza granicami rodzimej ligi. Po wychowanka Bałtyku Koszalin zgłosiło się włoskie Udinese, które po wnikliwych obserwacjach i przeprowadzonych podczas zimowej przerwy testach, zdecydowało się po zakończeniu sezonu wykupić 19-latka z Lechii.

Po zakończeniu Euro 2012 były już bramkarz gdańskiej drużyny podejmie próbę wywalczenia sobie miejsca w bramce trzeciego zespołu Serie A, z którym być może dane mu będzie występować w Lidze Mistrzów. Niewykluczone jednak, że Pawłowski z Udinese wypożyczony zostanie do Granady, która walczy jeszcze o pozostanie w hiszpańskiej La Liga. Tak czy inaczej przed Pawłowskim otwiera się niepowtarzalna szansa na zrobienie kariery w jednej z najlepszych lig świata i tylko od młodego piłkarza zależy, czy będzie ją w stanie w pełni wykorzystać.

Czy Wojciech Pawłowski poradzi sobie za granicą? oceń na Facebooku Trojmiasto.sport.pl! Plus jeden? »


Z jednej strony za Pawłowskim przemawia młodzieńcza fantazja i odwaga, która może mu pomóc w podjęciu rywalizacji o pierwszy skład jednej bądź drugiej drużyny. Przecież to właśnie dzięki sportowej ambicji i zaciętości, popartej ciężką, żmudną pracę na treningach z piłkarzy anonimowych wyrastają futbolowe gwiazdy.

Z drugiej zaś Pawłowskiego często ponosi brawura, czego dowód dał niejednokrotnie w (zbyt) odważnych wypowiedziach dla mediów, w których kpiąco i z lekceważeniem traktował swoich rywali. Niewątpliwie ta cecha może mu skutecznie przeszkodzić w dalszym budowaniu kariery, szczególnie na zachodzie, gdzie dbanie o teflonowy wizerunek medialny jest nie mniej ważne od umiejętności sportowych. Niewyparzony język Pawłowskiego może w nowym środowisku szybko przysporzyć mu więcej wrogów niż ludzi przychylnych jego osobie, co spowoduje szybkie odsunięcie młodziana na boczny tor, celem wskazaniu mu "jego miejsca w szeregu".

Pawłowskiego czeka więc szalenie trudne zadanie. Nieopierzony jeszcze zawodnik rusza w rejs na nieznane wody, gdzie wielu jego poprzedników nie poradziło sobie z silnym prądem i zabrnęło na mieliznę. Byłego już bramkarza Lechii stać jednak na to, by dopłynąć do celu, jakim jest regularna gra w markowym klubie na zachodzie Europy. Musi tylko pamiętać o omijaniu niebezpiecznych wirów i pokus zachłyśnięcia się namiastkami luksusu. Najpierw praca i litry potu wylane na treningach, a dopiero potem samochody i (kontrolowane) zabawy w klubach. Historia uczy, że niepokorni piłkarze to idealni kandydaci na sportowe gwiazdy - z barwnym piłkarskim CV i równie kolorowym życiem pozaboiskowym. W przypadku Pawłowskiego na zapędy gwiazdorskie jest zdecydowanie za wcześnie. Czasem może lepiej wziąć trzy głębokie oddechy, zacisnąć język za zębami i postawą na boisku udowodnić krytykom, że są w dużym błędzie. By potem móc z czystym sumieniem powiedzieć: "A nie mówiłem".

Więcej o:

Lechia Gdańsk - Wyniki/Terminarz wydarzeń

Lechia Gdańsk - Wyniki/Terminarz »