Sport.pl

Łukasz Gikiewicz: Kazachstan "pompuje" pieni±dze w sport

PAP
28.07.2015 12:44
A A A
Łukasz Gikiewicz jeszcze w ¦l±sku

Łukasz Gikiewicz jeszcze w ¦l±sku (Fot. Dawid Antecki)

- Kazachstan "pompuje" pieni±dze w sport i nie zdziwię się, je¶li Ałmaty otrzymaj± prawo goszczenia uczestników zimowej olimpiady 2022" - powiedział były napastnik ¦l±ska Wrocław Łukasz Gikiewicz, który wiosn± 2014 roku grał w Tobole Kostanaj w lidze kazachskiej.
W pi±tek 31 lipca na sesji Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego w Kuala Lumpur wybrany zostanie gospodarz zimowych igrzysk w 2022 roku. Kandydatury s± już tylko dwie - Pekin i Ałmaty.

- W ogóle nie będę zdziwiony, je¶li po raz pierwszy w historii MKOl przyzna igrzyska Kazachstanowi. To kraj, który rozwija się w niesamowitym tempie, "pompuje" pieni±dze w sport; widać to zwłaszcza po Ałmatach i Astanie, która chyba wzoruje się na Dubaju. Gdyby kto¶ pojechał teraz do Kostanaj, gdzie ja mieszkałem, mógłby mieć wrażenie, że czas zatrzymał się gdzie¶ na latach 80. czy 90. poprzedniego wieku, ale dwa wcze¶niej wspomniane miasta całkowicie zmieniaj± wyobrażenie o Kazachstanie - stwierdził Gikiewicz, mistrz kraju w barwach ¦l±ska Wrocław z 2012 roku.

Kazachowie podkre¶laj±, że ich przewag± w staraniach o olimpiadę jest naturalny ¶nieg, Chińczycy maj± za¶ do¶wiadczenie w organizacji takiej imprezy, bowiem w 2008 roku Pekin przeprowadził z rozmachem letnie igrzyska.

- Mogę zapewnić, że białego puchu w Kazachstanie nie zabraknie, w Ałmatach maj± go pod dostatkiem i nie będzie konieczno¶ci przywożenia go ciężarówkami na olimpijskie areny albo sztucznego na¶nieżania. Ale też sportowcy i kibice musz± się przyzwyczaić do ostrych mrozów w lutym, a więc w miesi±cu, na który planowane s± igrzyska za siedem lat. Może być bardzo zimno, czego do¶wiadczyłem w tym kraju, mimo że krótko w nim przebywałem - powiedział jeden z niewielu polskich sportowców graj±cych w Kazachstanie.

Odległo¶ci między miastami w tym kraju s± ogromne, lecz przedstawiciele komitetu organizacyjnego Ałmaty 2022 zapewniaj±, że wszystkie obiekty olimpijskie będ± zlokalizowane blisko siebie.

- Na mecze ligowe do Ałmatów latali¶my samolotem, ponieważ stan dróg jest na tyle zły, że nie było sensu pchać się autokarem. Czasem poci±giem podróżował tylko nasz zespół rezerw, gdyż w Kazachstanie terminarz tak był ustawiony, że pierwsza i druga drużyna grała z tym samym rywalem - dodał Gikiewicz.

Polski piłkarz zwrócił uwagę na upodobanie Kazachów do jedzenia mięsa konia, m.in. różnych kiełbas. Z takimi przysmakami mog± zapoznać się kibice z całego ¶wiata, je¶li ten azjatycki kraj wygra pi±tkowe głosowanie w Malezji.

- Kolegom z zespołu nie udało się namówić mnie do skosztowania tego mięsa, bowiem specyficzny zapach kompletnie mi nie pasował. Nie uczyłem się też języka kazachskiego, ale szybko musiałem opanować rosyjski. Dobrze, że w drużynie byli Serbowie, ponieważ ja znam chorwacki, więc miałem duż± pomoc na pocz±tku - wspomniał były napastnik m.in. AEL Limassol i Lewskiego Sofia, którego narzeczona jest Chorwatk± i obecnie mieszkaj± w Splicie.

Gikiewicz uważa, że w Kazachstanie jest bezpiecznie, a naród jest bardzo serdeczny i otwarty.

- Samochodu nie opłacało mi się kupować, bowiem taksówki s± tanie. Ale inaczej jeĽdzi się i płaci Kazachom, a inaczej taksówkarzom, którzy maj± rosyjskie korzenie. Z tymi drugimi jest znacznie gorzej, próbuj± kombinować, widz±c obcokrajowca. Miejscowi kierowcy s± inni, bardzo weseli, przyjaĽni. Generalnie bardzo miło wspominam Kazachstan.

Zobacz więcej na temat:

Skomentuj:
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX