Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Romelu Lukaku. Jeszcze dziecko, już król

Ma 16 lat, został właśnie najskuteczniejszym piłkarzem ligi belgijskiej, w pucharach strzela gole Holendrom, Hiszpanom, Niemcom. Romelu Lukaku chcą wyrwać z Anderlechtu największe kluby świata.
Podyskutuj o artykule na blogu Rafała Steca

Informacja kluczowa: on naprawdę ma dopiero 16 lat. Pewność bierze się stąd, że mimo kongijskich korzeni nie urodził się w Afryce, gdzie na turnieje juniorskie przemyca się seniorów, ich wiek ustalając w zależności od potrzeb, zgodnie z biznesową regułą, iż łatwiej dobrze sprzedać utalentowanego piłkarza młodszego niż starszego. Lukaku jest Belgiem, akt urodzenia sporządzili urzędnicy w Antwerpii.

Wątpliwości nasuwają się natychmiast, gdy zobaczymy, jak wygląda i gra w piłkę. Natura dała mu 192 centymetrów od stóp do głów i 95 kilogramów ciała. Nie jest typem zjawiskowego dryblera, lecz kandydatem na zabójczego kanoniera, który w polu karnym czuje się jak Godzilla między wieżowcami. Kopie obiema nogami, mknie po sprintersku przez rozległą przestrzeń i zgrabnie porusza się na małej ściśnięty przez rywali w polu karnym, bo bardzo szybko wywija stopą, bardzo szybko myśli, bardzo szybko podejmuje właściwe decyzje. Wystarczy mu jego cień, by wywrzeć wrażenie. Niech się boją obrońcy, na których naskoczy, gdy jeszcze spotężnieje. Gole strzelone głową zawdzięcza nie tylko głowie zawieszonej na drugim piętrze, ale też intuicji - wie, jak się przesuwać, zanim dofrunie w jego okolice piłka. Obwołano go

następcą Didiera Drogby,

on sam się na Drogbę stylizuje, choć jego ruchy wywołują raczej skojarzenia z Emmanuelem Adebayorem.

Bramkę za bramką wgniatał już jako junior. Dla FC Brussels w 68 meczach zdobył ich 68, dla Anderlechtu w 88 meczach - 121.

W młodzieżówce debiutował jako 15-latek, uświetniając debiut golem. Do ligi belgijskiej wbiegł zeszłej wiosny, tuż po 16. urodzinach. Latem strzelił inauguracyjnego gola. Piętą. W grudniu wepchnął dwa gole Ajaksowi Amsterdam, stając się trzecim najmłodszym zdobywcą bramki w europejskich pucharach. W marcu wystąpił w seniorskiej reprezentacji. W weekend został królem strzelców ligi belgijskiej (wkrótce zacznie się tam play-off), oczywiście jako najmłodszy gracz w historii.

Ani imponujące dziecięce incydenty, ani imponujące dziecięce statystyki wypracowywane na dłuższym dystansie nie gwarantują juniorowi kariery seniorskiej. Co z tego, że brzdąc szarpie się ze starszymi, skoro wcześniej dojrzał fizycznie, wyrósł ponad miarę i prędko tę przewagę zatraci? Co z tego, że Nii Lamptey strzelił kiedyś gola w europejskich pucharach - też dla Anderlechtu - jeszcze szybciej niż Lukaku, że szalał na juniorskich mundialach, skoro potem nie wytrzymał presji, przeżywał rodzinne tragedie i u schyłku kariery dogorywał na azjatyckich i afrykańskich peryferiach wielkiego sportu? W świeżej pamięci mamy losy Freddy'ego Adu, potomka imigrantów z Ghany, który miał wydźwignąć na szczyty cały amerykański futbol, tymczasem od kilku sezonów tuła się po europejskich klubikach, nigdzie mu nie idzie, a pytania, czy aby nie przeżył już więcej niż deklarowane niespełna 21 lat, padają coraz częściej.

Lukaku jest inny

nie tylko dlatego, że jego metryki nikt nie kwestionuje. Fenomenu Belga nie kreuje kampania marketingowa - jak fenomenu Adu, który jeszcze przed mutacją podpisał milionowy kontrakt z Nike i ogłosił, że wkrótce zostanie najlepszy na świecie - ani przebiegle zmontowane filmiki z YouTube'a, które wyrwanymi z kontekstu zagraniami, nierzadko wykonanymi na pastwiskach udających boiska, mają przekonywać o niezmierzonym talencie swoich bohaterów. Napastnik Anderlechtu rozpycha się między dorosłymi i choć często rozpoczyna mecz w rezerwie, uzbierał jak dotąd w debiutanckim sezonie 19 goli (15 w lidze belgijskiej, 4 w Lidze Europejskiej). Trafia co niecałe 100 minut, w tempie najregularniejszych snajperów w Europie.

Dorasta też w sprzyjającym otoczeniu. Lampteya ojciec alkoholik przypalał papierosami, prowokował do ucieczek z domu i wyzywał po pijanemu, gdy przy linii bocznej oglądał jego mecze w juniorach. Roger Lukaku sam był zawodowym piłkarzem (50 meczów w kadrze Zairu), zdaje sobie sprawę z zagrożeń, na jakie naraża syna popularność, a przede wszystkim odrzuca transferowe oferty, chcąc, by Romelu najpierw skończył szkołę średnią oraz kursy angielskiego i hiszpańskiego.

Ten ostatni ma opinię skromnego i zdeterminowanego, zazwyczaj pierwszy przychodzi na trening. Przynajmniej na razie. Niebezpieczeństwa, które mogą zawrócić w głowie, czają się wszędzie. Anderlecht odrzuca kilkadziesiąt napływających z całej Europy próśb o wywiad tygodniowo, chłopiec co rusz czyta, że jest "darem z nieba", czuje uwielbienie fanów, jego otoczenie sondują wysłannicy Barcelony, Realu, Interu, Milanu, Manchesteru Utd, Chelsea i Arsenalu. Podnieceni Belgowie sprawdzają, kiedy poprzednio ich najskuteczniejszym ligowym snajperem został przynajmniej prawie-rówieśnik Lukaku, a wkrótce, wraz ze spowszednieniem podstawowych faktów, pewnie ruszą sprawdzać, czy po erze Pelego futbol poznał innego 16-letniego króla strzelców jakichkolwiek poważnych rozgrywek dla dorosłych.

Hulk » zawieszony na trzy mecze za uderzenie stewarda


Więcej o: