Sport.pl

Piłka nożna. Marek Koźmiński dla Sport.pl: Szum wokół Bartosza Salamona uzasadniony

To wysoki, niezły technicznie, defensywny pomocnik. Szum wokół niego jest uzasadniony. Pytanie, jak on będzie na to odporny - mówi Marek Koźmiński, były piłkarz Brescii i reprezentacji Polski
Szum wokół Salamona jest uzasadniony. Po rocznym pobycie w III-ligowej Foggii wrócił do Brescii i niemal po każdym meczu jest na tyle chwalony, że interesują się nim lepsze kluby. Wytworzył się medialny spektakl, więc coś musi być na rzeczy. Za dużo się o nim mówi i pisze, żeby to była tylko plotka. Ciężko mi ocenić, ile jest prawdy w tym, że chcą go najlepsze kluby. Chłopak szybko się rozwinął, ale żeby zagrać w czołowym klubie Serie A dalej musi robić postęp. Szansę ma, ale na razie nie osiągnął klasy międzynarodowej.

To wysoki, niezły technicznie, defensywny pomocnik. Umie wyprowadzić piłkę, ale to nie jest reżyser gry jak Marek Hamsik. Nie gra tak ofensywnie jak Słowak, który kilka lat temu trafił z Brescii do Napoli. Teraz Polak jest promowany w ten sam sposób, co kiedyś Hamsik. Pytanie, jak będzie odporny na medialny szum, bo kilkanaście miesięcy temu miał "turbulencje". Od kolegi z Włoch usłyszałem ostatnio, że się ustatkował. W ciągu dwóch lat Salamon może osiągnąć klasę światową albo zostanie tam, gdzie jest. Podstawy techniczne i mentalne by grać na wyższym poziomie ma. Musi jednak radzić sobie nie tylko na boisku, ale i poza nim. Nie zawsze wielkie talenty odnajdują się w wielkich klubach. Tam nie wytrzymują presji.

Sylwetką przypomina mi Radka Kałużnego, choć jest bardziej żwawy i dynamiczny. W Foggii, która gra systemem 4-3-3, musiał biegać do przodu i tyłu, przerywać akcje, ale i je konstruować. Sporo się nauczył.

Przewidywanie losów Salamona, to wróżenie z fusów. Niech idzie do klubu z najwyższej półki i tam jako numer 18-20 niech walczy i się uczy. Jeśli wybierze klub z półki średnio-niższej, musi mieć pewność, że trener na niego postawi i będzie grał.

Nie wiem, czy mój były kolega z boiska, Josep Guardiola, oglądał go osobiście. Wątpię jednak, by trener Barcelony specjalnie dla niego pofatygował się na mecz Brescii. Może rozmawiał z kimś z klubu i wtedy usłyszał nazwisko Salamon?

Zbigniew Boniek: Bartosza Salamona » można porównać do Pirlo


Więcej o: