Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Ligue 1. Prasa o Pastore: Przynajmniej jego włosy dobrze wyglądały

Po porażce Paris Saint-Germain w meczu pierwszej kolejki nowego sezonu z Lorient francuscy dziennikarze mogą wykorzystać wszystkie ulubione docinki. Dostało się m.in. Javierowi Pastore, za którego PSG zapłaciło 43 miliony euro.
W letnim oknie transferowym PSG wydało już ponad 80 milionów euro, więc nic dziwnego, że drużyna stała się faworytem do zdobycia mistrzostwa Francji. Mecz paryżan z Lorient na Parc des Princes zakończył się jednobramkowym zwycięstwem gości, ale wynik mógł być o wiele gorszy.

"Zimny prysznic dla galaktycznego PSG", pisze w nagłówku "Journal du Dimanche". "Świetny początek..." - ironizuje L'Equipe. Najmocniej szpilkę wbija "So Foot", które komentuje włosy Javiera Pastore - "przynajmniej one dobrze wyglądały". Pastore nie zagrał z Lorient, zadebiutuje dopiero we wrześniu. Mimo to wszedł na murawę, by przywitać się z kibicami.

W spotkaniu z Lorient zawiódł Mamadou Sakho, któremu przyglądają się największe europejskie kluby. Do tej pory odstraszała je cena, bo PSG domaga się za niego kilkudziesięciu milionów euro. Teraz odstraszyć od 21-letniego obrońcy może też występ w pierwszej kolejce. - Jeszcze nie widziałem, żeby grał kiedyś tak jak w pierwszej połowie - przecierał oczy trener PSG, Antoine Kombouare. - Potrzebujemy czasu, żeby w zespole powstała więź. Nie możemy panikować - apelował.

Ciężko odmówić mu racji: w składzie było pięciu debiutantów (Sirigu, Matuidi, Gameiro, Bisevac i Menez), spośród których czterech nie przygotowywało się do zespołu z resztą składu. Drużynie brakowało lidera: Ben Lyttleton z "Guardiana" zauważa, że na boisku przydałby się pomocnik Realu Madryt, Lassana Diarra, który obserwował mecz z wysokości trybun.

W drugiej kolejce PSG czeka wyjazdowe starcie z liderem, Rennes. Kolejna strata punktów dałaby francuskiej prasie jeszcze większą pożywkę. - Rozczarowanie byłoby ogromne, a zatrudnienie Leonardo [który odpowiada za transfery - dop. red.] zostałoby zakwestionowane - twierdzi "Le Parisien".

Więcej o: