Fot. Paweł Małecki / Agencja GazetaLeszek Ojrzyński
Trener Korony Kielce był wściekły po zremisowanym spotkaniu z GKS-em Bełchatów, w którym goście wyrównali w ostatniej minucie: - Przez głupotę jednego piłkarza graliśmy w osłabieniu, jednak w szatni w przerwie umawialiśmy się, że wszyscy muszą grać na maksimum możliwości - powiedział Leszek Ojrzyński.
- Straciliśmy punkty w ostatniej minucie, choć od początku walczyliśmy tak, jak sobie to zaplanowaliśmy. Przez głupotę jednego piłkarza graliśmy w osłabieniu, jednak w szatni w przerwie umawialiśmy się, że wszyscy muszą grać na maksimum możliwości - zaznaczył trener Korony.
- Po to też zostały dokonane zmiany, by wypoczęci zawodnicy mogli pomóc w utrzymaniu dobrego rezultatu. Nie wykorzystaliśmy kilku sytuacji pod bramką GKS i brutalnie tylko zremisowaliśmy - dodał szkoleniowiec gospodarzy.
Trener GKS-u Bełchatów Kamil Kiereś: był z kolei bardzo zadowolony z osiągniętego rezultatu: - Cieszy nas jeden punkt zdobyty na bardzo trudnym terenie i doprowadzenie do remisu z wydawałoby się nieuchronnej porażki. W pierwszej połowie Korona grała lepiej i skuteczniej. W drugiej postanowiliśmy atakować, nawet narażając się na skarcenie nas przez kielczan trzecią bramką - powiedział opiekun gości.