Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Premier League. Manchester drugim Evertonem, a Moyes bez sojuszników

Manchester United pod wodzą Davida Moyesa po 29 meczach ma 48 punktów i zajmuje dopiero siódme miejsce w lidze. O mistrzostwie ?Czerwone Diabły? mogą już zapomnieć - na czołową czwórkę szanse mają już czysto matematyczne, a dorobek punktowy mają dokładnie taki sam, jaki na tym etapie poprzedniego sezonu miał Everton. Prowadzony właśnie przez Moyesa.
0 : 3
Informacje
Premier League 2013/14 - 30. kolejka
Niedziela 16.03.2014 godzina 14:30
Wyniki szczegółowe
1 Poł
2 Poł
Wynik
Manchester United
0
0
0
Liverpool
1
2
3
Składy i szczegóły
Manchester United
Kartki: Rafael, Vidić - żółta, Vidić - czerwona (za drugą żółtą) Skład: De Gea - Rafael, Jones, Vidić, Evra - Fellaini (76. Cleverley), Carrick - Mata (87. Ferdinand), Rooney, Januzaj (76. Welbeck) - Van Persie
Liverpool
Bramki: Gerrard (34. - karny, 46. - karny), Suarez (84.) Kartki: Flanagan, Gerrard, Skrtel - żółta Skład: Mignolet - Johnson, Skrtel, Agger, Flanagan - Henderson, Gerrard (87. Lucas), Allen - Suarez, Sturridge (90. Aspas), Sterling (72. Coutinho)


Od sierpnia, gdy Manchester przegrał na Anfield Road w trzeciej kolejce z Liverpoolem, podopieczni Davida Moyesa nie poczynili właściwie żadnego postępu. Od tego czasu MU oscyluje w okolicach 6.-8. miejsca i łudząco przypomina Everton z poprzedniego sezonu. 50-latek, choć dostał skład, który w zeszłym sezonie wygrał ligę jedenastoma punktami, nie potrafi zapewnić jakości gwarantującej wygrywanie najważniejszych spotkań, nawet na własnym stadionie.

- To był jeden z najgorszych dni w mojej piłkarskiej karierze - powiedział zaraz po przegranym meczu z Liverpoolem Wayne Rooney. Anglik miał być podstawowym problemem Moyesa na Old Trafford. Napastnik szybko podpisał jednak kontrakt i od tego czasu wydaje się wspierać Szkota w jego działaniach. Nieoczekiwanie w mediach najgłośniej zrobiło się o tym, że 50-latek nie może się dogadać z Robinem van Persie'm. Ten jednak kilka dni przed meczem z Liverpoolem udzielił wywiadu, w którym zapewnił o swoim pełnym poparciu dla Szkota.

Nie powiązało się to jednak bezpośrednio z poprawą jakości występów Holendra na Old Trafford. Napastnik nie tylko stracił skuteczność z ostatniego sezonu, ale też kompletnie przestał współpracować ze wspomnianym Rooneyem. Często zdarza się, że jedyne podania, jakie ci dwaj wymieniają w trakcie poszczególnych połów meczów, to te na środku boiska - na rozpoczęcie gry, bądź jej wznowienie po straconej bramce.

Moyesowi mimo takich wywiadów jak ten van Persie'go wciąż wydaje się brakować sojuszników, zarówno na boisku jak i poza nim. Piłkarze bardzo rzadko - zwłaszcza w porównaniu z początkiem sezonu - wypowiadają się pochlebnie o szkockim trenerze, media co i raz wyliczają co nie funkcjonuje w klubie z Old Trafford tak jak należy. Nawet kibice, choć na trybunach słychać doping znacznie głośniejszy niż w zeszłych sezonach, coraz częściej zastanawiają się, czy Alex Ferguson nie powinien namaścić na swojego następcę kogoś innego.

Wracając do wsparcia ze strony zawodników. Z "tonącego" Manchesteru jako pierwszy ucieka jego kapitan. Nemanja Vidić nie czekał z ogłoszeniem decyzji o swoim odejściu nawet do końca sezonu i w marcu ogłosił, że po jego zakończeniu opuści Old Trafford i wzmocni Inter Mediolan. Niewiele wskazuje na to, by w wakacje Manchester mieli opuścić jeszcze jacyś kluczowi zawodnicy, jednak jak pokazuje obecny sezon "Czerwone Diabły", by szybko wrócić do walki o najwyższe cele, muszą nie tylko utrzymać obecną kadrę, ale jeszcze ją wzmocnić.

Wydawało się, że przyjścia Fellainiego i Maty to transfery, które wniosą do gry MU nową jakość. Belgijski pomocnik miał być tym, który będzie znakomicie uzupełniał Carricka w środku pola, odciążał go w defensywie i pomagał przy rozgrywaniu. Mata miał wnieść do gry MU więcej kreatywności, która wcześniej opierała się wyłącznie na dośrodkowaniach ze skrzydła.

Rekord w tym sezonie "Czerwone Diabły" pobiły w meczu z Fulham, gdy dogrywali piłkę w pole karne ponad 80 razy. W meczu z Liverpoolem z kolei dośrodkowań było niewiele ponad 10. Z Fulham Moyes, wykorzystując Younga i wsparcie bocznych obrońców, wierzył, że w końcu Stekelenburg będzie musiał skapitulować. Skończyło się remisem 2:2, a kibice po meczu mogli tylko popatrzeć na siebie z niedowierzaniem. W niedzielnym meczu na Old Trafford David Moyes, mając w składzie Juana Mate i Adnana Januzaja, piłkarzy obunożnych, którzy potrafią dośrodkować, oraz wysokich Fellainiego, Vidicia, van Persiego i świetnie grających głową Rooneya i Evre, postawił na grę kombinacyjną. To również nie zdało egzaminu, a Manchester przegrał 0:3.

"Czerwone Diabły" mają w składzie bardzo dużo atutów - nie bez powodu zgarnęli w zeszłym roku tytuł mistrzowski. Problem w tym, że nowy trener zupełnie nie potrafi potencjału drzemiącego w zespole obudzić. Na mapach pokazujących średnią pozycję na boisku Mata, Carrick i Fellaini byli praktycznie w jednym miejscu - na samym środku boiska. W ten sposób ani potencjału drzemiącego w zupełnie przyzwoitej czwórce Rooney, van Persie, Mata, Januzaj, ani w rosłych obrońcach przy okazji dośrodkowań, nie sposób rozbudzić. Wspomniane dwa transfery zwyczajnie się nie zwracają, a "Czerwone Diabły" po bardzo dobrym meczu z West Bromem i wygranej 3:0 znów wróciły do znanego już z tego sezonu przegrywania z najróżniejszych powodów.

Ekipa Moyesa grała z Liverpoolem nieźle, zwłaszcza przez pierwsze pół godziny. Dwa karne kompletnie wybiły jednak z rytmu obrońców mistrzowskiego tytułu i mimo przyzwoitej gry MU nie potrafiło zdobyć choćby jednej bramki. "Czerwonych Diabłów" nie usprawiedliwiają nawet rażące błędy sędziego i niesłuszna czerwona kartka dla Vidicia na kwadrans przed końcem. Zespół z Manchesteru w pierwszych dwóch kwadransach wyglądał na dużo lepiej zorganizowany taktycznie, ale cóż z tego, skoro nie potrafił tego przełożyć nie tylko na bramki, ale nawet na klarowne sytuacje do ich strzelenia - przez cały mecz oddał tylko jeden celny strzał. Liverpool z kolei wykorzystał pierwsze potknięcie defensywy i rzut karny. Później na Old Trafford było już tylko gorzej dla gospodarzy.

Walka w lidze dla Manchesteru praktycznie się skończyła. W środę na Old Trafford zagrają rewanż z Olympiakosem Pireus i będzie to kolejny z cyklu meczów o wszystko. Jeśli nie wywalczą awansu, wszystkie mecze do końca sezonu będą jedynie walką o to, w której (o ile w ogóle) fazie Ligi Europejskiej rywalizację w przyszłym sezonie rozpoczną "Czerwone Diabły". Już wiadomo, że dla Manchesteru United będzie to najgorszy sezon od ponad dwóch dekad. Jednak styl, w jakim go zakończą, zaważy nie tylko na tym, czy na przyszły sezon choć umiarkowanie optymistycznie będą patrzeć jego kibice, ale też potencjalne cele transferowe.

Więcej o:
Komentarze (33)
Premier League. Manchester drugim Evertonem, a Moyes bez sojuszników
Zaloguj się
  • jusup

    Oceniono 142 razy 104

    Manchester United wyglądał w pierwszych 30 minutach lepiej? Na pewno oglądaliśmy ten sam mecz?
    Nie był to wielki mecz ze strony Liverpoolu - ale wyglądało to tak aż trochę nieprawdopodobnie, jakby drużyna z czuba tabeli, będąca w wyścigu o trofea, przyjeżdża do przeciętniaka, gdzie wiadomo, że się trudno gra - nie pozwala rywalowi na stworzenie sytuacji, samemu cierpliwie czeka, wreszcie wygrywa pewnie, zapomina i tylko mówi, ze w takich meczach ważny jest wynik
    Przez pierwsze pół godziny Manchester nie stworzył żadnej praktycznie sytuacji. Liverpool mający w tym sezonie problemy z obroną i środkiem nie dopuścił do właściwie żadnego zagrożenia. Tym razem za to w ataku nie był tak błyskotliwy, ale mimo wszystko coś stwarzał od czasu do czasu, Manchester się nie zbliżał. Później jednak akcja prawą strona, gdy strzelał Rooney i w II połowie bodajże van Persie główkował niecelnie zostawiony przed bramką.
    Manchester United grał źle właśnie w organizacji meczu. Liverpool nawet w meczach wygrywanych wysoko potrafił dać się innym rywalom zdominować w środku pola, w pierwszym meczu przeciwko Czerwonym Diabłom na Anfield the Reds wygrali, ale momentami środek przegrywali bardzo wyraźnie. Tym razem Liverpool nie pozwolił Manchesterowi na nic poza rozgrywaniem piłki daleko od bramki Mignoleta. W atalu zaś bez błysku, ale konsekwentnie, jakby wiedząc o swojej wyższości i o tym, ze w końcu coś wpadnie. Wpadło trzy razy.
    Błąd sędziego przy trzecim karnym i owszem, za to ten trzeci karny powinien być chwilę później, gdy Sturridge 'a bardziej ewidentnie wyciąć w polu karnym się już by nie dało, zaś w 10 Manchester powinien grać już od karnego pierwszego, bo zagranie ręką Rafaela nie było tylko trochę przypadkowym zagraniem nienaturalnie ułożoną ręką (za co jest sam karny), a świadomym ruchem ręki do piłki w celu powstrzymania akcji Suareza mijającego obrońcę. W sam raz na żółtą kartkę, która w tamtym momencie byłaby drugą. Do tego gdy Vidic dostawał pierwszą żółtą kartkę, równocześnie kto wie, czy wtedy Rafael także nie powinien dostać drugiej (trzeciej ;) ) żółtej kartki
    Dzisiejszy Manchester jest słaby - i chyba jest słaby słabością trenera. Jest jednak jeszcze słabszy, niż by wynikało z tego artykułu. Tu nie było nawet 30 minut dobrej gry Manchesteru, poza może tym, że samemu nie pozwolił aż szaleć atakowi rywala. Ten jednak nie mogąc szaleć, po prostu na spokojnie wypunktował.

  • okoni

    Oceniono 69 razy 67

    Niestety , żal tyłek ściska jak się patrzy na grę United. Byłem mocno krytyczny wobec pierwszych hejtów jakie leciały w stronę Moyesa, ale rzeczywiście ten koleś nie ma pomysłu na mobilizację i grę Rooney'a i spółki. Jak patrzę jak Diabły biegają bez ładu i składu , mimo takich nazwisk, to aż mnie krew zalewa. Jeszcze trochę i ich poziom będzie porównywalny do naszej ekstraklasy ;)

  • koszalki

    Oceniono 65 razy 45

    Manchester lepiej zorganizowany w pierwszych dwóch kwadransach? Chyba oglądałem inny mecz. Liverpool kontrolował spotkanie od pierwszej do ostatniej minuty. Z wyjątkiem ostatnich pięciu minut pierwszej połowy i kolejnych pięciu ze środka drugiej, kiedy było już 0:2. Organizacja, kultura gry, pressing i gra w odbiorze formacji ofensywnych (ile razy napastnicy Liverpoolu przejmowali piłkę?), pewność siebie (dziesiątki podań w obronie pod naciskiem rywali, zamiast wykopów) itd, itd - wszystkie atuty miał dziś w ręku Liverpool i wykorzystał je bez litości.

  • goostuff

    Oceniono 40 razy 38

    drużyna, która słynęła zawsze z piłkarzy, którzy chcieli sobie wypruwać żyły dla klubu - nawet jeśli niektórym z nich brakowało im finezji czy techniki.
    teraz jest najwyżej jeden taki czyli Rooney. Bo nie liczę już Vidica, Evry, Ferdinanda czy Giggsa których kariera w MU właśnie się kończy.
    Do tego brak geniuszu Fergusona i mamy przeciętniaka.
    Oj, nieprędko United sięgnie po następne mistrzostwo, tam jest do wymiany 3/4 drużyny i być może trener.

  • lufarudego

    Oceniono 23 razy 23

    graja tak jak by sie chcieli pozbyc Moyesa

  • cassius-clay

    Oceniono 23 razy 21

    Porównanie w tytule artykułu jest bardzo krzywdzące. Everton jest wyżej w tabeli, gra o wiele ładniej, nie płaci nikomu 300 tys. funtów tygodniowo i ma sympatycznego, utalentowanego menadżera.

  • morfeusz_1

    Oceniono 18 razy 12

    Brakuje dyscypliny, zawodnicy MU ruszali się wczoraj po boisku jak żelbetonowe kloce.
    Stwarzają wrażenie jakby od dłuższego czasu imprezowali non stop

    A Dżerard to fajny gość bo odpuścił karnego jednego

  • satrustequi

    Oceniono 37 razy 9

    Robin van Pierdzi

  • radwanwd

    Oceniono 18 razy 8

    Szkoda mi tego niegyś wspaniałego klubu.Mimo to jestem dalej fanem.Era Menchesteru,skończyłasie z chwila odejścia ich wspaniałego trenera.Mówią,że grają piłkarze,ale pod okiem szkoleniowca,którego brakuje w Klubie-szkoda

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX