Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Polacy w Turcji strzelają, lecz nie wygrywają

Konyaspor Marcina Robaka i Mariusza Pawełka nie wygrał sześciu ostatnich meczów, Sivasspor Kamila Grosickiego - pięciu. Oba tureckie kluby, które w styczniu kupiły polskich piłkarzy, są w strefie spadkowej
Konyaspor Marcina Robaka i Mariusza Pawełka nie wygrał sześciu ostatnich meczów, Sivasspor Kamila Grosickiego - pięciu. Oba tureckie kluby, które w styczniu kupiły polskich piłkarzy, są w strefie spadkowej

W weekend Grosicki strzelił jednego gola, a Robak dwa. Nie dały one ich drużynom nawet punktu. - Nie odmienili nowych zespołów, ale to nie nasi piłkarze odpowiadają za te niepowodzenia. Wcześniej Konya i Sivas też przegrywały i od dawna były skazane na obronę przed spadkiem. Polacy są wzmocnieniem - mówi 39-letni Roman Dąbrowski.

Były piłkarz Ruchu w latach 1994-2007 rozegrał ponad 300 meczów w lidze tureckiej i strzelił prawie sto goli. Ma tureckie obywatelstwo, nazywa się Kaan Dobra i mieszka w Azji na stałe. - Nigdy nie straciłem kontaktu z polską piłką, przyjeżdżam do ojczyzny przynajmniej dwa razy w roku. Mam tutaj dekoder i oglądam mecze, ale teraz część ligi polskiej mam na miejscu - uśmiecha się Dąbrowski.

Po zimowym okresie transferowym okazało się, że nie ma innej, mocnej europejskiej ligi, w której grałoby tylu Polaków, co w Turcji. Do Arkadiusza Głowackiego, Marcina Kusia i Michała Żewłakowa dołączyło sześciu następnych piłkarzy ekstraklasy. - Kiedyś do Turcji przyjeżdżali głównie Brazylijczycy i zawodnicy z Afryki. Była na nich szalona moda, ale znudziła się, bo zdyscyplinowanie tureckie nie szło w parze z "odpowiedzialnością" brazylijsko-afrykańską - opowiada Dąbrowski. - Tureckie kluby wzbogaciły się i teraz stać je na coraz lepszych graczy, dlatego otworzyły się na Europę. Sprowadzają Serbów, Chorwatów, Niemców czy nawet Hiszpanów. Znalazło się miejsce i dla Polaków

Zimą przyjechało sześciu: Grosicki, Robak i Pawełek mają pewne miejsca w swoich klubach. Coraz więcej w Trabzonie gra Piotr Brożek, jego brat Paweł wchodzi na razie z ławki rezerwowych. Podobnie jak sprzedany z Legii do Manisasporu Maciej Iwański.

- Furorę robi Grosicki, który w czterech meczach strzelił dwa gole. Widać, że bardzo chce się wypromować i odejść - opowiada Dąbrowski. - Szybko zorientował się, że w Sivas nie bardzo jest co robić. Poza piłką życie tam nie istnieje. To 250-tysięczne miasto. Jest tam zimno, temperatura spada poniżej zera. Idealne miejsce, by przetrwać, skoncentrować na piłce i szybko zmienić klimat na cieplejszy. Jak dalej tak będzie grał, na pewno ktoś go kupi. Turecka tradycja jest taka, że najbogatsze kluby co pół roku osłabiają drużyny regionalne. Widziałem Grosickiego w pierwszych meczach i uważam, że to za dobry piłkarz na Sivasspor.

W poprzednim sezonie doszło do sytuacji wyjątkowej - po raz pierwszy od 1984 roku ligi nie wygrała drużyna z wielkiej stambulskiej trójki (Fenerbahce, Galatasaray i Besiktas). Tytuł zdobył Bursaspor.

Obecnie liderem jest Trabzonspor, który zimą wydał ponad 2 mln euro na wiślackich braci Brożków. O nich pisze się w Turcji najwięcej. - To bogaty klub, którego celem jest mistrzostwo. Tyle że Fenerbahce gra coraz lepiej, ma bardzo bogatego i wpływowego prezydenta. A to wciąż się tu liczy - mówi Dąbrowski. Na razie Trabzon ma dwa punkty przewagi nad Bursasporem i pięć nad Fenerbahce, którego pojedynek z Kayserisporem skończył się po zamknięciu tego wydania "Gazety".

Na razie w Trabzonie więcej gra obrońca Piotr, napastnik Paweł czeka na szansę. Debiutował pod koniec stycznia w meczu Pucharu Turcji z Besiktasem, zaliczył asystę, ale jego klub przegrał 1:2. - Konkurencja w ataku jest wielka, ale moim zdaniem Paweł będzie grał razem z Burakiem Yilmazem. Jedyny problem bliźniaków to aklimatyzacja. Tu wszystko jest inne: kultura, język, obyczaje, klimat, atmosfera na meczach. Na szczęście mają koło siebie Arka Głowackiego, który jest bardzo chwalony w Turcji i jeśli tylko się nie leczy, gra rewelacyjnie. To ostoja defensywy, widać jego umiejętności i doświadczenie. Ale i Turcy się zmienili, są coraz bardziej otwarci. Kiedy ja tutaj przyjeżdżałem, mogło grać trzech obcokrajowców. Teraz sześciu w jedenastce plus dwóch na ławce. Każdy swoją szansę dostanie, oby ją wykorzystał - mówi Dąbrowski.

Nowi Polacy w Turcji

piłkarzpozycjameczeminuty na boiskugole
Paweł Brożek (Trabzonspor)napastnik2930
Piotr Brożek (Trabzonspor)obrońca21580
Kamil Grosicki (Sivasspor)napastnik43332
Marcin Robak (Konyaspor)napastnik43602
Mariusz Pawełek (Konyaspor)bramkarz43600
Maciej Iwański (Manisaspor)pomocnik31350


Więcej o: