Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Ekstraklasa: Demony wróciły do Krakowa

- Możemy żałować tej porażki, przyszła w nieodpowiednim momencie. To, że ponieśliśmy ją w tak ważnym momencie, bardzo boli. Teraz musimy wygrywać wszystko do końca - powiedział po meczu trener Wisły Henryk Kasperczak. A kapitan wiślaków Arkadiusz Głowacki dodał ze smutkiem. - Demony z początku rundy rewanżowej wróciły.
Ekstraklasa.tv: Zobacz porażkę Wisły z Koroną - WIDEO »

Tuż po spotkaniu szkoleniowiec mistrzów Polski nie krył rozczarowania: - Zawodnicy źle weszli w pierwszą połowę. Graliśmy wolno, źle konstruowaliśmy akcje. Korona zaś potwierdziła, że jest w formie - cytuje Kasperczaka oficjalny serwis klubu wisla.krakow.pl. - My co prawda zareagowaliśmy pozytywnie w drugiej połowie, mieliśmy kilka okazji, żeby strzelić gole, ale szczęście nie było jednak przy nas. Prócz tego bardzo dobrze bronił Małkowski, obronił kilka setek.

Według niego zawiodła przede wszystkim druga linia. - Zmiany zawodników w tej formacji tym razem nie wyszły nam - przekonuje. - Diaz był trochę ociężały, dlatego go zmieniłem. Słabiej też zagraliśmy z przodu. Nie było przebojowości, szczególnie w końcówkach akcji, mało kombinacji.

Po porażce w Krakowie szansa na obronę tytułu nieco. - Żeby zostać mistrzem, trzeba wygrać trzy mecze. W tym kierunku trzeba pójść. Nie będzie to łatwe, ale tak trzeba zrobić - twierdzi Kasperczak.

W pierwsze miejsce na koniec sezonu głęboko wierzy też kapitan wiślaków Arkadiusz Głowacki, który na wisla.krakow.com przekonywał, że zespół potrafi się podnieść po takiej porażce choć... - Teraz jest jeszcze trudniej, bo myśleliśmy, że wracamy na właściwe tory, że kroczymy od zwycięstwa do zwycięstwa. Nasza gra wydawała się coraz lepsza, a tymczasem przyszło zaprzeczenie tego wszystkiego - skwitował Głowacki. - Sami sobie zgotowaliśmy ten los. Mimo porażki od poniedziałku trzeba zacząć wierzyć w zwycięstwo z Legią.

Jednak powodów do optymizmu za wiele nie ma. Obrońca Wisły wpadkę w tak ważnym momencie nazwał "powrotem demonów z początku rundy". - Nie wiem z czego wynika ta zmiana naszej gry w porównaniu z meczu z Lechem - zastanawia się. - W pierwszej połowie Korona miała duże pole do popisu. Zostawiliśmy im dużo miejsca do grania, wiele było takich momentów, że przeciwnicy mogli nam swobodnie rzucać piłkę za plecy. Mieliśmy z tym sporo problemów. Korona ustawiała się tak, żeby szybko odebrać piłkę i wyprowadzić kontrę. Nie potrafiliśmy się temu przeciwstawić, zwłaszcza w pierwszej połowie - wyliczał mankamenty w grze drużyny kapitan Białej Gwiazdy.

To zdziwiło też Franciszka Smudę, trenera kadry. - Myślałem, że Wisła od razu podejmie walkę od pierwszych do ostatnich minut, walkę o tytuł mistrza Polski, a jednak tak nie było

Wolałbym wygrać z Legią

- Jeszcze do mnie to nie dotarło, więc potem pewnie będę się cieszył do następnego meczu. Z tego co wiem, Korona jeszcze tu nie wygrała, więc przełamaliśmy pewną barierę - cieszył się po meczu trener Korony, Marcin Sasal.

Według niego Korona zagrała bardzo odważnie i to zaprocentowało. Trzy punkty to dla zespołu z Kielc cenna zdobycz, choć...

- Musimy jeszcze patrzeć na to, co będzie się działo, bo utrzymania jeszcze nie mamy - mówi Sasal. - Walczymy o nie pod ogromną presją.

Z kolei były gracz Wisły Kraków Nikola Mijailović zapewnia: - Myślę, że na 99 proc. się utrzymamy. Piłkarz, choć cieszy się ze zwycięstwa i punktów wyznaje: - Wiadomo, że wygrana była potrzebna. Wolałbym, żebyśmy z Legią wygrali. Ale takie jest życie - podsumował.

Więcej o meczach Ekstraklasy na Sport.pl »


Więcej o: