Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Polacy za granicą. Prezes Anderlechtu: Hart ducha godzien nadczłowieka

W sobotnim meczu 18. kolejki ligi belgijskiej Marcin Wasilewski po ponad rocznej przerwie wypełnionej intensywną rehabilitacją po groźnej kontuzji, zagrał po raz pierwszy cały mecz i strzelił bramkę dającą Anderlechtowi prowadzenie nad Zulte-Waregem (2:1). - Hart ducha godzien nadczłowieka - powiedział po meczu prezes Anderlechtu, Herman Van Holsbeeck.
Teraz naprawdę wróciłem do gry - Marcin Wasilewski dla Sport.pl »

- Możemy tylko podziwiać Marcina. Przeszedł prawdziwą drogę krzyżową - powiedział na pomeczowej konferencji prasowej prezes Anderlechtu. - Klub dołożył wszelkich starań, aby zapewnić mu jak najlepsze warunki do pełnego powrotu do zdrowia. Nie zmienia to jednak faktu, że hart ducha Marcina godzien jest nadczłowieka, nie jeden by się załamał - dodał Van Holsbeeck

Były prawy obrońca reprezentacji Polski 30. sierpnia 2009 roku w meczu ligi belgijskiej doznał złamania otwartego nogi. Po brutalnym ataku Axela Witsela ze Standardu Liege piłkarzowi groził koniec kariery. Jednak dzięki determinacji Wasilewskiego i wsparciu zarówno kibiców jak i klubu, wrócił do gry.

- Uczucie po pierwszym gwizdku, jest nie do opisania - powiedział po zwycięskim meczu, w którym zdobył gola piłkarz Anderlechtu. - Nic tak nie cieszy jak zdobycie bramki. To mój sposób, żeby odwdzięczyć się wszystkim, którzy we mnie wierzyli w tym trudnym dla mnie okresie - dodał Polak.

Podczas wszystkich meczów ligi belgijskiej, kiedy nieobecny był Marcin Wasilewski, kibice w 27 minucie spotkania (w tej minucie meczu Axel Witles faulował Polaka), skandowali jego imię i nazwisko.- Nigdy tego nie zapomnę - powiedział były piłkarz Lecha Poznań.

Z powrotu do zdrowia prawego obrońcy radości nie kryją również klubowi koledzy. - Wspaniałe uczucie, móc zobaczyć w oczach Marcina satysfakcję po zdobytej bramce - powiedział bramkarz belgijskiej drużyny, Silvio Proto. - Przed meczem powiedziałem mu, że jeśli strzeli gola, to stawia szampana. Nie ma zmiłuj - żartował po zwycięskim spotkaniu Belg.

Dla Borussii strzela Robert Lewandowski


Więcej o: