Decyzję we wtorek wieczorem podjęła rada nadzorcza klubu. Była niepomyślna dla trenera Macieja Skorży, który pozytywnie zaopiniował Pazdana, ale klub nie zgodził się na jego kupno. Nieoficjalnie Górnik Zabrze chciał za niego ok. 250 tys. euro. Do tego trzeba doliczyć także zarobki zawodnika, czyli ok. 100-150 tys. euro rocznie. - Jesteśmy trochę zawiedzeni, ale mówi się trudno - rozkłada ręce Ryszard Szuster, menedżer Pazdana.
Pięciokrotny reprezentant Polski trenował z Wisłą cztery dni, przeszedł także testy wydolnościowe. Już w piątek krakowianie usłyszeli ofertę Górnika i nie byli przerażeni sumą transferu. Wydawało się, że transfer jest blisko sfinalizowania, gdy klub ogłosił, że nie przedłuży umowy z Mauro Cantoro. Mimo zaoszczędzenia 250 tys. euro na rocznych zarobkach Argentyńczyka, wydatek na Pazdana okazał się zbyt duży. Sprawę utrudniał również fakt, że Górnik chciał transferu definitywnego, a mistrzowie Polski chętniej zdecydowaliby się na wypożyczenie z opcją wykupienia. Teraz Pazdan liczy na zatrudnienie w innym klubie ligi polskiej, ale w grę wchodzą tylko czołowe zespoły.
Mistrzowie Polski nie pozyskają także Sazankowa. Białorusin był testowany przez Wisłę trzy dni. Za napastnika Dniepru Mohylew trzeba było jednak zapłacić, bo jego umowa wygasa dopiero za rok. Być może krakowianie zgłoszą się po 25-letniego napastnika za sześć miesięcy, bo wtedy będzie mógł podpisać nowy kontrakt.
Dziś mistrzowie Polski na specjalnej konferencji prasowej pożegnają Cantoro, który po blisko dziewięciu latach odchodzi z Wisły.