Odra Wodzisław pierwszym finalistą » To zdaje się być tylko formalnością. W pierwszym meczu półfinałowym drużyna trenera Ryszarda Tarasiewicza pokonała gdynian aż 3:0 i trudno sobie wyobrazić, aby taką przewagę mogła roztrwonić. Poza tym ekipa Marka Chojnackiego ma teraz inne, zdecydowanie większe problemy niż Puchar Ekstraklasy. Po sobotniej porażce z Lechią Gdańsk, Arka znalazła się z strefie barażowej i teraz musi się martwić o utrzymanie w ekstraklasie.
- Zdajemy sobie sprawę, przeciwnicy są w trudniej sytuacji, ale przecież nie możemy się ich bać. Nie jedziemy do Gdyni tylko po to, żeby rozegrać mecz. Jak zawsze chcemy wygrać i awansować - zapowiada napastnik Śląska Vuk Sotirović.
Śląsk na Pomorzu jest od poniedziałku i będzie tam przebywał do soboty. W tym czasie wrocławianie odbędą małe zgrupowanie, w środę zagrają mecz z gdynianami w Pucharze Ekstraklasy, a w sobotę zmierzą się z nimi jeszcze raz, tyle że w lidze.
- Wiadomo że rywale bardziej skupią się na tym drugim spotkaniu, bo walczą o utrzymanie. Z drugiej strony na pewno nie jest im łatwo, bo ciąży nad nimi ogromna presja. My do obu spotkań podejdziemy równie poważnie - zaznacza Sotirović.
Podczas gdy piłkarze przygotowują się do dwumeczu z Arką, wrocławscy działacze pracują nad tym, aby finał Pucharu Ekstraklasy rozegrany został 13 maja właśnie na stadionie przy Oporowskiej.
- Jesteśmy gotowi zorganizować finał tej imprezy we Wrocławiu. Wysłaliśmy już stosowne pismo do Ekstraklasy i czekamy na odpowiedź. Gdyby spotkanie finałowe odbyło się u nas, byłoby to duże wydarzenie - mówi rzecznik Śląska Michał Mazur.
Śląsk podaje kilka powodów, które mogą wpłynąć na decyzję, że finał miałby zostać rozegrany właśnie na Oporowskiej.
Pierwszy to stosunkowo wysoka frekwencja na poszczególnych meczach Pucharu Ekstraklasy. Podczas gdy na innych stadionach bywało z nią różnie, na obiekcie Śląska zawsze zasiadało powyżej dwóch tysięcy kibiców. A na ostatnie spotkanie z Arką przyszło ich dwa razy więcej. Jest zatem spora szansa, że na spotkaniu decydującym o tytule obiekt wypełniłby się w całości.
Drugi argument to fakt, że rozgrywki Pucharu Ekstraklasy transmitowane są przez telewizję Polsat Sport. A jej właścicielem jest Zygmunt Solorz, który od niedawna został właścicielem Śląska.
- Zobaczymy, jak ta sytuacja się skończy. Od początku poważnie podchodzimy do tych rozgrywek, więc nic dziwnego, że chcielibyśmy zakończyć je na własnym boisku. W końcu jeśli nie możemy zdobyć mistrzostwa czy Pucharu Polski, to musimy walczyć o Puchar Ekstraklasy. Jego zdobycie byłoby pierwszym trofeum dla Śląska od 22 lat, kiedy to Śląsk wywalczył Puchar Polski - podkreśla Mazur.
Na organizacji finału we Wrocławiu paradoksalnie mogą jednak stracić sami piłkarze Śląska. Do ich kieszeni mają bowiem trafić pieniądze, które klub uzyska na występach w tych rozgrywkach, pomniejszone o koszty organizacji meczów. A te - jak wiadomo - w przypadku organizacji finału nieco by wzrosły. Jeśli jednak Śląsk wygra rozgrywki PE, to piłkarze Śląska powinni otrzymać do podziału około 700 tys. zł.
Do finału PE awansowała już Odra Wodzisław, która w Bełchatowie wygrała z GKS-em 2:0. W pierwszym meczu było 0:0.
Arka Gdynia - Śląsk Wrocław, środa, godz. 17.30, transmisja w Polsacie Sport