Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Premier League. Chelsea obnażyła słabość Jose Mourinho?

Nie było czasu na wspomnienia ani nawet skandowanie jego nazwiska, bo zanim Jose Mourinho zdążył rozsiąść się w fotelu szkoleniowca gości na swoim byłym stadionie, to jego Manchester United już z Chelsea przegrywał. A wysoka porażka "Czerwonych Diabłów" jeszcze dosadniej sugeruje, że zeszłoroczne problemy Portugalczyka w londyńskim klubie dotyczyły trenera, nie drużyny.
4 : 0
Informacje
Premier League 2016/17 - 9. kolejka
Niedziela 23.10.2016 godzina 17:00
Wyniki szczegółowe
1 Poł
2 Poł
Wynik
Chelsea
2
2
4
Manchester United
0
0
0
Składy i szczegóły
Chelsea
Bramki: Pedro (1.), Cahill (21.), Hazard (62.), Kante (70.) Kartki: Pedro, Luiz, Alonso - żółta Skład: Courtois - Azpilicueta, Luiz, Cahill - Moses, Kante, Matić, Alonso - Pedro (71. Chalobah), Costa (78. Batshuayi), Hazard (78. Willian)
Manchester United
Kartki: Bailly, Pogba - żółta Skład: De Gea - Valencia, Bailly (52. Rojo), Smalling, Blind - Herrera, Fellaini (46. Mata) - Lingard (65. Martial), Pogba, Rashford - Ibrahimović
Po raz pierwszy kibice Chelsea zaczęli skandować "Jose Mourinho" dopiero po czwartym golu dla gospodarzy. Jednak nie był to dzień i mecz świętowania akurat tej bardzo ważnej dla Chelsea postaci. Nie człowieka, który z "The Blues" wygrał trzy mistrzostwa Anglii, dokładając do tego pięć innych pucharów, rozpoczynając realizowanie planu podbicia europejskiego futbolu nakreślonego inwestycjami Romana Abramowicza. W niedzielę na Stamford Bridge chodziło o Matthew Hardinga, wiceprezesa Chelsea i kibica, który dorobił się majątku i zainwestował w ukochany klub, ale w 1996 r. zmarł w katastrofie helikoptera.

Kiedy w 89. minucie Antonio Conte zaczął motywować kibiców a nie swoich piłkarzy stało się jasne, że nawet Włoch - przecież jeden z najbardziej wymagających szkoleniowców w Premier League - jest usatysfakcjonowany tym co zobaczył. Jego zespół rozbił Manchester United, zaprezentował się jak kompletne przeciwieństwo drużyny, która miesiąc temu została zdeklasowana przez Arsenal (0:3). Było wysokie tempo, intensywność, dyscyplina i jakość.

Co uderzało najbardziej w porównaniu do Manchesteru United, to spójność planu, doboru piłkarzy do ról i ambicja w grze "The Blues". Po prawdzie, choć angielska prasa starała się w powrocie Mourinho na Stamford Bridge zmieścić jak najwięcej historii o nim, to umknął im jeden ważny kontekst: Portugalczyk zmierzył się z drużyną złożoną z zawodników, którzy mieli mu sporo do udowodnienia. Od czasu zwolnienia go z Chelsea panowało przekonanie, że zapaść mistrza Anglii w kolejnym sezonie była przyczyną rozluźnienia piłkarzy, a dopiero w drugiej kolejności wymieniano nieporadność uznanego menedżera.

Zaczęło się od Pedro, którego Mourinho dostał jako wzmocnienie po mistrzostwie kraju i nie zaufał mu do końca kadencji. W niedzielę Hiszpan otworzył wynik spotkania już w 28 sekundzie spotkania. Do tego poziomu szybko dobili jego koledzy: Victor Moses z którym Mourinho nawet nie rozmawiał, nie dawał szans wysyłając na kolejne wypożyczenia; Nemanja Matić, którego Portugalczyk regularnie miał rugać na treningach za brak dyscypliny w grze; David Luiz na którego ten szkoleniowiec stawiał najrzadziej z wszystkich sezonów obrońców w Londynie; czy wreszcie Eden Hazard, który najpierw był najlepszym i najważniejszym piłkarzem "The Special One", a potem miał zostać największym wrogiem w szatni.

Oni motywacji nie potrzebowali, za to Conte długo zastanawiał się, czy nie zmienić im planu. Ustawienie 3-4-3, nietypowe i rzadkie w Anglii, spełniło wszystkie warunki: lepiej wygląda współpraca Maticia z N'Golo Kante w środku pola, więcej wsparcia w ataku ma Diego Costa, a potrzebną do zachwycania swobodę dostał Hazard. On United strzelił czwartego w tym sezonie gola, czyli już wyrównał dorobek z poprzednich, kryzysowych rozgrywek ligowych. Jego trafienie było trzecim dla Chelsea w meczu z "Czerwonymi Diabłami", wynik ustalił indywidualnym rajdem Kante, mijając rywali jak tyczki, czyli dokonując coś, czego nikt po nim się nie spodziewał. Jeśli już, to oczekiwać można było tego oczekiwać po Paulu Pogbie z drugiej drużyny.

Jednak jego młodszy kolega z reprezentacji był bez błysku przez całe spotkanie, poruszając się w jednostajnym tempie i głównie frustrując się na sędziego. Gdy w pierwszej połowie grał za Zlatanem Ibrahimoviciem to niemal nie dostawał podań, gdy po przerwie zszedł niżej, to wybierał najprostsze rozwiązania. Kibiców Manchesteru United musi zastanawiać, jaki pomysł Mourinho ma na wykorzystanie talentów Pogby, swojego najważniejszego letniego wzmocnienia. Na razie po prostu wprowadził go do systemu, który Portugalczyk używał przez większość kariery (4-2-3-1) i który wygląda coraz gorzej przy nowych wariacjach, pomysłach innych szkoleniowców. Przeciwko Chelsea wyglądało to tak, jakby poszczególne części układanki do siebie nie pasowały.

Mourinho oczywiście miał przygotowaną listę wytłumaczeń. O ile absurdalne natężenie meczów (United grali w poniedziałek, czwartek oraz w niedzielę!) miało zdecydowanie wpływ na intensywność gry jego zespołu, o tyle szybko stracony gol nie mógł rozstrzygnąć spotkania, którego zostało jeszcze 89 minut. Trudno powiedzieć, by plan "Czerwonych Diabłów" się zmienił, gdy tak naprawdę trudno było dostrzec jakikolwiek zarys strategii. Ta była jasna z Liverpoolem (zatrzymanie rozpędzonych rywali, szukanie okazji z kontry) i z Fenerbace Stambuł (wygrać mecz do przerwy), ale nie na Stamford Bridge.

Dlatego nie tylko dwunasta porażka Portugalczyka w ostatnich 25 meczach ligowych będzie argumentem na twierdzenie, że Mourinho do najlepszych szkoleniowców traci dystans. Coraz bardziej sugeruje to męcząca oczy gra Manchesteru United, który może wciąż podąża w wyznaczonym kierunku ("Mamy sześć punktów straty do lidera, nie szesnaście", mówił Mourinho po meczu), ale robi to w stylu chaotycznym, bez jasnej tożsamości zespołu. Jak to się skończy? Zanim kibice Chelsea zaczęli śpiewać na cześć swojego byłego trenera, zaintonowali popularną na Wyspach przyśpiewkę wróżącą mu zwolnienie następnego poranka.



Ronaldo wrzucił zdjęcie swojego Lamborgini. I pojawiły się [MEMY]




Więcej o:
Komentarze (9)
Premier League. Chelsea obnażyła słabość Jose Mourinho?
Zaloguj się
  • darek638

    Oceniono 1 raz 1

    LvGaal kompletnie zdemontował zespół. Zniszczył wszystko nawet fundamenty.
    Przez kilka dekad był to klub jednego trenera a więc jedna myśl szkoleniowa,
    ciągłość koncepcji itp. LvGaal chciał wszystko przerobić na własną modłę.
    Grał gromadką "małych murzynków", którzy mieli małą ochotę na współpracę.
    Rywalizacja indywidualna zdemontowała wspólny interes zespołu.
    Przyszedł Mourinho mój ulubiony trener ale źle zaczął. Nie wiem czy na
    przekór poprzednikowi, który grał gromadką zagubionych małych, kupił
    dwie a wystawia trzy statyczne bo jakie mają być(?) wieże. Na dodatek
    jeśli wierzyć komentatorom Canal+ drużyna biega najmniej w całej
    lidze średnio coś niewiele ponad 105km na mecz! Ibra, którego bardzo
    cenię wyraźnie nie da rady grać cały sezon mecz za meczem.
    Zawodnicy kreatywni nie mogą siedzieć cały czas na ławce albo
    wchodzić z ławki. W nowoczesnym futbolu nie ma miejsca dla
    zawodników bez przydziału a takim jest kandydat na gwiazdę Pogba.
    Nie widzę współpracy nie widzę drużyny. Jose działaj chłopie, bo
    mało masz czasu.

  • peterjk

    Oceniono 1 raz 1

    Z deszczu pod rynnę, najpierw van Gall, teraz Mou (twórca autobusu w bramce) i jeszcze balast w postaci Pogby, który przecież musi grać, bo koszulki się dobrze sprzedaja (jeszcze). Mou chciał udowodnić co Sir Alexowi, który skreślił Pogbę wcześniej. No cóż, fani United beda wystawieni na duża próbę teraz, część zmieni po prostu klub.

  • juventusiak87

    Oceniono 3 razy 1

    MU się skończyło.

  • krzysulek12

    0

    Trudno nie być "wielkim " trenerem jak się dostawało setki milionów funtów na transfery

  • konradmarburg

    0

    Dajcie mu czas... United w tej chwili nie ma składu na mistrzostwo. Zbyt wiele słabych punktów w kadrze. Fellaini i Smalling to nie jest poziom nawet na górę tabeli BPL. Takie są fakty. Zmieni ich (a to dwie kluczowe pozycje) i od razu zespół zacznie grać lepiej. Podobno już od jakiegoś czasu interesują się Weiglem z BVB...

  • strzykwa5

    0

    Widząc szaloną radość zawodników Chelsea po każdym golu miałem wrażenie, że odgrywają się dodatkowo na byłym trenerze. Były tam więc dość duże kwasy.

  • Michal Biela

    0

    Sacked in the morning!:). Swietny mecz w wykonaniu The Blues. Cante (gol ktory osmieszyl obrone Man U ) oraz Hazard (swietne wykonczenie , po rownie swietnym podaniu od Matica) zagrali doskonale zawody. Bardzo in plus, po raz kolejny w tym sezonie, zagral Marcos. Moses przezywa druga lub nawet trzecia mlodosc. Jego rajdy w gore i w dol prawej flanki przyprawiaja o zawrot glowy. Z tylu na zero, co cieszy, tymbardziej ze mimo ekscentrycznego Luiza i czasami niepewnego Courtois obaj pokazali dzis klase. Pierwszy dyrygowal zepolem z tylu a drugi mial kilka pierwszoklasowych interwncji. Jedynie "nieobecnosc" Costy troche martwi, choc robil swoje w obronie i kilka pilek z rzutow roznych wykonywanych przez Man U, padlo jego lupem. Ogolnie mecz z kategorii zapisany w historii duzymi zgloskami. Milo bylo w przerwie zobaczyc znanego na polskim podworku, Dana Petrescu. Wynik na pewno ucieszyl wszystkich kibicow Chelsea oraz rodzine Matta Hardinga. Blue is the colour !

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX