Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Ekstraklasa. Transfery. Grosicki prawie w Turcji

Włodarze Jagiellonii przyjęli ofertę Sivassporu. Kamil Grosicki nie pali się jednak, aby wyjechać do Turcji.
W ostatnim czasie pozyskaniem Grosickiego zainteresowanych było kilka klubów. Parol na reprezentanta Polski zagięły przede wszystkim drużyny z Turcji. Grosicki bowiem z dobrej strony pokazał się w grudniowym sparingu kadry z Bośnią i Hercegowiną, który był rozgrywany w Antalyi. O możliwość kupna piłkarza pytali działacze Bursasporu oraz Kayserispor. Następnie do gry wkroczyli włodarze Ankaragucy oraz Sivassporu. Ci ostatni za transfer zaproponowali około 700 tys. euro. Za taką sumę lider ekstraklasy nie chciał się jednak pozbyć jednego ze swych najważniejszych zawodników. Tym bardziej, że ofertę kupna Grosickiego złożył również Aris Saloniki. Grecy, z którymi Jagiellonia rywalizowała w trzeciej rundzie Ligi Europy, byli skłoni wyłożyć 900 tys. euro. Ta kwota byłaby zapewne do zaakceptowania przez białostoczan, ale raty spłaty zaproponowane przez Aris okazały się już nie do przyjęcia.

- To nam trochę nie pasuje, ale nie tylko to. Zresztą okienko transferowe dopiero się otworzyło i przecież mogę być też inne oferty. Ponadto wiem, że Turcy też jeszcze nie powiedzieli ostatniego słowa - mówił wówczas Cezary Kulesza, prezes i jeden z właścicieli Jagiellonii i się nie pomylił. Działacze Sivassporu podbił swoją propozycję do sumy zbliżonej do tej oferowanej przez Greków.

- Zaakceptowaliśmy ofertę z Turcji, ale jeszcze niczego nie podpisywaliśmy, gdyż teraz wszystko zależy od Kamila - tłumaczy Kulesza.

Sam piłkarz za bardzo nie pali się, aby przenosić się do 15. zespołu ligi tureckiej.

- Jest pewien nacisk, żebym zdecydował się na transfer do Turcji, ale teraz to ja rozdaje karty i sam jeszcze nie wiem co zrobię. Muszę wszystko dokładnie przemyśleć. Rozważyć różne możliwości, a w zasadzie decyzję mogę podjąć w każdej chwili - stwierdza Grosicki.



Więcej o: