Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Liga rosyjska. Piłkarze solidaryzują się z pobitym kolegą

Piłkarze reprezentacji Rosji wyszli w środę na trening w koszulkach z napisem ?Spartak Gognijew! Jesteśmy z Tobą?. Tak nazywa się ich kolega, kapitan FC Krasnodar, który został w piątek pobity... podczas meczu. - To nasz pomysł. Chcieliśmy okazać solidarność z naszym kolegą - powiedział kapitan reprezentacji Andriej Arszawin.
Do incydentu doszło w Groznym gdzie rezerwy Kubania grały z rezerwami Tereku Grozny. 30-letni były reprezentant Rosji został zaatakowany przez grupę osób ubranych w milicyjne mundury chwilę po tym, gdy został wyrzucony z boiska za popchnięcie sędziego. Do ataku doszło na oczach dwóch wiceprezesów klubu z Groznego, z czego jeden jest czeczeńskim ministrem sportu. Terek w oświadczeniu stwierdził, że nie ponosi żadnej winy za incydent, za to Gognijew wcześniej prowokował kibiców gospodarzy. - Przyznaję, przesadziłem na boisku, ale nie powiedziałem złego słowa pod adresem lokalnych kibiców, czy przedstawicieli klubu - mówił Gognijew po zdarzeniu.



Piłkarz trafił do szpitala ze złamanym nosem i żebrami, licznymi siniakami i zadrapaniami. Przeszedł niewielką operację. Według lekarzy zostanie wypisany w ciągu kilku dni.

- Widzieliśmy nagranie, na którym grupa osób, część ubrana w stroje Tereka, brutalnie bije Gognijewa tuż za linią boiska - mówi Władimir Katkow, szef komitetu dyscyplinarnego rosyjskiej federacji piłkarskiej. - Wystarczy obejrzeć to wideo, by zrobiło się niedobrze. To nie była bójka. On był po prostu bity. To było straszne. Zidentyfikowaliśmy te osoby i zajmiemy się nimi na najbliższym posiedzeniu komitetu - dodał.

Incydent w Groznym powoduje, że wielu piłkarzy w Rosji boi się o swoje bezpieczeństwo. - Nad tym nie można przejść do porządku dziennego. Piłkarze są przerażeni tym, co się dzieje - twierdzi Władimir Leonczenko, szef związku zawodowego piłkarzy (RSFT). - Jeśli rosyjscy piłkarze się boją, to co mają czuć ci z zagranicy? Mnóstwo pieniędzy przepływa przez naszą ligę. Kluby takie jak Andżi Machaczkała wydają miliony na nowych piłkarzy. Z drugiej strony piłkarze są bici, ich kontrakty są zrywane, grozi im się i straszy bronią - dodaje.

Niedawno były napastnik reprezentacji Czarnogóry Nikola Nikezić złożył skargę w FIFA i UEFA na zachowanie swojego klubu Kubania Krasnodar. Twierdzi, że został zmuszony do rozwiązania kontraktu po tym, gdy został pobity i grożono mu pistoletem. Kubań został ukarany grzywną w wysokości 70 tys. dol., a dyrektor sportowy i asystent trenera zostali ukarani długimi dyskwalifikacjami za udział w zdarzeniu.

Neymar » przedłużył kontrakt z Santosem


Więcej o: