Według portalu
weszlo.com piłkarz, który opuścił już zgrupowanie w Antalyi, nie musi na wiosnę grać w Niemczech, bo do walki o niego włączył się inny klub. Portal sugeruje, że może chodzić o Club Brugge, które również było nim zainteresowane.
W czwartek w Turcji Borysiuk negocjował warunki indywidualnego kontraktu z Niemcami. Nieudanie. W piątek sam mówił, że nie porozumiał się z Kaiserslautern i bliżej mu do klubu z Brugii. W sobotę jednak oficjalna strona Legii, powołując się na dyrektora rozwoju sportowego Marka Jóźwiaka poinformowała, że Legia porozumiała się w sprawie transferu z Kaiserslautern, a piłkarz zaakceptował warunki proponowanego kontraktu. Czekały go tylko testy medyczne i popisanie umowy. Miał kosztować ok. 2 mln euro.
W niedzielę rano wziął udział w ostatnim treningu Legii, pożegnał się z kolegami. Ale nie chciał rozmawiać z dziennikarzami. Potem opuścił Antalyę.
Club Brugge interesowało się Borysiukiem, ale priorytetem byli dla niego 19-letni piłkarze Rosenborga - napastnik Mushaga Bakenga i środkowy pomocnik Markus Henriksen. Ten pierwszy podpisał pięcioletni kontrakt, ten drugi po przejściu testów medycznych napisał na twitterze, że rozmyślił się i zostaje w Norwegii. Miał kosztować ok. 2,5 mln euro.
We wtorek w większości europejskich lig, w tym w Niemczech i Belgii, zamyka się okno transferowe. Menedżer Borysiuka Mariusz Piekarski w niedzielny wieczór nie odbierał telefonu.