Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Działacz Ruchu: nigdy nie było pudrowania problemów

- Jak słyszę, że do Komisji Licencyjnej wydzwaniali ludzie i dopytywali się, czy już powinęła nam się noga, to jest mi przykro - mówi Mariusz Klimek, działacz i były właściciel niebieskich.
Wideo, bramki i skróty z ekstraklasy w serwisie Ekstraklasa.tv »

Ostatnie dni nie są najlepsze do klubu z Cichej. Wysoka kara, wizyta policji, wizerunkowe wpadki. Czy to zła organizacja czy zamierzone działanie osób nieprzychylnych Ruchowi Chorzów?

Wojciech Todur: Jesienią ubiegłego roku Mariusz Jabłoński, nowy członek rady nadzorczej niebieskiej spółki, powiedział, że Ruch to murowany zamek. Nie ma Pan wrażenia, że ta konstrukcja się chwieje?

Mariusz Klimek, działacz Ruchu: Dobrze pamiętam te słowa. A dlaczego miałby się chwiać?

Po zakończeniu sezonu klub zaliczył kilka wpadek. Pierwszą na posezonowej gali, gdy piłkarze odbierali medale ubrani w przypadkowe stroje. Ich koledzy z Krakowa i Poznania czarowali wtedy szykownie skrojonymi garniturami.

- Nie chcę tego komentować. Jak się prezentowali, każdy widział. Faktem jest, że powinni być ubrani jednolicie.

Kolejna sprawa to negocjacje z Andrzejem Niedzielanem, a właściwie ich brak. Piłkarz zdradził w mediach, że nikt z klubu w ostatnich tygodniach nie rozmawiał z nim o przedłużeniu umowy.

- Ten zarzut jest kompletnie nietrafiony. Jeżeli Andrzej Niedzielan sam prosił, żeby w tej sprawie kontaktować się z jego menedżerem, to co nam zostało?

Następny problem to 100 tys. zł kary porządkowej za ociąganie się w spłaceniu rzekomych długów wobec byłych piłkarzy czy trenera klubu.

- Odwołujemy się od tej decyzji. Naszym zdaniem Wydział Dyscypliny PZPN-u ukarał nas niesłusznie.

Pamiętam, jak PZPN przesłał do klubu pismo, w którym przesądzał, że proces restrukturyzacji zadłużenia został zakończony.

- Ten dokument miał moc uchwały. Świadczy to o tym, że jesteśmy czyści. Będziemy się nim posługiwać.

A czwartkowa wizyta na Cichej policjantów, którzy na wniosek prokuratury zajęli część klubowych komputerów? Będzie wstyd, jeżeli się okaże, że pracownicy używali nielegalnego oprogramowania.

- Nawet nie chce mi się o tym mówić. Też czuję się z tym niefajnie.

Nie ma Pan wrażenia, że po zakończeniu udanego sezonu opadł gruby puder, który skrywał chorzowskie problemy?

- Takie stwierdzenie jest nie na miejscu! Każdego można oczernić, złożyć donos, skrzywdzić.

Kiedy jednak opinia publiczna przestała się koncentrować na wynikach meczów, okazało się, że organizacyjnie jest wiele do poprawienia.

- Ruch jest ten sam. Pudru nigdy nie było. Za to w innych klubach jest beton! Jesteśmy spółką, jesteśmy transparentni i zaręczam, że nie jest nam miło, gdy do klubu wchodzi policja.

To jaki jest ten Ruch?

- Bodaj pierwszy raz w historii wszystkie kluby otrzymały licencję na grę w ekstraklasie w pierwszym podejściu. To nie wszystkim było na rękę. Jeżeli słyszę, że do Komisji Licencyjnej wydzwaniali ludzie i dopytywali się, czy już powinęła nam się noga, to jest mi przykro. Mieliście swoją szansę na boisku! Dlaczego wtedy nie byliście tacy skuteczni? Czytałem w "Przeglądzie Sportowym", że Legia liczy na start w europejskich pucharach, a Odra na utrzymanie. Nasz problem rozwiązałby inne. To nie jest fair i na szczęście tak się nie stało. Niestety, do chwili, gdy będzie szansa na sportowy awans przy zielonym stoliku, zawsze będą takie podchody.

Czy to prawda, że są chętni do zainwestowania w Ruch, ale stawiają warunek - nowy stadion?

- Też o tym słyszałem. Co mam powiedzieć? Też wolałbym nowy obiekt, a nie po liftingu. Chciałbym, żeby Cicha spełniała najnowsze standardy. To już jednak pytanie nie do mnie, ale do władz miasta. W Polsce prywatni przedsiębiorcy nie budują stadionów.

Dariusz Smagorowicz, przewodniczący rady nadzorczej, powtarza, że wyprzedaży nie będzie. A Pan potrafi oprzeć się pokusie, żeby nie sprzedawać Macieja Sadloka czy Artura Sobiecha? Teraz zarobicie, a na mecie przyszłego sezonu okaże się, że spadliście o dziesięć miejsc i premia z Canal+ jest mniejsza o... wartość transferu.

- Oczywiście, że nie chcę osłabiać drużyny. Zawsze kieruję się dobrem klubu, ale przyzna pan, że stabilizacja finansowa to ważny argument za ewentualną sprzedażą. Wtedy może unikniemy takich zjawisk jak demonstracja piłkarzy, którzy wyszli na ostatni mecz w koszulkach piętnujących organizację klubu. Pointa była taka: ostatni raz jak was postraszyliśmy, to zapłaciliście. Panowie piłkarze, to nie tak. Płacimy nie wtedy, kiedy jesteśmy do tego zmuszeni, tylko kiedy mamy.

Ta akcja odebrała sympatykom klubu wiele radości z trzeciego miejsca w lidze. Powtarzam - kierujmy się wszyscy dobrem klubu. Oczywiście możemy przy tym popełnić błąd. Wszystko okaże się na boisku.

Policja zabezpieczyła komputery w siedzibie Ruchu Chorzów »


Więcej o: