Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Bundesliga. 25-latek pobił rekord

W ostatnich latach sterami europejskiej piłki coraz śmielej kierują młodzi trenerzy. 25-letni Julian Nagelsmann został jednym z dwóch najbliższych współpracowników Marco Kurza w niemieckim TSG Hoffenheim, ustanawiając nowy rekord w 50-letniej historii Bundesligi - został najmłodszym asystentem trenera.
Nagelsmann nie mógł trafić do lepszego miejsca. Niemcy są znani z bardzo odważnego stawiania na młodzież, a Hoffenheim idealnie wpisuje się w ten trend - ma trzecią najmłodszą drużynę w całej lidze. W ostatnim spotkaniu przed przerwą zimową, z Borussią Dortmund, średnia wyjściowego składu "Wieśniaków" wyniosła 25 lat, natomiast ławki rezerwowych niecałe 23 lata.

Historia młodego trenera byłaby typowa dla hollywoodzkich produkcji. Młody, bardzo dobrze zapowiadający się piłkarz chce zostać gwiazdą. Na przeszkodzie staje jednak poważna kontuzja rujnująca jego marzenia. Kolano nie wytrzymało, uszkodzona chrząstka oraz łąkotka sprawiły, iż w wieku 20 lat został musiał zaczynać wszystko od nowa. - Nie miałem innego wyjścia - mówi po latach Nagelsmann o decyzji o zakończeniu kariery. Z początku nie chciał w ogóle myśleć o futbolu, chcąc uciec od niego jak najdalej, lecz w końcu postanowił spróbować, dał sobie szansę. Pomocną dłoń wyciągnął do niego Thomas Tuchel, z którym znał się z czasów, gdy Nagelsmann był jego podopiecznym w zespole młodzieżowym Augsburga. Zajął się analizą rywali, pomagał w treningach, podpatrując przy okazji starszego kolegę w codziennych obowiązkach i zbierając niezbędne doświadczenie.

Gdy w 2008 roku Tuchel porzucił Augsburg na rzecz pracy w FSV Mainz, Nagelsmann również postanowił zmienić otoczenie. Wrócił do klubu, w którym stawiał pierwsze kroki jako piłkarz, czyli TSV 1860 Monachium. Został asystentem trenera w zespole U-17 i już dwa lata później przyjął ofertę z Hoffenheim, gdzie zajął to samo stanowisko. Młodzi chłopcy do lat 17 awansowali do półfinału Pucharu Niemiec a władze klubu postanowiły, iż Nagelsmann idealnie nadaje się na stanowisko trenera zespołu do lat 16. Co ciekawe, od czasu do czasu pogrywał w amatorskim FC Issing, występującym na samym dnie niemieckiej piramidy rozgrywek. Wszystko wskutek obietnicy, jaką złożył tamtejszemu trenerowi, iż pod koniec kariery piłkarskiej powróci do klubu, w którym stawiał pierwsze kroki. W grze na amatorskim poziomie jego uraz nie jest przeszkodą.

3 grudnia zeszłego roku okazał się momentem przełomowym. Zdymisjonowano menedżera pierwszej drużyny, Markusa Babbela. Tymczasowym szkoleniowcem został Frank Kramer, a Nagelsmann na dwa mecze zasiadł obok niego na ławce rezerwowych. Zatrudniony już na stałe Marco Kurz na swoją prawą rękę wybrał znanego sobie już wcześniej Günthera Gorenzela. Oprócz tego potrzebował drugiego człowieka, znającego realia klubu, mogącego pomóc mu się w nich odnaleźć. Wybór padł właśnie na Juliana Nagelsmanna. 25-latek nie widzi problemu w tym, iż jest młodszy od sporej części swych podopiecznych, a z Fabianem Johnsonem, lewym obrońcą zespołu, występował w młodzieżówce TSV Monachium.

Jego idolem jest Josep Guardiola - gdyż nie jest arogancki, jest skromny i zawsze dobrze się prezentuje. Z hiszpańskim szkoleniowcem łączy go pasja do nauki. Skończył korespondencyjny kurs w stosowanej teorii treningu oraz nauce o sporcie. Przeskok z pracy z juniorami do seniorów musi być ogromny, lecz Hoffenheim wydaje się dla niego idealnym miejscem na rozpoczęcie nowego etapu w swojej karierze. Czasy, gdy zespół z Rhein-Neckar Arena walczył z Bayernem Monachium o mistrzostwo jesieni są bardzo odległe. Sytuacja w jakiej znaleźli się "Wieśniacy" jest nie do pozazdroszczenia. Przegrali ostatnich sześć spotkań, znajdują się na 16., barażowym miejscu. Do ostatniej bezpiecznej pozycji tracą aż 7 punktów. Nagelsmannowi taka sytuacja powinna dać niezłe przetarcie przed samodzielną pracą w przyszłości. Jeżeli zespołowi uda się wypłynąć na powierzchnię, będzie to ogromny sukces trenerskiego trio. 

Jeśli jednak do tego nie dojdzie, 25-letni asystent będzie miał za sobą pierwsze wielkie rozczarowanie w trenerskiej karierze, lecz porażki są wpisane w ten zawód. Jeżeli będzie wspinać się w futbolowej hierarchii tak szybko jak do tej pory niewykluczone, że pobije inny rekord - Andre Villas-Boas zdobył potrójną koronę w FC Porto w wieku 33 lat.

Więcej o: