Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Premier League. Chelsea - największy wygrany ćwierćfinałów Ligi Mistrzów?

Chelsea, dzięki temu że dość wcześnie odpadła z europejskich pucharów, ma teraz sporo czasu, by przygotować się do ważnych meczów w lidze. Jej główni rywale - Manchester United i Arsenal Londyn nie dość że są zmęczeni walką na dwóch frontach, to na dodatek z powodu kontuzji tracą ważne ogniwa swoich zespołów.
Dwa tygodnie temu w 1/8 finału Ligi Mistrzów Chelsea odpadła w dwumeczu z Interem Mediolan, co oznacza, że gracze Carlo Ancelottiego mają teraz komfort przygotowań do meczów ligowych. W sobotę Chelsea zmierzy się z przetrzebionym kontuzjami Manchesterem United. W barwach zespołu Alexa Fergusona zabraknie Wayne'a Rooney'a, kontuzjowanego po meczu z Bayernem Monachium. Jego zastąpi najprawdopodobniej Frederico Macheda.

Chelsea w zeszłym sezonie przegrała na Old Trafford 0:3, ale zmierzy się z zespołem, który w ataku stracił sporo ze swojego potencjału. - To ciężkie miejsce do gry, zwłaszcza po zeszłorocznej porażce. Ale wyjdziemy na boisko bez strachu i to my będziemy dyktować warunki gry - zapowiada John Terry, kapitan Chelsea.

Kontuzja Rooney'a nie mogła przydarzyć się United w gorszym momencie. Nie dość, że walczą o awans do półfinału Ligi Mistrzów (po porażce 1:2 w Monachium muszą wygrać), to w Premier League mają tylko punkt przewagi nad drugą Chelsea na sześć kolejek przed końcem sezonu. Co więcej, Chelsea w dwóch ostatnich meczach strzeliła 12 bramek.

Trzeci w tabeli Arsenal (trzy punkty straty do Chelsea) też ma spore problemy, w najbliższej kolejce zagra bez swoich trzech podstawowych zawodników. W meczu z Wolverhampton na boisko na pewno nie wyjdą kontuzjowani Cesc Fabregas, Andriej Arszawin oraz William Gallas - wszyscy urazów doznali podczas środowego meczu Ligi Mistrzów z Barceloną. Dwaj ostatni nie zagrają przez co najmniej dwa tygodnie.

- Podjąłem ryzykowną decyzję, która się nie opłaciła. Teraz mogę powiedzieć, że jej żałuję - mówi Arsene Wenger trener Arsenalu.

Kontuzja Rooney'a nie tak poważna, jak się wydawało »


Więcej o: