Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Groźny uraz Maliszewskiego

Piłka nożna. Testowany na Cyprze duet najprawdopodobniej nie wzmocni Korony. Kielczanie rozmawiają jednak z dwójką innych piłkarzy. - W ich przypadku żadne sprawdziany nie wchodzą w grę. To poważni ludzie do pierwszego składu - mówi trener Marcin Sasal
Kielecki szkoleniowiec w takich przypadkach tradycyjnie ucieka od konkretów. Jedynie na pytanie, czy to polscy czy zagraniczni zawodnicy, odpowiada z przekąsem: - Na Polaków nas nie stać. I dodaje: - Dla osób interesujących się piłką nie byłyby to anonimowe nazwiska. Nie wiem jednak, co z tego wyjdzie? Zobaczę, jaką mam siłę przebicia. Czasu do końca miesiąca jest jeszcze sporo, będę starał się przekonać ich do gry w Kielcach. Nawet wieczorem jestem umówiony na rozmowę.

Jeden z nich to środkowy pomocnik, drugi to napastnik, bo to w ofensywie Korona wciąż potrzebuje największych wzmocnień.

Według naszych informacji wśród nich jest Białorusin Witalij Radionow. O zainteresowaniu kielczan 27-letnim napastnikiem Bate Borysów pisaliśmy w styczniu. Radionow od tego czasu nadal nie znalazł nowego klubu. Poprzedniej zimy - wspólnie ze swoim rodakiem Siergiejem Kriwcem - był bliski przejścia do Lecha Poznań, zainteresowanie 28-krotnym reprezentantem Białorusi wyrażały też Cracovia i Polonia Warszawa.

Tymczasem bliżej poznania swej przyszłości w Koronie są sprawdzani od kilku dni Brazylijczyk Emanuel i Ukrainiec Anton Postupalenko. Obaj zaliczyli po 45 minut w czwartkowym sparingu z Tobołem Kostanaj i raczej nie wzmocnią kieleckiego zespołu. - To chyba jednak nie ci piłkarze, których szukamy. Przeciwko Kazachom nie zachwycili. W takim meczu, w którym trzeba było postawić się fizycznie, niestety, odstawali od reszty naszych chłopaków - przyznaje Sasal.

O trudach walki z piłkarzami mistrza Kazachstanu najdobitniej przekonał się Łukasz Maliszewski, który już po 10 minutach musiał opuścić boisko. Pierwsze diagnozy dla 26-letniego skrzydłowego nie brzmią za dobrze. - Boję się, że rundę wiosenną może mieć z głowy. Fatalnie to wyglądało, wykręciło mu stopę w drugą stronę, ma najprawdopodobniej pozrywane wiązadła - martwi się szkoleniowiec. Dziś Maliszewski w towarzystwie dyrektora ds. sportowych Jarosława Niebudka ma wrócić do Kielc i poddać się szczegółowym badaniom.

Dopuszczenie do ostrej, a momentami brutalnej gry to niejedyny zarzut pod adresem coraz słynniejszych już cypryjskich arbitrów (w 88. min mecz niespodziewanie się zakończył. Z powodu przepychanek na boisku trener Sasal nakazał swoim piłkarzom przedwcześnie zejść z boiska). Korona gola straciła po kolejnym wątpliwym rzucie karnym. - Już nawet nie denerwuję się tym sędziowaniem, widocznie taki urok obozów na Cyprze. Poza karnym z kapelusza, nie uznano nam jeszcze prawidłowego gola Kuby Bąka i ewidentnego faulu bramkarza w szesnastce na Tomku Lisowskim - wylicza Sasal. Dlatego mimo porażki jest zadowolony z postawy swoich podopiecznych. - Pokazali charakter, podjęli walkę i nie przestraszyli się naładowanych Kazachów. Taki sprawdzian na pewno wyjdzie nam na dobre - ocenia.

Na normalną grę w piłkę Korona może liczyć w piątek. O godz. 15 kielczanie zagrają swój najatrakcyjniejszy sparing na zgrupowaniu w Ayia Napa. Ich rywalem będzie nieoczekiwany lider półmetka rumuńskiej ekstraklasy Otelul Galtati.

Korona Kielce - Toboł Kostanaj 0:1 (0:1)

Korona: Pilarz - Kuzera, Malarczyk, Markiewicz, Lisowski - Bąk (57. Cebula), Jovanović (46. Postupalenko), Lech, Maliszewski (10. Kal) - Tataj, Emanuel (46. Korzym).