Po nagłośnieniu afery korupcyjnej z udziałem Korony z finansowania zespołu wycofał się w 2008 roku biznesmen Krzysztof Klicki. Od tego czasu kielecki klub znajduje się na garnuszku miasta. Poszukiwania nowego inwestora pozostają bez efektu. W maju głośno było o przejęciu większości udziałów przez Marka Profusa. Jeden z najbogatszych Polaków rozmawiał z władzami Kielc, ale na ostateczny krok się nie zdecydował.
Przed rozpoczęciem sezonu Ratusz przekazał klubowi kwotę 4,3 miliona złotych. Taka pomoc pozwoliła Koronie przystąpić do rozgrywek. W nich kielczanie spisują się nadspodziewanie dobrze. Zespół kierowany przez Leszka Ojrzyńskiego skazywany był na spadek. Tymczasem po 16. kolejkach zajmuje siódme miejsce, utrzymanie ma już prawie w kieszeni i niewykluczone, że na wiosnę powalczy o europejskie puchary.
O tym marzą kibice, ale ich nadzieje mogą w najbliższym czasie zostać rozwiane. Jedna z radnych złożyła właśnie wniosek o zmniejszenie wydatków o 3,5 miliona złotych -
poinformował portal korona-kielce.pl. Bez tych pieniędzy piłka nożna w
Kielcach może nie przetrwać. Wszystko zależy od tego, jak do tej propozycji odniosą się władze miasta.