Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Liga niemiecka. Dziesięć minut bez zapaśnika Van Buytena

Piłkarskie Monachium żyje tym, czy odejdzie Franck Ribery, ekscytuje się rajdami Arjena Robbena i rywalizacją napastników. W sobotę okazało się, że kluczowym graczem Bayernu jest Daniel Van Buyten.
Niemal dwumetrowy Belg nie jest typem gwiazdy. Nie dostarcza okazji ani do komentarzy, ani do analizowania jego przyszłości w klubie. Nie zostawia cienia skandali, którymi pożywiłyby się niemieckie bulwarówki. W jednym z wywiadów powiedział: - Piłka nożna to moja praca. Tak jak ktoś przychodzi do biura robić to, co do niego należy, tak ja chcę przyjść na boisko i zagrać tak, żeby kibice wiedzieli, iż mam do nich szacunek.

I tak Van Buyten grał w sobotę we Frankfurcie. Tradycyjnie potwierdzał, że jest jednym z najtwardszych obrońców ligi. Ale właśnie ta odwaga i twardość spowodowała porażkę Bayernu.

W 80. min - kiedy lider prowadził 1:0 i kontrolował mecz - Belg w walce o piłkę na środku boiska nie cofnął się i tak jak w przeszłości ojciec zapaśnik ruszył do przodu. Głowę wsadził tam, gdzie inny zawahałaby się włożyć rękę - zderzył się z rywalem i choć chciał grać dalej, trener Louis van Gaal nie miał wątpliwości. Kazał Belgowi zejść z boiska. Zmienił Van Buytena i... wynik meczu.

- Tak, to był punkt zwrotny. Od tego momentu wszystko się zmieniło - mówił później van Gaal. Bayern przegrał 1:2, tracąc gole w trzy minuty. Fragment bez van Buytena był katastrofą Bawarczyków, a niemieckie media ten okres nazywają "szokującymi minutami". Defensywa Bayernu bez Belga wyglądała w tych akcjach jak zbiór amatorów grających ze sobą pierwszy raz, i to przypadkowo. Gracze Eintrachtu sami sprawiali wrażenie zaskoczonych tym, że nagle ich gra w ofensywie jest tak prosta.

Entuzjazm monachijczyków, którzy już zaczęli widzieć się w finale Ligi Mistrzów i coraz pewniej mówili o zwycięstwie w Bundeslidze, nieco osłabł - choć główny rywal Bayer Leverkusen równie zaskakująco przegrał z Borussią Dortmund. - Na razie nie widzę niczego przekonującego w naszej grze - przyznał van Gaal. Kapitan drużyny Mark van Bommel był bardziej pewny siebie: - Przegranie jednego spotkania to jeszcze nie koniec świata. Nic się nie zmienia.

Bayer grał, ale przegrał

Czy możliwy jest pogrom kandydata do mistrzostwa nawet wtedy, kiedy to on dominuje na boisku? Tak, jeśli rywalem jest Borussia. W Dortmundzie gospodarze zaliczyli mecz kuriozum. To, że pokonali Bayer aż 3:0, to niespodzianka - gracze z Leverkusen, zaczynając spotkanie, wiedzieli już o wpadce rywali z Monachium. Ale jeszcze większą niespodzianką są analizy statystyczne spotkania.

Borussia rozgromiła Bayer, mając zaledwie 40 proc. posiadania piłki - to goście atakowali i mieli inicjatywę, choć wynikało z tego niewiele. Bayer oddał więcej strzałów (16:11) i zaliczył więcej rzutów rożnych (6:4) oraz był rzadziej na pozycjach spalonych. Większość statystyk jest na korzyść ekipy z Leverkusen poza tą najważniejszą: golami.



Więcej o: