Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Cristiano Ronaldo i resztka świata

W tym nużącym klipie dla tabloidowej widowni kochającej podglądać, jak żyją milionerzy, wątek futbolowy jest bowiem poznawczo wartościowy - otóż właściwie nie widzimy, by Cristiano Ronaldo był częścią jakiejkolwiek drużyny (po boisku biega sam), natomiast wielokrotnie słyszymy, że cel nad celami stanowi dla niego Złota Piłka. Nie zdobywana wspólnie Liga Mistrzów, lecz odbierana indywidualnie Złota Piłka. - pisze o filmie "Ronaldo" na blogu Rafał Stec, dziennikarz "Gazety Wyborczej" i Sport.pl.
Zabrakło mi we wchodzącym także na polskie ekrany filmie "dokumentalnym" deklaracji, że supergwiazdor Realu Madryt jest źródłem prawdy, sprawiedliwości, dobra i piękna. Poza tym było w nim wszystko.

Wszystko, czyli sam Cristiano Ronaldo, który chętnie mówi o sobie w trzeciej osobie i którego otaczają ludzie rekwizyty pełniący funkcje o tyle arcyważne, że dzięki nim życie idola jest idealnie umeblowane.

O reprezentującym biznesowe interesy piłkarza Jorge Mendesie dowiadujemy się, że to "Cristiano Ronaldo wśród agentów". O przegranej na ostatnim mundialu reprezentacji Portugalii - że Cristiano Ronaldo czułby się w niej bardziej komfortowo, gdyby miała "jeszcze dwóch-trzech Cristiano Ronaldo". O niewyraźnym występie na MŚ samego Cristiano Ronaldo, zmagającego się wówczas z urazem - że "żaden inny piłkarz na świecie nie zagrałby tam w jego stanie", że Cristiano Ronaldo "ryzykował dla kraju karierę". Kiedy Cristiano Ronaldo przedstawia nam matkę, w istocie nie opowiada o niej samej, lecz o jej stosunku do Cristiano Ronaldo: "Ona żyje moim życiem, żyje moją radością, żyje moim smutkiem". Syna Cristiano Ronaldo spłodził, ponieważ "zawsze chciał mieć następcę" - na imię dał mu Cristiano junior, a rola matki, której nie poznajemy, ograniczyła się do donoszenia ciąży, Cristiano Ronaldo autorytatywnie wyjaśnia widzom, że junior drugiego rodzica nie potrzebuje i że w przyszłości zrozumie, dlaczego tata postąpił tak, jak postąpił. Jeśli zresztą wierzyć twórcom filmu, to wbrew krążącym po mediach dowodom zdjęciowym w życiu Cristiano Ronaldo kobiet nie ma wcale, na ekranie żadna nie pojawia się ani na chwilę.

Brata Hugo przedstawia Cristiano Ronaldo jako "swoją prawą rękę", ale poświęca mu jedynie epizodzik, dzięki któremu wiemy, że brat jest, podobnie jak nieżyjący ojciec, alkoholikiem i ma zadanie sprawować opiekę nad Muzeum Cristiano Ronaldo, otwartym w ubiegłym roku w rodzinnym Funchal. Na wnikliwsze zgłębianie braterskich relacji nie ma czasu, potrzebujemy go na uważne oględziny towarzyszących Cristiano Ronaldo gadżetów - żywych i martwych, od niejakiego Ricardo Refuge, czyli "osobistego menedżera" Cristiano Ronaldo, po pieszczone przez kamerę zbliżeniami Ferrari, Porsche i inne Rolls Royce'y. Gdy Cristiano junior wraca ze szkoły, Cristiano senior pyta: "Zgadniesz, którego samochodu taty brakuje w garażu?" Wszystko na ekranie ma być wzniosłe, wystylizowane, wypolerowane. Cristiano Ronaldo rzuca wyłącznie maksymami, pod którymi mógłby podpisać się Paulo Coelho ("liczy się tylko tu i teraz"), a kiedy Cristiano Ronaldo wchodzi pod prysznic, to podziwiamy jego wchodzenie w zwolnionym tempie.

Aż następuje swoista kulminacja, jedna z kilku w filmie - oto Cristiano Ronaldo przytula po treningu kobietę, która wbiegła na murawę, by go dotknąć, a ta spłakana powtarza potem reporterom: "On już wie, że istnieję. On wie, że istnieję". Doprawdy, tamta patetyczno-hagiograficzna fabuła o FIFA, którą sfinansowała FIFA, wygląda przy dziele o Cristiano Ronaldo jak Jezusek z bożonarodzeniowej szopki przy Jezusie ze Świebodzina. Jedynie tytuł wydaje się ciut nieadekwatny. Zamiast "Ronaldo. The Movie", sensowniej brzmiałoby prostsze "The Ronaldo".

Portugalski nadpiłkarz jawi się nam tu jako człowiek fenomenalnie pozbawiony dystansu do siebie, acz świadomy tryskającej zeń próżności, którą uważa za niezbędny skutek uboczny wielkiego sukcesu. Jest swoistym anty-Zlatanem Ibrahimoviciem, bo kiedy Zlatan mówi reporterowi "Rozmawiasz z Bogiem", to przynajmniej wiadomo, że robi sobie jaja, igra ze swoim wizerunkiem superbohatera, jego chełpliwe bon moty przypominają dowcipy o Chucku Norrisie. Cristiano Ronaldo jest superbohaterem na serio, a ponieważ swoją ekranową biografię "autoryzował", to mamy pewność, że twórcy filmu - skądinąd uznani dokumentaliści - wcale nie próbowali go ośmieszyć, przeciwnie, oglądamy Cristiano Ronaldo takim, jakim chciałby widzieć siebie Cristiano Ronaldo. Cristiano Ronaldo, który nie musi odpowiadać na żadne niewygodne pytanie.

I dostajemy półtoragodzinny materiał dowodowy dla wszystkich oskarżających go o patologiczny narcyzm i podejrzewających, że niekoniecznie przedkłada interes drużyny nad własny, że w swojej głowie uprawia sport indywidualny. W tym nużącym klipie dla tabloidowej widowni kochającej podglądać, jak żyją milionerzy, wątek futbolowy jest bowiem poznawczo wartościowy - otóż właściwie nie widzimy, by Cristiano Ronaldo był częścią jakiejkolwiek drużyny (po boisku biega sam), natomiast wielokrotnie słyszymy, że cel nad celami stanowi dla niego Złota Piłka. Nie zdobywana wspólnie Liga Mistrzów, lecz odbierana indywidualnie Złota Piłka. Tytułów wygranych z Realem Madryt nie wspomina, o przyjmowaniu nagrody dla gracza roku na świecie opowiada jako "jednym z najpiękniejszych momentów w życiu". Nie zwierza się, ile wysiłku kosztuje wygrywanie najcenniejszego trofeum w klubowym futbolu, lecz ile kosztuje go rozstrzygnięcie plebiscytu: "Pocisz się wtedy bardziej niż zwykle, ten dzień jest bardziej niż inne wymagający i psychicznie, i fizycznie".

Podyskutuj z autorem na jego blogu "A jednak się kręci"





Czy obejrzysz film o Ronaldo?
Więcej o:
Komentarze (46)
Cristiano Ronaldo i resztka świata
Zaloguj się
  • danny_trejo

    Oceniono 2 razy 2

    Wow, redaktor odkryl, ze Ronaldo to narcyz. Gratulujemy!!

    Rozumiem, ze spodziewal sie tez, ze film - laurka bedzie jakims poruszajacym dokumentem o zlozonej osobowosci pilkarza... Kopacze nie maja za wiele we lbie, ani Ronaldo, ani Messi, ani reszta waszych ulubiencow z plakatow. To proste chlopaki, ktore dzieki talentowi i ciezkiej pracy oraz medycynie (Messi) doszly na szczyt pilkarskiego marketingu i zarabiaja pieniadze, ktorych ich rodziny nie zarobilyby razem przez stulecia. Nawiasem mowiac, wiekszosc z ameb komentujacych te teksty nie sprostalaby emocjonalnie i mentalnie zapewne wiekszemu przyplywowi gotowki z jakiejs loterii, nie mowiac o regularnych olbrzymich zarobkach i slawie na calym swiecie.

  • 100dolak

    0

    Ten film to plastik, ale chyba cała piłka zmierza w tym kierunku. Kasa i produkt, który jest na sprzedaż. Prawdziwe emocje są do zobaczenia na boiskach na osiedlach kiedy grają dzieciaki (najlepiej te niezrzeszone w żadnych klubach, bo te które gdzieś tam już grają często są już zmanierowane). Tam są krew, pot i łzy.

  • smudzislaw

    0

    Powinni zrobić film o Testovironie.

  • boliver

    Oceniono 2 razy 0

    Za zycia buduje sobie Grob---powinien zalatwic szczegoly swojego pogrzebu i to szybko

    Nawet dla medycyny to jest przypadek bez wartosci

  • adamovich

    Oceniono 2 razy 2

    Film o Krystianku nie musi się podobać ale to ty gościu jesteś pseudodziennikarzem tabloidowym.

  • bigosmiszczu

    Oceniono 4 razy 2

    Widzisz to co chcesz widzieć redaktorze !!!
    Dlatego tak opisujesz !!!

  • sencho

    Oceniono 3 razy 1

    Gratuluję inteligencji wszystkim którzy w ogóle pomyśleli żeby ten film zobaczyć
    .

  • mr.true

    Oceniono 3 razy 1

    Krytykujecie, razem z autorem artykułu, bo nie rozumiecie i pewnie nigdy nie zrozumiecie, jak wygląda życie na takim poziomie niestety. Jak Ronaldo mówi na początku wszystko wliczone w cenę sukcesu. Pewnie po obejrzeniu filmu o Messim poszczacie sie z zachwytu, co?

  • lares87

    Oceniono 5 razy -3

    Stec wali konia do Messiego

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX