Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Ruch ma problem! Inni też by chcieli

- Wszyscy nas chwalą, ale tak naprawdę nie osiągnęliśmy jeszcze nic. Czarny scenariusz zakłada, że tak może być i na koniec sezonu - przypomina obrońca Ariel Jakubowski. Chłodne głowy piłkarzy: to dobrze wróży przed sobotnią potyczką ze Śląskiem Wrocław.
Gdy kilka tygodni temu niebiescy za jednym zamachem stracili Andrzeja Niedzielana i cenne punkty w meczu z Zagłębiem Lubin, na Cichej było łatwiej znaleźć diamenty niż optymistów. Jednym z nielicznych, którzy zachowali spokój, był trener Waldemar Fornalik. - Wszedłem do szatni i powiedziałem: "Straciliśmy Andrzeja, ale poradzimy sobie. Dokonamy tego w składzie, jaki mamy". Piłkarze mogą to potwierdzić - dodaje szkoleniowiec.

W kolejnych spotkaniach ze składu wypadali jeszcze tak ważni zawodnicy, jak Maciej Sadlok, Krzysztof Nykiel, Grzegorz Baran czy Gabor Straka, a Ruch dalej wygrywał - zdobywał punkty w lidze, wyeliminował Legię z Pucharu Polski.

Wszystko dzięki rezerwowym. - Teraz, gdy pod znakiem zapytania stoi tylko gra Straki, rodzi się pytanie: na kogo postawić? Mam problem. Ale kto by takiego nie chciał - uśmiecha się trener.

Ariel Jakubowski długo czekał na swoją szansę, a teraz wcale nie chce się żegnać z miejscem na boku obrony. - Dołączyłem do drużyny, która grała na wysokich obrotach, i to na pewno mi pomogło. Na początku zawsze trochę brakuje pewności czy ogrania, ale to szybko mija - podkreśla.

Znakiem firmowym Ruchu jest też znakomite przygotowanie do sezonu. - Naprawdę czujemy się mocni. Gdy kolega jest w potrzebie, to zaraz doskakujemy, podwajamy - mówi Jakubowski. - Niemal w każdym tygodniu badamy piłkarzy. Najważniejsze, by przy wysokiej wytrzymałości utrzymać szybkość. To nie jest proste. Jest dobrze, ale to jeszcze nie optimum - podkreśla Fornalik.

Po efektownym wyjazdowym zwycięstwie z Cracovią (4:1) na głowy chorzowskich piłkarzy spadł grad pochwał. - Musimy się od tego odciąć. Zapomnieć o komplementach. Teraz liczy się tylko spotkanie ze Śląskiem, z którym grało nam się ostatnio naprawdę ciężko - przypomina trener. - W tym sezonie przełamaliśmy już kilka barier. Nie potrafiliśmy wygrywać z Bełchatowem i Cracovią. Czas, by dobrać się do Śląska - mówi Jakubowski.

Niebiescy spędzą świąteczny czas na boisku. W sobotę grają w lidze, a już we wtorek z Pogonią Szczecin w Pucharze Polski. - Dlaczego tego meczu nie można było przenieść na środę? Chyba ktoś zapomniał, że piłkarze to przede wszystkim ludzie - irytuje się Fornalik.

Jakubowski, który pochodzi z pomorskiego Człuchowa, o wyjeździe do domu nawet nie myśli. - Rodzina już się przyzwyczaiła, że święta spędzamy daleko od siebie - dodaje.

Na Cichej nie zapominają też o Niedzielanie. Piłkarz sprawił sobie już specjalną maskę, która osłoni złamaną kość twarzy. Dzięki niej piłkarz ma wcześniej wrócić do treningów, a potem na boisko. Tylko czy - jeżeli koledzy nadal będą grać tak skutecznie - znajdzie się dla niego miejsce w składzie? - Wejdzie na ostatnie 15 minut - żartuje Fornalik.

Początek sobotniego meczu ze Śląskiem o godz. 19.15.