Na stadionie Wisły nie ma dnia, by ktoś nie pytał o zdrowie co najmniej kilku zawodników. Na razie krakowianie martwią się o Pawła Brożka, Pawełka i Jopa. Środkowy obrońca wczoraj po raz pierwszy od meczu z Legią wyszedł na trening. - USG pokazało, że z mięśniem wszystko jest w porządku, ale teraz szybciej dochodzi do zakwaszenia - tłumaczy Jop.
Trenerom bardzo zależy, by zawodnik był gotowy na niedzielę, bo z powodu kontuzji nie zagra inny środkowy obrońca Arkadiusz Głowacki. - Mam nadzieję, że na niedzielę zdążę i wystąpię bez zażywania leków przeciwbólowych, choć przed Legią było to niezbędne. Po tabletki sięgam jednak bardzo rzadko, bo wolę wiedzieć o bólu - podkreśla Jop.
31-letni piłkarz dziś zamierza rozpocząć treningi na pełnych obrotach. To konieczne, jeśli chce wziąć udział w najważniejszych zajęciach taktycznych. Dla środkowych obrońców Wisły są one szczególnie ważne, bo Jop z Marcelo w tym sezonie nie grali razem zbyt często. - Na boisku musimy się rozumieć, a pewne zachowania można wypracować tylko w trakcie treningu. Tymczasem w ciągu ostatnich 10 dni nie ćwiczyłem z drużyną, a w środę wykonywałem z Marcelo jedno ćwiczenie, które trwało pięć minut - przyznaje Jop.
Jeśli były obrońca zagra w niedzielę, to będą to jego pierwsze derby Krakowa (odszedł z Wisły tuż po awansie Cracovii do ekstraklasy). Jeśli jednak nie będzie gotowy, to jego miejsce najprawdopodobniej zajmie Junior Diaz, który w piątek ma wrócić ze zgrupowania reprezentacji Kostaryki.
Z bólem zmaga się także Pawełek, który miał naciągnięty mięsień. - Tę kontuzję będę czuł jeszcze ze dwa tygodnie, ale w derbach powinienem zagrać - podkreśla bramkarz mistrzów Polski.