Jagiellonia w godzinach popołudniowych powinna opuścić lotnisko w
Warszawie. W Polsce mrozy trochę zelżały, ale zima nie ustępuje. Mimo to nikt nie myślał o tym, aby z tego powodu zostać dłużej w Turcji. Zresztą w środę wraca stamtąd także pierwszy rywal Jagi po zimowej przerwie w rozgrywkach, czyli Korona. Z tym, że kielczanie dolatują tylko do Wiednia, gdzie przesiadają się do autokaru.
- Trzymamy się swojego planu - mówił "Gazecie" we wtorek po ostatnim sparingu, wygranym 4:0 z Czerno More Warna, trener Tomasz Hajto. - Do ligi zostało niewiele czasu i zapewne 20 lutego w
Kielcach trzeba będzie grać na mrozie, a nie na tych fajnych zielonych boiskach w Turcji, przy 15 stopniach Celsjusza.
Jagiellończycy dostaną teraz trochę czasu na odpoczynek. W sobotę mają już trenować dwa razy w
Białymstoku. W niedzielę otrzymają znowu wolne od zajęć, by w poniedziałek zacząć bezpośrednie przygotowania do potyczki w Kielcach.
- Zagramy mecz kontrolny z jakimś IV-ligowym przeciwnikiem i przez tydzień szykujemy się swoim cyklem do Korony. Podtrzymujemy to, co wypracowaliśmy sobie w Turcji - tłumaczył Hajto, który jest zadowolony z dotychczasowych przygotowań. - Chciałbym tylko, byśmy uniknęli kontuzji. Merab Gigauri przecież nie mógł trenować z pełnym obciążeniem. Marcin Burkhardt też złapał kontuzję. To boli, bo są to piłkarze, na których bardzo liczymy. Dobrze, że obaj dochodzą już do siebie.