Ireneusz Jeleń po golu na wagę LM: Fajnie, że wpadło. Teraz mówi o nas cała Francja
27.08.2010
, aktualizacja: 27.08.2010 19:13
- Po awansie do Ligi Mistrzów nigdzie mi się nie spieszy. To jeden z tych goli, które zapamiętam do końca życia - mówi Ireneusz Jeleń po zwycięskim meczu małego Auxerre z milionerami z Zenitu Sankt Petersburg, który dał klubowi reprezentanta Polski awans do Ligi Mistrzów
ZOBACZ TAKŻE
- Reprezentacja. Piłkarze trenują w Grodzisku, Franciszek Smuda nie szczędzi gardła (31-08-10, 13:36)
- Transfery. Marek Zieńczuk wraca do Lechii (30-08-10, 14:10)
- Ligue 1. Słaba postawa Auxerre, 83 minuty Jelenia (29-08-10, 21:54)
- Plany reprezentacji Smudy. Didier Drogba zagra z Polską na stadionie Lecha (29-08-10, 20:24)
- Liga Mistrzów. Duszan Radolski: Słowacki futbol rośnie w siłę (27-08-10, 18:46)
- Liga Mistrzów. Trener Auxerre: zajmiemy trzecie miejsce (27-08-10, 08:30)
- Superpuchar Europy: Inter Mediolan gra z Atletico Madryt. Muszą być gole (26-08-10, 21:34)
- Zenit poza Ligą Mistrzów. W Rosji problemy leczą pieniędzmi (26-08-10, 21:29)
- Liga Mistrzów. Ośmiu polskich piłkarzy w obecnej edycji (26-08-10, 20:07)
- Liga Mistrzów. Najlepsi piłkarze Ligi Mistrzów wybrani (26-08-10, 19:18)
- Liga Mistrzów. Grupy rozlosowane, Auxerre Jelenia w grupie śmierci (26-08-10, 19:01)
- Liga Mistrzów. Platini nie chce wprowadzić powtórek wideo (26-08-10, 17:08)
- Liga Mistrzów. Hapoel Tel Awiw może zagrać w Ramat Gan (26-08-10, 14:50)
- Liga Mistrzów - Fernandez chce wzmocnić Auxerre (26-08-10, 14:39)
SERWISY
"Po końcowym gwizdku ślizgał się na całej długości boiska. Słuchał trybun skandujących jego nazwisko na stadionie l'Abbe-Deschamps, który wibrował jak za czasów najpiękniejszych europejskich pojedynków. Ireneusz Jeleń był jednym z bohaterów tego wieczoru" - czwartkowe wydanie dziennika "L'Equipe" poświęciło polskiemu napastnikowi osobny artykuł pod relacją z meczu. Auxerre wygrało z rosyjskim potentatem finansowym 2:0 i po raz trzeci zagra w fazie grupowej Ligi Mistrzów.
Polak dostał notę 7, wcale nie najwyższą w zespole, ale ponownie okazał się dla Auxerre graczem decydującym o wyniku. Gazeta wyżej - na 8 - oceniła prawego obrońcę Cedrica Hengbarta, strzelca pierwszej bramki, genialnie interweniującego pod własną bramką w drugiej połowie oraz defensywnego pomocnika Delvina Ndingę, przez którego miejsca w pierwszym składzie Auxerre nie ma Dariusz Dudka.
Robert Błoński: To pana najważniejszy gol w życiu?
Ireneusz Jeleń: Jednym kopnięciem piłki spełniłem marzenia swoje i przede wszystkim całego zespołu. Radość była wyjątkowa, wzruszająca, nawet bym powiedział. Cieszyliśmy się razem z kibicami, wypiliśmy po łyku szampana. Ciężko zapracowaliśmy na awans. Mówi o nas cała Francja, bo nikt nam nie dawał szans. Zenit z budżetem sześć razy większym od naszego był murowanym faworytem. Mogliśmy się przeciwstawić tylko świetnym przygotowaniem fizycznym i dopracowanymi stałymi fragmentami. Po porażce w Petersburgu 0:1 baliśmy się rewanżu jak ognia, wiedzieliśmy, że stracona bramka praktycznie przekreśli nasze szanse, więc nastawiliśmy się na kontry albo rożne czy wolne.
Oba gole padły po dośrodkowaniach z rożnego. Pan strzelił przewrotką.
- Po wrzutce mam przy dalszym słupku czekać na piłkę. Bardzo podobnego gola strzeliłem w ostatnim meczu ligowym z Valenciennes. Z Zenitem nie mogłem inaczej strzelić, musiałem kopnąć z przewrotki. Fajnie, że wpadło.
Pięknie wpadło.
- To jeden z goli, które będę wspominał do końca życia. Zostanie zapisany w historii klubu, dlatego satysfakcja jest ogromna, ale na wielkie uznanie zasługuje cały zespół.
Po meczu trener Fernandez był czerwony z emocji. Wynik był niewiadomą do ostatniej sekundy.
- Nasz awans to wielka niespodzianka, kluczem było świetne przygotowanie fizyczne. Trafiliśmy z formą idealnie. Biegaliśmy bez przerwy, ale pomogły nam dwie czerwone kartki dla rywali po przerwie. Pod koniec było jednak nerwowo, Zenit był o krok od gola.
Uratował pan budżet klubu, będą wzmocnienia przed Ligą Mistrzów?
- Może wróci kwestia pozyskania Obraniaka z Lille. Trener go chce. Ludo przedłużył kontrakt z Lille, ale wiem, że chętnie by do nas przyszedł. Myślę, że po awansie Auxerre stać na niego. Będziemy musieli przecież radzić sobie nie tylko w Champions League, ale i we Francji. Piętnastoma zawodnikami się nie da. Liga francuska jest bardzo trudna, nie ma wielkiej przepaści między pierwszym a dziewiątym, dziesiątym, nawet ostatnim zespołem. Trzeba mieć końskie zdrowie.
Początek sezonu Auxerre ma średni. To dopiero pierwsza wygrana.
- W porównaniu z poprzednim rokiem postęp jest olbrzymi. Mamy trzy punkty po trzech meczach, rok temu przegraliśmy cztery z pięciu meczów i strzeliliśmy ledwie jedną bramkę. W pierwszych meczach ligowych nasze głowy i myśli były wyłącznie przy Lidze Mistrzów. Pragnęliśmy awansu i na tym się koncentrowaliśmy. Kosztem ligi, ale po awansie wracamy do gry. W niedzielę jedziemy do Monaco przynajmniej po punkt.
Chyba nie ma już mowy o pana odejściu z Auxerre?
- Zostaję. Po takim meczu, po takim awansie, po takim wyczynie nie ma sensu niczego zmieniać. Kontrakt mam ważny do czerwca przyszłego roku. Spekulacje były po losowaniu, kiedy okazało się, że gramy z Zenitem. Oni byli faworytem i gdybyśmy nie awansowali, klub był skłonny mnie sprzedać [Jeleń ma w kontrakcie kwotę odstępnego 3 mln euro].
Myśli pan o przedłużeniu kontraktu z kwotą odstępnego czy raczej o tym, żeby za rok odejść za darmo?
- Rozważę oba warianty. Mój menedżer rozmawiał z szefem Auxerre przed dwumeczem z Zenitem. Klub chce podpisać nowy kontrakt, zobaczę, co zaproponują. Nigdzie mi się nie spieszy.
Staje się pan centralną postacią klubu, przesądza o sukcesach. Spodziewał się pan tego?
- Wyjeżdżając z Polski, obawiałem się, czy dam sobie radę. Miałem jeden cel: żeby grać. Udało się, mam powody do radości, widzę, że mnie tu lubią i cenią. Mam nadzieję, że forma ze spotkania z Zenitem się utrzyma.
Jest więc nadzieja, że będzie pan pierwszym - od czasów Jacka Krzynówka - polskim piłkarzem, którego bramki w Champions League nie będą incydentami. W sezonie 2004/05 Krzynówek strzelił trzy gole dla Leverkusen. Po nim trafiali tylko Marek Saganowski dla Aalborga i Marcin Żewłakow dla APOEL-u Nikozja.
- Oby zdrowie dopisywało i sytuacje były. Zdaję sobie sprawę z presji, która na mnie spoczywa, ale Liga Mistrzów ma mnie cieszyć, a nie stresować. Ważne jest to, że mam pewne miejsce w składzie.
Po meczu z Monaco czeka pana zgrupowanie reprezentacji, która również potrzebuje goli. Posucha trwa od czterech meczów.
- Przyjadę do Grodziska w bardzo dobrej formie fizycznej. Pierwszego gola strzeliłem Valenciennes i się odblokowałem. Mam nadzieję, że z taką formą strzelecką pomogę kadrze. Chcemy zmazać plamy z meczów przeciwko Hiszpanii i Kamerunowi.
Bramki Polaków w Lidze Mistrzów
8: Krzysztof Warzycha (Panathinaikos Ateny, sezony 95/96, 98/99, 00/01 i 01/02)
3: Emmanuel Olisadebe (Panathinaikos, 01/02, 03/04, 04/05 i 05/06, Jacek Krzynówek (Bayer Leverkusen, 04/05)
2: Leszek Pisz (Legia, 95/96), Marek Citko i Jacek Dembiński (Widzew, 96/97)
1: Ryszard Staniek, Marek Jóźwiak, Jerzy Podbrożny (Legia, 95/96), Sławomir Majak, Ryszard Czerwiec (Widzew, 96/97), Roman Kosecki (Nantes, 95/96), Tomasz Hajto (Schalke 04, 01/02), Tomasz Dziubiński (FC Brugge, 92/93), Igor Sypniewski (Panathinaikos, 98/99, 00/01, Andrzej Lesiak (Rapid Wiedeń, 96/97), Andrzej Rudy (Ajax Amsterdam, 98/99), Marek Saganowski (Aalborg, 08/09), Marcin Żewłakow (APOEL Nikozja, 09/10)
Polak dostał notę 7, wcale nie najwyższą w zespole, ale ponownie okazał się dla Auxerre graczem decydującym o wyniku. Gazeta wyżej - na 8 - oceniła prawego obrońcę Cedrica Hengbarta, strzelca pierwszej bramki, genialnie interweniującego pod własną bramką w drugiej połowie oraz defensywnego pomocnika Delvina Ndingę, przez którego miejsca w pierwszym składzie Auxerre nie ma Dariusz Dudka.
Robert Błoński: To pana najważniejszy gol w życiu?
Ireneusz Jeleń: Jednym kopnięciem piłki spełniłem marzenia swoje i przede wszystkim całego zespołu. Radość była wyjątkowa, wzruszająca, nawet bym powiedział. Cieszyliśmy się razem z kibicami, wypiliśmy po łyku szampana. Ciężko zapracowaliśmy na awans. Mówi o nas cała Francja, bo nikt nam nie dawał szans. Zenit z budżetem sześć razy większym od naszego był murowanym faworytem. Mogliśmy się przeciwstawić tylko świetnym przygotowaniem fizycznym i dopracowanymi stałymi fragmentami. Po porażce w Petersburgu 0:1 baliśmy się rewanżu jak ognia, wiedzieliśmy, że stracona bramka praktycznie przekreśli nasze szanse, więc nastawiliśmy się na kontry albo rożne czy wolne.
Oba gole padły po dośrodkowaniach z rożnego. Pan strzelił przewrotką.
- Po wrzutce mam przy dalszym słupku czekać na piłkę. Bardzo podobnego gola strzeliłem w ostatnim meczu ligowym z Valenciennes. Z Zenitem nie mogłem inaczej strzelić, musiałem kopnąć z przewrotki. Fajnie, że wpadło.
Pięknie wpadło.
- To jeden z goli, które będę wspominał do końca życia. Zostanie zapisany w historii klubu, dlatego satysfakcja jest ogromna, ale na wielkie uznanie zasługuje cały zespół.
Po meczu trener Fernandez był czerwony z emocji. Wynik był niewiadomą do ostatniej sekundy.
- Nasz awans to wielka niespodzianka, kluczem było świetne przygotowanie fizyczne. Trafiliśmy z formą idealnie. Biegaliśmy bez przerwy, ale pomogły nam dwie czerwone kartki dla rywali po przerwie. Pod koniec było jednak nerwowo, Zenit był o krok od gola.
Uratował pan budżet klubu, będą wzmocnienia przed Ligą Mistrzów?
- Może wróci kwestia pozyskania Obraniaka z Lille. Trener go chce. Ludo przedłużył kontrakt z Lille, ale wiem, że chętnie by do nas przyszedł. Myślę, że po awansie Auxerre stać na niego. Będziemy musieli przecież radzić sobie nie tylko w Champions League, ale i we Francji. Piętnastoma zawodnikami się nie da. Liga francuska jest bardzo trudna, nie ma wielkiej przepaści między pierwszym a dziewiątym, dziesiątym, nawet ostatnim zespołem. Trzeba mieć końskie zdrowie.
Początek sezonu Auxerre ma średni. To dopiero pierwsza wygrana.
- W porównaniu z poprzednim rokiem postęp jest olbrzymi. Mamy trzy punkty po trzech meczach, rok temu przegraliśmy cztery z pięciu meczów i strzeliliśmy ledwie jedną bramkę. W pierwszych meczach ligowych nasze głowy i myśli były wyłącznie przy Lidze Mistrzów. Pragnęliśmy awansu i na tym się koncentrowaliśmy. Kosztem ligi, ale po awansie wracamy do gry. W niedzielę jedziemy do Monaco przynajmniej po punkt.
Chyba nie ma już mowy o pana odejściu z Auxerre?
- Zostaję. Po takim meczu, po takim awansie, po takim wyczynie nie ma sensu niczego zmieniać. Kontrakt mam ważny do czerwca przyszłego roku. Spekulacje były po losowaniu, kiedy okazało się, że gramy z Zenitem. Oni byli faworytem i gdybyśmy nie awansowali, klub był skłonny mnie sprzedać [Jeleń ma w kontrakcie kwotę odstępnego 3 mln euro].
Myśli pan o przedłużeniu kontraktu z kwotą odstępnego czy raczej o tym, żeby za rok odejść za darmo?
- Rozważę oba warianty. Mój menedżer rozmawiał z szefem Auxerre przed dwumeczem z Zenitem. Klub chce podpisać nowy kontrakt, zobaczę, co zaproponują. Nigdzie mi się nie spieszy.
Staje się pan centralną postacią klubu, przesądza o sukcesach. Spodziewał się pan tego?
- Wyjeżdżając z Polski, obawiałem się, czy dam sobie radę. Miałem jeden cel: żeby grać. Udało się, mam powody do radości, widzę, że mnie tu lubią i cenią. Mam nadzieję, że forma ze spotkania z Zenitem się utrzyma.
Jest więc nadzieja, że będzie pan pierwszym - od czasów Jacka Krzynówka - polskim piłkarzem, którego bramki w Champions League nie będą incydentami. W sezonie 2004/05 Krzynówek strzelił trzy gole dla Leverkusen. Po nim trafiali tylko Marek Saganowski dla Aalborga i Marcin Żewłakow dla APOEL-u Nikozja.
- Oby zdrowie dopisywało i sytuacje były. Zdaję sobie sprawę z presji, która na mnie spoczywa, ale Liga Mistrzów ma mnie cieszyć, a nie stresować. Ważne jest to, że mam pewne miejsce w składzie.
Po meczu z Monaco czeka pana zgrupowanie reprezentacji, która również potrzebuje goli. Posucha trwa od czterech meczów.
- Przyjadę do Grodziska w bardzo dobrej formie fizycznej. Pierwszego gola strzeliłem Valenciennes i się odblokowałem. Mam nadzieję, że z taką formą strzelecką pomogę kadrze. Chcemy zmazać plamy z meczów przeciwko Hiszpanii i Kamerunowi.
Bramki Polaków w Lidze Mistrzów
8: Krzysztof Warzycha (Panathinaikos Ateny, sezony 95/96, 98/99, 00/01 i 01/02)
3: Emmanuel Olisadebe (Panathinaikos, 01/02, 03/04, 04/05 i 05/06, Jacek Krzynówek (Bayer Leverkusen, 04/05)
2: Leszek Pisz (Legia, 95/96), Marek Citko i Jacek Dembiński (Widzew, 96/97)
1: Ryszard Staniek, Marek Jóźwiak, Jerzy Podbrożny (Legia, 95/96), Sławomir Majak, Ryszard Czerwiec (Widzew, 96/97), Roman Kosecki (Nantes, 95/96), Tomasz Hajto (Schalke 04, 01/02), Tomasz Dziubiński (FC Brugge, 92/93), Igor Sypniewski (Panathinaikos, 98/99, 00/01, Andrzej Lesiak (Rapid Wiedeń, 96/97), Andrzej Rudy (Ajax Amsterdam, 98/99), Marek Saganowski (Aalborg, 08/09), Marcin Żewłakow (APOEL Nikozja, 09/10)
-
08-02-2012 13:15
Serie A. Fiorentina chce sprzedać Boruca
-
08-02-2012 09:44
Piłka nożna. Boenisch: Opinie laików mnie nie interesują
-
07-02-2012 17:58
Polacy za granicą. Brożek chce pozostać w Celtiku
-
07-02-2012 09:23
Bundesliga. Borysiuk: To była głupota
-
06-02-2012 16:18
Bundesliga. Kicker zmanipulował wypowiedź Lewandowskiego?
-
06-02-2012 15:38
Bundesliga. Błaszczykowski w jedenastce "Kickera"
-
06-02-2012 11:19
Bundesliga. Lewandowski na okładce Kickera: Po co miałbym iść do Bayernu?
-
Ireneusz Jeleń po golu na wagę LM: Fajnie, że w...
alienisko
27.08.10, 19:26
Suma odstępnego, to coś co może sobie zawodnik wynegocjować w kontrakcie. Jak się wypromuje to mu łatwiej będzie odejść, bo klub nie będzie mógł zaśpiewać np. 10 mln, skoro kontrakt zezwala »
-
Re: Ireneusz Jeleń po golu na wagę LM: Zostaję w
ze_verde
27.08.10, 20:59
Jeleń jest warty ok. 7-8 mln €, najwięcej z wszystkich graczy Auxerre. Nie umiesz czytać ? 3 mln € to kwota odstępnego w kontrakcie.»
Najczęściej czytane
- 1.Mateusz Borek rzuca wyzwanie dziennikarzowi Sport.pl: Jak się Pan tak zna na afrykańskiej piłce, zapraszam do komentowania
- 2.Puchar Narodów Afryki. Wyrachowane WKS w finale turnieju
- 3.Puchar Narodów Afryki. Ghana pokonała Tunezję i jest w półfinale
- 4.PNA. WKS wygrało z Burkina Faso
- 5.Puchar Narodów Afryki. Były zawodnik Realu trafił za milion dolarów
- 6.PNA. Ghana sensacyjnie wyeliminowana przez Zambię!







