W Śląsku nie do końca wiedzą, w czym tkwi problem drużyny, która była całkowicie bezradna. Dobitnie świadczą o tym słowa trenera Oresta Lenczyka: - Zagraliśmy zdecydowanie najsłabszy mecz w każdej formacji. Nie mogę wymienić zawodnika, z którego byłbym zadowolony. Bełchatów grał coraz lepiej, my coraz gorzej.
Przed meczem atuty były po stronie Śląska. Przez dwa tygodnie przerwy na mecze
kadry Lenczyk miał do dyspozycji całą drużynę, bo żaden piłkarz Śląska nie dostał powołania do reprezentacji. Szkoleniowiec Bełchatowa był w podobnej sytuacji, ale Śląsk mierzy w zupełnie inne cele. Poza tym po kontuzjach wrócił do
gry holenderski napastnik Johan Voskamp i stoper Jarosław Fojut. Sam trener przyznawał, że na niektórych pozycjach ma duże możliwości wyboru.
Śląsk miał w lidze świetną passę - wygrał trzy mecze z rzędu (z Lechem i Polonią w dobrym stylu) i awansował na pozycję lidera. Wydawało się, że o kryzysie z przełomu sierpnia i września wrocławianie mogą zapomnieć. Przed wyjazdem do Bełchatowa Lenczyk nie bez ironii podkreślał: - Po porażkach z Widzewem i Koroną, "życzliwi" mówili, że przechodzimy kryzys. Teraz mają problem, bo cztery ostatnie spotkania wygraliśmy [to czwarte w Pucharze Polski].
Złośliwości były na wyrost, bo teraz znów problem ma on. W Bełchatowie piłkarze Śląska razili brakiem dynamiki i agresji. To niespodzianka, gdyż zespoły Lenczyka zazwyczaj imponują przygotowaniem motorycznym i siłowym.
Lider zawiódł też taktycznie. Szybko stracił dwie bramki i nie mógł grać swojej ulubionej piłki, czyli czekać na rywala na swojej połowie i kontrować. Zmuszony do ataku pozycyjnego był bezradny. Z większego posiadania piłki absolutnie nic nie wynikało. I nie ma co porównywać tego meczu do wcześniejszego spotkania Śląska z Polonią, gdzie warszawska drużyna była w miarę równorzędnym rywalem, ale została bezwzględnie wypunktowana. W Bełchatowie Śląsk był słabszy pod każdym względem.
Po meczu Lenczyk był załamany. Stwierdził, że "ma nadzieję, że był to ten najgorszy w sezonie pojedynek, który już Śląskowi się nie powtórzy". Mimo porażki cele drużyny się nie zmieniają. Śląsk ma walczyć o mistrzostwo Polski, a najbardziej doświadczony szkoleniowiec w ekstraklasie wielokrotnie pokazywał, że potrafi opanować zespoły pogrążone w głębszym kryzysie. Choćby ten w Śląsku, gdy niewiele ponad rok temu przejął drużynę po Ryszardzie Tarasiewiczu i z przedostatniego miejsca poprowadził ją do wicemistrzostwa Polski. A biorąc pod uwagę mecze od momentu, kiedy Lenczyk przejął Śląsk, jest on najskuteczniejszym szkoleniowcem w lidze, trenerem, który zdobył ze swoim klubem najwięcej punktów. Więcej niż Maskaant, Bakero czy Skorża.