Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Liga Europy. Anglikom zaczyna zależeć na sukcesie

Premier League liczy, że dzięki premiom za sukcesy w Lidze Europy angielskie kluby zaczną traktować te rozgrywki poważnie. To ostatnia szansa na uratowanie miejsca w Lidze Mistrzów.
W Anglii futbol wyprzedził politykę. Do referendum nad Brexitem dojdzie dopiero za kilka miesięcy, angielska piłka już lata temu wyprowadziła się z Europy. Dokładniej: z Ligi Europy. Prestiżową Ligę Mistrzów uważa za swoje naturalne środowisko, ale drugi kontynentalny puchar - za zabawę dla pospólstwa. Zresztą dlaczego angielskie kluby miałyby traktować poważnie turniej, w którym nagroda dla zwycięzcy (19 mln euro) nie sięga czwartej części sumy, którą dostaje ostatnia drużyna Premier League (84 mln euro)?

Kibice przyzwyczaili się, że w czwartkowe wieczory - gdy gra LE - na boisko wybiegają juniorzy i rezerwowi. Za tydzień Manchester United prawdopodobnie zamknie część trybun na mecz 1/16 finału LE z Midtjylland (pierwszy mecz dziś w Danii), bo nie był w stanie sprzedać biletów. I to pomimo 25-procentowej zniżki. Ale jak tu przyjść na stadion, skoro trener Louis Van Gaal mówi, że na liście priorytetów LE jest za ligą i Pucharem Anglii? Holender zaznaczył oczywiście, że to ważne rozgrywki, bo MU nigdy ich nie wygrało, a nagrodą za zwycięstwo jest także awans do LM, ale po latach ostentacyjnego deprecjonowania tych rozgrywek w Anglii trudno uwierzyć, by jego piłkarze chcieli dziś umierać na boisku.

Kiedy w 2011 r. Stoke wylosowało w LE Dynamo Kijów, Maccabi Tel Awiw i Besiktas, trener Tony Pulis biadolił, że jego zespół zmierzy się z samymi zespołami spoza Europy, dopytywał, czy Ukraina to na pewno jeszcze Stary Kontynent. Gdy kilka lat temu United skończył LM na trzecim miejscu, Patrice Evra mówił, że jest zażenowany wizją gry w czwartki.

Efekt jest taki, że Anglicy regularnie się w LE kompromitują. I nie ma znaczenia, czy zespołem zarządza Brytyjczyk, czy trener z kontynentu - zupełnie, jakby prezesi wymuszali na szkoleniowcach lekceważenie drugiego europejskiego pucharu. Chorwat Slaven Bilić w ubiegłym roku doprowadził Besiktas do 1/8 finału LE (po drodze bijąc Tottenham i Liverpool). W tym sezonie jego West Ham w II rundzie eliminacji stoczył wyrównany bój z maltańską Birkirkarą (wygrana po karnych 5:3), by w kolejnej fazie odpaść z rumuńską Astrą Giurgiu. W ostatnich pięciu sezonach do półfinału LE dotarł tylko jeden reprezentant Premier League.

A ponieważ w Lidze Mistrzów wyspiarze ostatnio przeżywają zapaść - w poprzednim sezonie nikt nie dotarł do ćwierćfinału - Anglicy osuwają się w rankingu UEFA. W 2012 r. jeszcze prowadzili, teraz zajmują trzecie miejsce, od liderujących Hiszpanów dzieli ich przepaść. Reprezentanci La Liga prowadzenie wypracowali także w tych gorszych rozgrywkach - wygrali cztery z ostatnich sześciu edycji LE.

Anglicy podupadli tak bardzo, że jeśli nic się nie zmieni, za rok zostaną wyprzedzeni przez Włochów. A to będzie oznaczało, że Premier League będzie mogło wystawić w elicie trzy, a nie cztery zespoły. To byłaby katastrofa, bo w te rozgrywki mierzy przynajmniej sześć drużyn (oba Manchestery, Chelsea, Arsenal, Tottenham i Liverpool).

Dlatego władze Premier League zastanawiają się nad wynagradzaniem klubów osiągających sukcesy w LE. Pieniądze chcą wziąć z rekordowego - wartego osiem miliardów funtów przez trzy lata - kontraktu telewizyjnego. Żeby dodatkowo ulżyć zespołom występującym w Europie, proponują też zlikwidowanie powtórek w Pucharze Anglii (rozgrywa się je po remisie) oraz rozstrzyganie półfinałów Pucharu Ligi w jednym meczu (dziś gra się mecz i rewanż). Zespoły grające w LM mają też liczyć na przenoszenie spotkań ligowych na piątek.

Akcja Premier League może być jednak spóźniona i nieskuteczna. UEFA od lat stara się podnieść prestiż drugiego pucharu, stąd podnoszenie puli nagród i oddanie jednego miejsca w LM dla zwycięzcy LE. Postawy Anglików to jednak nie zmienia - dwanaście kolejek przed końcem United traci do czwartego Manchesteru City sześć punktów. Będzie mu ciężko awansować do Champions League przez ligę. Na liście priorytetów wyżej niż Ligę Europy stawia jednak Puchar Anglii. A on daje przecież tylko udział w kolejnej edycji Ligi Europy.

Kontuzja Rooneya

Kapitan reprezentacji Anglii i Manchesteru United uszkodził więzadła w kolanie, na boisko wróci za dwa miesiące. Wayne Rooney z 14 golami jest najskuteczniejszym piłkarzem MU w tym sezonie, w eliminacjach Euro 2016 zdobył siedem bramek. 31-letni napastnik opuści marcowe sparingi angielskiej kadry z Niemcami i Holandią. Na mistrzostwach Europy Anglia zagra w grupie z Rosją, Walią i Słowacją.

BUKMACHERZY TYPUJĄ ZWYCIĘZCĘ LE

Borussia D 6,50
Man Utd. 9,00
Napoli 9,00
Liverpool 11,00
Sevilla 13,00
Tottenham 15,00
Źródło: William Hill



Wozniacki, Vonn i Rousey mają na sobie tylko farbki! [SPORTS ILLUSTRATED]




Czy klub z Anglii wygra w tym sezonie Ligę Europy?
Więcej o:
Komentarze (11)
Liga Europy. Anglikom zaczyna zależeć na sukcesie
Zaloguj się
  • Oceniono 8 razy 8

    Wszystko prawda, wszystko fajnie, ale pisząc rzetelnie ten artykuł, należałoby jednak wspomnieć chociażby w jednym zdaniu, że jednak w 2013 roku pewien angielski klub z Londynu wygrał te rozgrywki i wcale ich nie zbagatelizował! Wręcz przeciwnie :)

  • luckyluke89

    Oceniono 5 razy 3

    Dwie uwagi do tekstu:
    1. "Gdy kilka lat temu United skończył LM na trzecim miejscu...". MU skończył rozgrywki w GRUPIE na trzecim miejscu, a to zdanie sugeruje, że był mecz o brązowy medal i MU go zdobył.
    2. Rooney ma wciąż 30 lat, a nie 31! W październiku dopiero je skończy.

  • kibolzpoznania

    Oceniono 1 raz 1

    Nie wiem skąd autor ma info odnośnie kwot otrzymywanych w Premiership chciałbym tylko przekazać , że do sezonu 2015/2016 ostatnia drużyna otrzymała 88 mln funtów a nie euro. czyli ok 117 mln euro. Od tego sezonu stawki zgodnie z nowym kontraktem są wyższe o 45 procent. Czyli ok. 170 mln euro za prawa telewizyjne w zależności od miejsca, ilości punktów oraz meczów tzw prime time. Do tego dochodzą dochodzą rozgrywki Pucharu Anglii , Pucharu Ligi, marketing, bilety itp. Czyli Aston Villa ostatnia drużyna ma budżet ok 220-240 mln euro. Więc rozgrywki Pucharu Europy jak również Liga Mistrzów . maks. 50 mln zysku w przypadku wygrania robi się mało interesująca dla Anglików.

  • panihalinka

    Oceniono 1 raz 1

    "Anglia blisko katastrofy..." tytuł bez sensu, nie odnoszący się nijak do artykułu. Produkt cywilizacji idiotów klikaczy.

  • oglis2

    0

    UEFA tak od stara się podnieść prestiż drugiego LE, że już teraz pododawała miejsca dla zespołów z czołowych lig bez kwalifikacji (jakiemuś nieszczęśnikowi z Anglii nawet nie daje szans spokojnie opaść w ostatniej rundzie kwalifikacji, tylko wymusza na nim rozgrywanie meczów grupowych); może lepiej w takim razie wrócą do starej formuły, że nie ma nikogo na starcie pewnego gry w grupie, dzięki temu zagrają sobie kluby z krajów, które tego chcą i się staraja

  • vincenty4

    Oceniono 1 raz -1

    Cała ta liga angielska to jedna wielka katastrofa. W pucharach odpadają najszyciej jak się da, ale nie, przyleci stado baranów i zacznie krzyczeć , że "angielska liga jest najmocniejsza w Europie!!!!" Ciekawe z której strony :)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX