Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Cracovia. Wojciech Klich o sytuacji Mateusza: Liga niemiecka to nie jest miejsce dla niego

Nie najlepiej wygląda pozycja Mateusza Klicha w FC Kaiserslautern. Były pomocnik Cracovii większość meczów ogląda z wysokości trybun. - Jeśli Mateusz nie zacznie regularnie grać, musi w zimie odejść - mówi Wojciech Klich, ojciec wychowanka Tarnovii.

Chcesz więcej? Polub Kraków - Sport.pl



Wydawało się, że transfer do 2. Bundesligi to dobry ruch ze strony Klicha. Trener Kosta Runjaić bardzo zabiegał o to, by pomocnik znalazł się w jego drużynie. - Na początku mówił, że bardzo go chce, a życie pokazało, że jest inaczej. Ani razu nie zagrał na swojej pozycji, tylko gdzieś tam na "dziesiątce" z pominięciem środka pola. To nie jest miejsce dla Mateusza. Trener Runjaić pogubił się, zresztą ostatnie wyniki same o tym świadczą - ocenia Wojciech Klich.

Opiekun Kaiserslautern miał problemy z odpowiednim poukładaniem zespołu - jego drużyna zanotowała fatalny początek sezonu. Główny kandydat do awansu zajmuje dopiero dwunaste miejsce, po dziewięciu meczach ma tylko osiem punktów. Kredyt zaufania dla austriackiego szkoleniowca się skończył i w środę Runjaić stracił pracę, co może być dużą szansą dla Klicha.

- Zmiana trenera to zawsze okazja do pokazania się. Wszyscy zaczną od zera i będą walczyli o wyjściową jedenastkę - podkreśla ojciec byłego gracza Cracovii. Nikt nie da mu jednak za darmo miejsca w podstawowym składzie. Będzie musiał rywalizować z Rubenem Jenssenem, Alexandrem Ringiem czy Danielem Halfarem. A co, jeśli jego sytuacja w klubie się nie zmieni? - Musi odejść w zimie, bo stać go na regularną grę - odpowiada Wojciech Klich.

Przed pobytem w Kaiserslautern Klich zaliczył udany okres w holenderskim Zwolle. Tam gdzie występował w podstawowej jedenastce. Strzelił wiele bramek i zaliczył sporo asyst, co zaowocowało powołaniami do kadry. - Bundesliga to nie jest miejsce dla niego. Tam dominuje siłowa gra, liczy się wytrzymałość. Mateusz lubi być pod grą, wykazywać się techniką. W lidze niemieckiej patrzy się na inne walory - zaznacza ojciec pomocnika.

Pierwszym zagranicznym klubem Klicha był Wolfsburg. 25-letni dziś piłkarz nie miał wtedy zbyt dużego doświadczenia i wiele osób sugerowało mu, by najpierw zdecydował się na transfer do silnego klubu ekstraklasy. - Uważam, że to był dobry ruch. Przez pierwsze pół roku Mateusz uczył się i łapał doświadczenie. Poznał zupełnie inny trening, inne obciążenia. Nie od razu wszyscy zaczynają grać w wyjściowym składzie. Czasem potrzeba na to czasu. Jednak kolejny okres był już czasem straconym. Powinien wcześniej szukać nowego zespołu - ocenia Wojciech Klich.

Ojciec Mateusza przyznaje, że w dalszym ciągu daje wskazówki synowi. Podpowiada mu, gdzie popełnił błąd, co powinien inaczej zrobić na boisku. - Rozmawiamy o meczach. Omawiamy szczerze jak jest. Jeśli zagrał źle, to nie "cukrzymy" sobie, tylko mówię o tym wprost. Po słabych meczach nie ma co się załamywać, tylko trzeba wyciągać wnioski - dodaje.

Kaiserslautern kolejny ligowy mecz rozegra w piątek o godz. 18.30. Rywalem zespołu Mateusza Klicha będzie VfL Bochum, lider 2. Bundesligi.



Więcej o: