PRZEGLĄD PRASY. Mateusz Klich, który od dwóch tygodni jest piłkarzem VfL Wolfsburg, narzeka na ciężkie treningi prowadzone przez trenera Felixa Magatha. - Cztery dni już minęły od tych zajęć, a nogi ciągle mnie bolą - zdradza były piłkarz Cracovii na łamach "Przeglądu Sportowego".
W życiu tak ciężko nie trenowałem. Rozmawiam z panem, a oczy same mi się kleją ze zmęczenia. Jesteśmy na zgrupowaniu w Oeversee, dopiero wróciłem z drugiego treningu, a czeka mnie jeszcze jeden, po południu - mówi Klich w rozmowie z "Przeglądem".
- Drugiego dnia mieliśmy bieganie, bardzo nieprzyjemne. Godzinę piętnaście wzdłuż rzeki, w takim tempie, że wyprzedzaliśmy płynących obok kajakarzy. Po południu trener zrobił nam gierkę, trwała półtorej godziny. Cztery dni już minęły od tych zajęć, a nogi ciągle mnie bolą. Chłopaki uspokajają, że u tego trenera zawsze tak jest, ale później naprawdę człowiek czuje moc, może zryć boisko wzdłuż i wszerz. Lepsze to niż w 60. minucie meczu zwymiotować z wysiłku - dodaje piłkarz.
Skończcie się kłócić bo to żenujące. Faktycznie redaktor poszedł po bandzie bo takie "sensacyjne czasy" teraz ale Klich też mógł się nie wypowiadać. Niech trenuje, a na wywiady przyjdzie »