Według informacji
"Przeglądu Sportowego" Euzebiusz Smolarek był skłonny przejść do stołecznego klubu i nie postawił zbyt wygórowanych warunków finansowych. Chciał nie więcej niż 200 tys. euro rocznie. Dla porównania w poprzednim sezonie w Polonii jego
pensja wynosiła 400 tys. euro rocznie.
Zawodnik, który ostatnio grał w katarskim klubie Al Khor podpisał kilka dni temu półroczny kontrakt z holenderskim zespołem ADO Den Haag. "Jestem zadowolony, iż powróciłem do ligi holenderskiej. Atmosfera w zespole jest bardzo dobra. Trener obdarzył mnie dużym zaufaniem i będę starał się go nie utracić. Już dzisiaj jadę na swój pierwszy trening" - napisał Smolarek w środę na swojej
stronie internetowej.
"Jeszcze w poprzednim sezonie kwestię przydatności piłkarza do drużyny oceniali trener
Maciej Skorża i Jóźwiak. Teraz nawet ich pozytywna opinia nie oznacza, że zawodnik trafi na Łazienkowską. Bo decydujący głos należy do zarządu" - pisze "Przegląd Sportowy". To właśnie przez brak zgody zarządu do Legii nie trafili w styczniu Smolarek oraz Manucho, 35-krotny reprezentant Angoli.
Kiedy kilka dni temu na zgrupowaniu w Turcji reporter
Sport.pl pytał Marka Jóźwiaka, dyrektora ds. rozwoju sportowego Legii, o ewentualne wzmocnienia przed rundą wiosenną, ten powiedział, że o transferach nie rozmawia.
W przerwie zimowej do zespołu z Łazienkowskiej trafił jeden piłkarz - 18-letni pomocnik z Ghany Albert Bruce.