Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Liga francuska. Dzieło zniszczenia w Bordeaux

W sobotę obchodzili 130. rocznicę założenia klubu. Na smutno. Mistrz Francji sprzed dwóch lat, ćwierćfinalista Ligi Mistrzów z 2010 r., może bronić się przed spadkiem.
Kryzys w Bordeaux zaczął się zimą 2010 r. Ówczesny trener Laurent Blanc stał się głównym kandydatem na trenera reprezentacji Francji. Przez kilka miesięcy z pierwszego miejsca w Ligue 1 żyrondyści spadli na szóste, nie załapali się nawet do europejskich pucharów. W poprzednim sezonie było jeszcze gorzej - sprzedaż Yoanna Gourcuffa i oddanie Fernando Cavenaghiego, dymisja trenera Jeana Tigany po groźbach chuliganów skierowanych do niego i jego córki, a w końcówce rozgrywek obrona przed spadkiem.

W tym sezonie w Bordeaux trwa dzieło zniszczenia. Na dziewięć meczów sześciokrotni mistrzowie Francji wygrali tylko jeden, stracili aż 14 goli. Bilans u siebie mają najgorszy od sezonu 1972-73 - bez zwycięstwa, z czterema remisami i porażką.

Kibice już dawno stracili cierpliwość. W ubiegłym roku średnia widzów na stadionie Chaban-Dalmas spadła o 14 proc. Sobotnie, atrakcyjnie zapowiadające się spotkanie z niedawnym liderem Montpellier obejrzało nieco ponad 17 tys. widzów. Na 5 listopada na mecz z Paris Saint-Germain kibice zapowiedzieli oficjalny bojkot. Ogłosili, że jeżeli gra ich zespołu się nie poprawi, nie przyjdą na stadion w proteście "przeciw nieudolności piłkarzy, trenera i władz klubu".

Piłkarze nie owijają w bawełnę. - Nie wolno się wstydzić tego powiedzieć - musimy jak najszybciej zdobyć 45 punktów, bo naszym podstawowym celem jest utrzymanie. Jeśli ludzie myślą, że w tym roku Bordeaux będzie grać ładnie, mogą się rozczarować - przyznaje bez ogródek obrońca Marc Planus.

Kolejne rozczarowanie kibice przeżyli w sobotę. Bordeaux prowadziło 2:0 do 88. minuty i... zremisowało 2:2, ostatniego gola tracąc w doliczonym czasie gry. - Nie zasłużyliśmy na taką karę - powiedział trener Francis Gillot (dla Grzegorza Krychowiaka nie widzi miejsca nawet w szerokiej kadrze). - Ten punkt to cud - przyznał szkoleniowiec Montpellier René Girard, były zawodnik Bordeaux.

Pierwsze zwycięstwo od 26 sierpnia odniosło Sochaux. Zespół nowego reprezentanta Polski Damiena Perquisa pokonał u siebie jednego ze współliderów Tuluzę. Sochaux nie straciło też gola, co zdarzyło się pierwszy raz w tym sezonie w lidze, ale Perquis nie miał w tym żadnej zasługi, bo był zawieszony za kartki.

Więcej o: