Sport.pl

Blatter planuje transferową rewolucję. Roger za 300 tys. euro?

W rozmowie z brytyjską stacją telewizyjną Sky Sports prezydent FIFA, Sepp Blatter, przyznał, że handel zawodnikami, jaki ma miejsce pomiędzy klubami jest "współczesnym niewolnictwem", a długoterminowe zawieranie kontraktów sprawia, że zawodnicy nie mają wyboru i są zdani na decyzje swojego pracodawcy. Szwajcar planuje wprowadzić nową rewolucje, w wyniku której najlepsi polscy piłkarze będą kosztować najwyżej kilkaset tysięcy euro.
- W dzisiejszym futbolu za dużo klubów próbuje podpisać z zawodnikami długoletnie umowy tylko po to, żeby zapobiec wykupieniu ich przez drużyny, z którymi rywalizują. Już interweniujemy w tej sprawie - oznajmił Blatter. W tym celu FIFA skorygowała zapisy w statucie, które umożliwią zawodnikom przedwczesne rozwiązanie kontraktu w przypadku, kiedy rozegra w barwach swojej drużyny mniej niż 10 procent meczów w sezonie.

Piłkarze będą mogli szybciej opuścić swój klub również jeżeli zdecydują się wypłacić mu rekompensatę równoważną kwocie jaką zarobiliby do końca trwania umowy (coś podobnego do obowiązującego już tzw. prawa Webstera). Wymogiem byłby tu jednak przynajmniej dwuletni staż w zespole. Dla polskich piłkarzy znaczyłoby to tyle, że każdy z nich mógłby odejść do innego klubu za niewielkie pieniądze. Dobrym przykładem jest sytuacja Rogera, za którego Legia żąda około 10 mln euro. Wprowadzenie nowego przepisu pozwoliłoby odejść pomocnikowi stołecznej drużyny za sumę 300 tys. euro (tyle zarobiłby przez ostatni rok obowiązującego kontraktu).

Ronaldo wyleczy się na start Primera Division

Zapytany o sytuację Cristiano Ronaldo, którego transfer do Realu blokuje Manchester United, Blatter odpowiada, że angielski klub powinien go puścić. - Jeżeli zawodnik chce za wszelką cenę grać gdzie indziej, to rozwiązanie musi się znaleźć. Jeżeli zostanie w klubie i nie będzie się czuł na tyle komfortowo, żeby dobrze grać, to nie będzie miał z tego pożytku ani on, ani jego klub.

Ronaldo spędził w angielskim klubie już ponad trzy lata, jednak gdyby próbował teraz wykupić swój kontrakt zostałby zdyskwalifikowany. Przepisy mówią bowiem, że piłkarz chcący rozwiązać umowę poprzez wypłacenie klubowi rekompensaty musi poinformować o tym nie później niż 15 dni po zakończeniu sezonu ligowego, inaczej zostanie ukarany dyscyplinarnie.

Przypomnijmy: Co mówi prawo Webstera?

Przepis mówi, że piłkarz może po upływie trzech lat od daty zawarcia kontraktu (w przypadku, gdy jest to kontrakt długoterminowy, 4,5-letni) jednostronnie go wypowiedzieć. Dodatkowe udogodnienie jakie zakłada ten przepis to możliwość wypowiedzenia kontraktu już po dwóch latach w przypadku zawodników, którzy ukończyli 28 rok życia. Piłkarz musi się zgłosić do swojego pracodawcy najpóźniej 15 dni po zakończeniu sezonu. Nowy pracodawca zobowiązany jest do spłaty kontraktu pozyskanego zawodnika jego klubowi.

W tej sytuacji zapis o możliwości opuszczenia drużyny w przypadku małej liczby rozegranych meczów jest dla piłkarzy kolejnym udogodnieniem. Ze swoim pracodawcą w tej kwestii poróżnił się swego czasu w barwach Liverpoolu Jerzy Dudek. Rafael Benitez trzymał byłego reprezentanta Polski na ławce rezerwowych dopóki nie wygasł mu kontrakt.

W ciągu niewolniczych dwóch lat spędzonych na Anfield, Dudek rozegrał w barwach The Reds zaledwie osiem spotkań.

Jak Kokoszka chciał odejść z Wisły

Problem "niewolniczych" kontraktów dotyczy również polskiej ligi. W tym sezonie swój kontrakt z Wisłą postanowił na mocy prawa Webstera rozwiązać Adam Kokoszka. Piłkarz nie znalazł jednak jeszcze pracodawcy, który opłaciłby resztę kwoty jaką zarobiłby w Krakowie i nie wykluczone, że wróci do Wisły.