Sport.pl

Sebastian Boenisch stawia warunki

Paweł Rzekanowski, Michał Szadkowski
2009-11-09 , aktualizacja: 09.11.2009 23:08
A A A Drukuj
Sebastian Boenisch (z lewej) i Daisuke Matsui Fot. LIONEL CIRONNEAU AP Sebastian Boenisch (z lewej) i Daisuke Matsui
- Namówiłem Boenischa do gry w kadrze - opowiada trener Franciszek Smuda. Ojciec obrońcy Werderu twierdzi, że to jego syn będzie decydować, na jakie mecze kadry zechce przyjeżdżać. - Wiara, że Sebastian odmieni waszą drużynę, jest naiwnością - mówią niemieccy dziennikarze.
Sobotnim meczem z Rumunią Franciszek Smuda zadebiutuje na stołku selekcjonera reprezentacji Polski. W poniedziałek rozpoczęło się zgrupowanie jego kadry w Grodzisku Wlkp., a jeszcze w niedzielę trener namawiał do występów w reprezentacji 22-letniego lewego obrońcę Werderu Brema. - Wszystko jest na dobrej drodze, on chce grać dla Polski. Musimy jeszcze załatwić kilka spraw administracyjnych - mówił Smuda.

Zadzwoniliśmy do ojca piłkarza, który w niedzielę był na spotkaniu syna z polskim trenerem. - Smuda musi zrozumieć, że Werder gra w lidze, Pucharze Niemiec i Lidze Europejskiej. Sebastian to młody piłkarz, dla niego to ciężki sezon. A Polskę do Euro 2012 czekają tylko sparingi. Dlatego o przyjeździe na zgrupowanie decydował będzie klub i Sebastian - mówi "Gazecie" Piotr Boenisch.

Sebastian Boenisch urodził się w Gliwicach, latem z Niemcami zdobył młodzieżowe mistrzostwo Europy. Od dwóch lat PZPN próbuje go przekonać do gry dla Polski. Piłkarz już kilka razy zmieniał zdanie, do dziś nie postarał się nawet o polski paszport.

Na pewno nie zagra w sparingach z Rumunią (14 listopada) i Kanadą (18 listopada). - Najwcześniej za dwa tygodnie dogadamy się ze Smudą i wtedy złożymy podanie - mówi Piotr Boenisch. Wypełnienie wszystkich formalności zajmie przynajmniej miesiąc. Na grę Boenischa dla Polski musi się także zgodzić FIFA.

- Trener Werderu Thomas Schaaf mówił nam nieoficjalnie, że nie podoba mu się pośpiech, w jakim ta sprawa jest załatwiana. Zresztą, o co to szaleństwo? W polskim internecie pisze się o Boenischu jak chyba nigdy w jego karierze - z przekąsem mówi niemiecki doświadczony dziennikarz zajmujący się m.in. zespołem z Bremy. - Nie chcę, żeby ktoś mnie źle zrozumiał - nie kwestionuję talentu Sebastiana. Ale zamieszanie, jakie robicie wokół niego, pokazuje, w jakim miejscu jest wasza kadra, a w jakim nasza. W Niemczech w ogóle nie ma tematu Boenischa. I tak miałby pewnie problemy, by się przebić na dobre do naszej kadry. Po prostu podobnych zawodników mamy wielu. W Polsce pewnie takich nie ma.

- To perspektywiczny gracz, ale musi się jeszcze wiele, wiele uczyć. Takie małe, niby nieznaczące błędy, z których jednak może powstać większy problem, są dla niego czymś normalnym. Musi je wyeliminować - ocenia Thorsten Waterkamp z "Waser Kurier". - My czasami żartujemy, że jego mecz to "up and down", góra-dół. Raz dobrze, raz źle. Ma kłopoty z tym, by grać pewnie przez cały czas. Kiedy jest zmęczony, jego poziom nagle spada. Nasza kadra go raczej nie potrzebuje. Jest przecież Phillip Lahm. Więc może nie ma sensu blokować kariery Boenischa - mówi Waterkamp.

Ale w Werderze widać już irytację zamieszaniem, jakie PZPN wywołał zainteresowaniem Boenischem. Dyrektor ds. kontaktów z mediami Toni Polster ograniczał kontakty piłkarza z dziennikarzami, by ten nie dekoncentrował się przed spotkaniami Ligi Europejskiej i pojedynkiem z Borussią Dortmund. - Musi być skupiony, a to mu nie służy - komentował.

w Bremie na informacje o Boenischu nałożono już klubowe embargo: dział medialny Werderu ma za zadanie wyciszyć zamieszanie. - W klubie są wściekli, że Boenisch zmienia zdanie: raz mówi, że Polska go nie interesuje, później, że bardzo chętnie dla niej zagra. Uznano to za kreowanie złego wizerunku Werderu - mówi nam jeden z niemieckich dziennikarzy. - Rozmawiałam z Sebastianem i naszym dyrektorem. Przykro nam, ale Sebastian nie będzie teraz dostępny dla mediów i nie będzie komentował swojej przyszłości. Chce się skupić tylko na Werderze. - Komentarzy na jego temat nie będzie udzielał także trener Thomas Schaaf - mówiła "Gazecie" Sonja Päs z działu PR Werderu.

Niemiecki dziennikarz: Sebastian Boenisch » musi zbierać doświadczenie


Zobacz więcej na temat:

Podziel się