Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Transferowe szaleństwo wróciło do Premier League

Poniedziałek kończący styczniowe okno transferowe pokazał, że do Anglii wróciło transferowe szaleństwo. Chelsea zapłaciła Liverpoolowi za Fernando Torresa rekordowe 50 milionów funtów, a wszystkie kluby Premier League wydały w styczniu łącznie 200 milionów. - Rynek piłkarski jest mikrokosmosem brytyjskiej gospodarki, i łatwo przewidzieć korektę - uważają eksperci.
SPORT.PL na FACEBOOK-u - wejdź na nasz profil, zostań fanem. Komentuj, dyskutuj, radź »

W poniedziałek wieczorem kibice byli świadkami prawdziwego transferowego bombardowania. Największym pociskiem było przewidywane już wcześniej przejście Fernando Torresa z Liverpoolu do Chelsea. Cena - rekordowa, aż 50 milionów funtów (czyli 80,5 mln $ lub 58,5 mln euro).

Liverpool nie zamierzał trzymać tej kwoty na czarną godzinę, i szybko sfinalizował sprowadzenie 22-letniego Andy'ego Carrolla z Newcastle za 35 milionów funtów i Luisa Suareza z Ajaxu za 22.6 miliona funtów (36 milionów $).

Transferowy rekord

- Czasy kiedy kluby wydawały 170 milionów funtów już minęły - mówił jeszcze w grudniu analityk Deloitte Alan Switzer. Okazało się, że był w błędzie. Zresztą to mało powiedziane.

Przez cały styczeń kluby Premier League wydały w sumie 200 milionów funtów, co jest tym bardziej niesamowite, gdy porównamy tę kwotę do 29 milionów wydanych przed rokiem. Hasło "wielkie wydatki, wielkie wygrane" zostało chyba wymyślone z myślą o Premier League - konstatuje agencja AFP.

Abramowicz znów sypnął groszem

Po okresie wielkich wydatków w pierwszych latach panowania w Chelsea, wydawało się, że Roman Abramowicz zmienia taktykę. W sezonie 2009/10 ograniczył zakupy do minimum, a Chelsea i tak zdobyła mistrzostwo i Puchar Anglii. Rosjanin sprowadzał głównie młodych zawodników, chcąc zbudować szkółkę talentów na miarę tej z Barcelony, która miała utwierdzić Chelsea na szczycie na lata.

Cierpliwość Abramowicza nie wytrzymała jednak słabej pierwszej połowy sezonu w wykonaniu Chelsea. Strata dziesięciu punktów do Manchesteru United na 15 kolejek przed końcem sezonu skłoniła właściciela do zdecydowanej reakcji. Obok Torresa, na Stamford Bridge przybędzie za 21 mln funtów Brazylijczyk David Luiz z Benfiki Lizbona. - Poniedziałkowe wydatki Abramowicza to zaledwie ułamek jego bogactwa - przypomina Joe McLean z firmy księgowej Grant Thornton specjalizujący się w piłkarskich finansach.

Wydatki Chelsea zbiegły się z ogłoszeniem rocznych strat wysokości 71 milionów funtów. Według polityki finansowego fair play które chce wprowadzić UEFA, mogłoby to oznaczać wykluczenie mistrzów Anglii z Ligi Mistrzów.

Miliony wydane, i co dalej?

Nie ma wątpliwości, że duże pieniądze mogą pomóc w szturmowaniu szczytów ligowej tabeli, co w ostatnich latach udowodniła najpierw Chelsea, a następnie Manchester City. Nie każdy gracz sprowadzony za miliony Mansoura Bin Zayeda Al Nahyana okazał się jednak przydatny. Sprowadzony za ponad 34 miliony funtów Robinho nie przystosował się do warunków, i został sprzedany do Milanu z 20-milionową stratą.

Pieniądze warto więc wydawać z głową, tym bardziej, jeśli tak duże wydatki nie maja ekonomicznych podstaw. Według McLeana angielskie kluby, pomimo bogatych sponsorów i lukratywnych umów za sprzedaż praw telewizyjnych, nie mogą izolować się od sytuacji gospodarczej w kraju. - Rynek piłkarski jest mikrokosmosem brytyjskiej gospodarki Gospodarka Wielkiej Brytanii weszła w okres korekty, i trzeba sobie wyobrazić, że podobna korekta czeka rynek piłkarski - przewiduje.

Borussia nie przegra już niczego - zapowiada Kevin Grosskreutz »


Więcej o: