Sport.pl

PE: Śląsk - Ruch 1:2. Zając za szybki dla wrocławian

art, wrocław
2009-03-25 , aktualizacja: 25.03.2009 20:49
A A A Drukuj
17. kolejka. Śląsk - Ruch 3:1 Fot. Mieczysław Michalak / AG 17. kolejka. Śląsk - Ruch 3:1
Ruch Chorzów po efektownym zwycięstwie w Pucharze Polski wygrał również w ćwierćfinale Pucharu Ekstraklasy. "Niebiescy" wygrali ze Śląskiem we Wrocławiu 2:1 po dwóch bramkach Marcina Zająca.
Odra remisuje z Piastem w Pucharze Ekstraklasy »

Obydwa zespoły potraktowały ćwierćfinałowy mecz Pucharu Ekstraklasy niezwykle poważnie. Trenerzy specjalnie nie eksperymentowali z ustawieniem składów i wystawili do gry większość podstawowych zawodników. A piłkarze walczyli niezwykle ofiarnie, ambitnie. W efekcie mecz był niezwykle zażarty i dramatyczny.

Przez pierwsze pół godziny spotkania dominował Ruch. Goście byli bardziej dojrzali piłkarsko, spokojnie rozgrywali akcje i panowali na boisku. Śląsk kolejny już raz rozpoczął - podobnie było w ostatnim spotkaniu ligowym z Polonią Warszawa - słabo. Wrocławianie byli nieporadnie, grali niedokładnie. Z zimną krwią wykorzystał to prawoskrzydłowy Ruchu Marcin Zając. Najpierw po świetnym krosowym podaniu Barana - Zając efektownie ograł Capa oraz Pawelca i mocnym strzałem z 16 metrów trafił do siatki. Chwilę później Ruch powinien prowadził 2:0, ale Wojciech Kaczmarek w nieprawdopodobny sposób nogami obronił piłkę po strzale głową Martina Fabusa.

W 24. min doszło do niebywałej sytuacji. Najpierw po efektownej akcji wrocławian Marek Gancarczyk uderzył z kilku metrów i trafił w poprzeczkę, a po chwili piłka znów trafiła do niego, ale przy drugim strzale piłka odbiła się od słupka. Ruch przejął piłkę i po prostopadłym zagraniu Nowackiego - Zając pewnie wykorzystał sytuację sam na sam z bramkarzem Śląska. Zamiast remisu Ruch prowadził 2:0.

Od tego momentu Śląsk rzucił się do wściekłych ataków. Jeszcze przed przerwą kolejnej doskonałej sytuacji nie wykorzystał Marek Gancarczyk. Przed drugą połową trener Ryszard Tarasiewicz wprowadził równocześnie trzech nowych graczy. Śląsk cały czas atakował, a Ruch miał problem z wyjściem z własnej połowy. Jednak często ataki miejscowych było nieco chaotyczne, a największe zagrożenie pod bramką rywali stwarza Sebastian Mila. Po jego strzałach z rzutów wolnych piłka minimalnie mijała bramkę, bądź świetnie interweniował Perdijić.

W końcówce mecz stał się brutalny. W nerwowej, momentami nawet dramatycznej końcówce bramkę dla Śląska zdobył młody Kamili Biliński, który popisał się efektownym strzałem z dystansu. Mimo, że sędzia przedłużył mecz o ponad siedem minut agresywnie atakujący wrocławianie nie zdołali doprowadzić do remisu.

Śląsk Wrocław - Ruch Chorzów 1:2

Bramki: Biliński (86.) - Zając (10., 25.)

Śląsk: Kaczmarek - Celeban, Fojut, Pawelec, Cap (46. Wołczek) - Marek Gancarczyk, Ulatowski, Mila, Sobociński (69. Biliński), Klofik (46. Janusz Gancarczyk) - Sotirović (46. Dudek)

Ruch: Perdijić - Jakubowski, Grodzicki, Kieruzel, Nykiel - Zając, Baran, Nowacki (87. Mizgajski), Balaz (89. Janoszka) - Fabus, Jezierski (35. Sobiech; 90. Szczypior)

żółte kartki: Mila - Balaz, Grodzicki, Jakubowski, Kieruzel, Sobiech
sędziował: Adam Lyczmański (Bydgoszcz)
widzów: 3000

Podziel się