Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Premier League. Przewrót w angielskim scenariuszu

Nic tak nie wpływa na rywalizację legend i potęg, jak nagła zmiana ról bohaterów. W niedzielę na Old Trafford po prawie ćwierćwieczu mogą odwrócić się i ukształtować przyszłe losy Manchesteru United i Liverpoolu. Relacja na żywo w Sport.pl o godz. 14.30.
0 : 3
Informacje
Premier League 2013/14 - 30. kolejka
Niedziela 16.03.2014 godzina 14:30
Wyniki szczegółowe
1 Poł
2 Poł
Wynik
Manchester United
0
0
0
Liverpool
1
2
3
Składy i szczegóły
Manchester United
Kartki: Rafael, Vidić - żółta, Vidić - czerwona (za drugą żółtą) Skład: De Gea - Rafael, Jones, Vidić, Evra - Fellaini (76. Cleverley), Carrick - Mata (87. Ferdinand), Rooney, Januzaj (76. Welbeck) - Van Persie
Liverpool
Bramki: Gerrard (34. - karny, 46. - karny), Suarez (84.) Kartki: Flanagan, Gerrard, Skrtel - żółta Skład: Mignolet - Johnson, Skrtel, Agger, Flanagan - Henderson, Gerrard (87. Lucas), Allen - Suarez, Sturridge (90. Aspas), Sterling (72. Coutinho)
Dla wielu to futbolowa prehistoria. W bramce Diego Cavalieri, Stephen Darby w obronie, Andrea Dossena w roli skrzydłowego i Fabio Aurelio ratujący wynik w końcówce. Cóż z tego, skoro na otwierającego wynik gola Benayouna odpowiedział najpierw Martin Jorgensen, a potem gospodarzy w samej końcówce dobił Alberto Gilardino? Tak Liverpool w 2009 roku żegnał się z Ligą Mistrzów.

- Nie jest łatwo tam wrócić. Każdego roku myślisz, że to właśnie teraz ci się uda - mówił w piątek o europejskiej elicie Brendan Rodgers. On sam jedynie mógł obserwować, jak w Lidze Mistrzów bawi się Jose Mourinho, gdy pracował w Chelsea kilka lat temu. Wtedy pojedynki "The Blues" z "The Reds" były ozdobą rywalizacji na najwyższym poziomie, nawet jeśli głównie przez względy taktyczne, a nie estetyczne.

Odwaga, z jaką szkoleniowiec Liverpoolu poucza Manchester United Davida Moyesa, wynika głównie ze skądinąd nieoczekiwanej zmiany perspektywy dla tych klubów. Od czasu wielkiego triumfu w Lidze Mistrzów drużyna z Anfield Road zwyciężała jedynie w krajowych pucharach, od mistrzostwa stopniowo się oddalając. W ostatnich latach to oni byli tym "klubem kryzysowym", którego decyzje znamionowały desperackie pragnienie powrotu do finansowych wrót raju.

Szukano rozwiązania w statystykach, ściągając piłkarzy na podstawie tego, ile razy dośrodkowują w trakcie spotkania, jaka jest ich średnia skuteczność w pojedynkach główkowych - do tego rzadko patrząc na ich ceny. Z emerytury ściągnięto klubową legendę (Kenny'ego Dalglisha), by zastąpił spokojnego, ale zbyt sztywno myślącego menedżera, który wyniki osiągał wyłącznie z przeciętniakami (Roy Hodgson). Kompromitujące porażki, nieudane szarże i nietrafione transfery sprawiły, że piłkarsko Liverpool zszarzał. Brak Ligi Mistrzów odbija się czkawką do dziś - nawet Tottenham zabierał "The Reds" potencjalnych piłkarzy.

Kończąc kpiny z Liverpoolu

Dla Manchesteru United nadchodzi ten sam moment - ostatniego na nieokreślony czas meczu w Lidze Mistrzów. Może to być już rewanżowy pojedynek z Olympiakosem, jeśli Davidowi Moyesowi nie uda się zainspirować podopiecznych do kolejnego cudownego "comebacku", z których "Czerwone Diabły" Fergusona słynęły. W przypadku porażki będzie to po prostu kolejne zaświadczenie o nieudolności Szkota, lądujące w coraz obszerniejszym segregatorze ze szczegółowo udokumentowanymi klęskami Manchesteru United w obecnym sezonie.

To jednak nie środowy mecz z Olympiakosem rozpala wyobraźnię kibiców "Czerwonych Diabłów", ale ten niedzielny z Liverpoolem. Oni są wychowani przez sir Aleksa Fergusona na otwartym i często bezceremonialnym wyszydzaniu "The Reds" - Szkot nawet w swojej najnowszej autobiografii zadaje rywalom kilka celnych ciosów, a kapitana legendę Stevena Gerrarda nie uznaje za piłkarza prawdziwej klasy światowej. Teraz narracji nie kreują utarczki słowne menedżerów, ale gwałtowne odwrócenie się ról w scenariuszu na ten sezon.

Dramat w trakcie remontu

W obydwu wypadkach sytuacja jest niespodziewana, ale też nie brakowało pozytywnych czy negatywnych sygnałów zachodzących zmian. Liverpool w poprzednim sezonie dojrzewał taktycznie, od Brendana Rodgersa od nowa uczył się odpowiedzialności w grze opartej na posiadaniu piłki i zmieniał się charakterologicznie. Jeszcze wtedy motywacyjne sztuczki Irlandczyka traktowano żartem, teraz choćby transformacja Raheema Sterlinga świadczy o talencie menedżera. Młody skrzydłowy dwanaście miesięcy temu był bezczelną i spadającą gwiazdką, teraz dzięki formie ligowej może śmiało szykować się do Mundialu w Brazylii. Daniel Sturridge wprost mówi, że eksplozja jego talentu to w głównej mierze zasługa zaufania i wiary, jaką obdarzył go Brendan Rodgers od momentu transferu z Chelsea.

Z kolei Sir Alex Ferguson twierdził, że zeszłoroczne mistrzostwo to największe osiągnięcie w jego karierze - oświadczenie świadczące tyle o sile rywali, co przeciętności składu, jakim dysponował. Zostawił Moyesa z dogorywającą parą stoperów, coraz mniej zaskakującymi skrzydłowymi i bardzo problematycznym napastnikiem. Do tego cała struktura skautingu i akademii zdaniem nowego menedżera wymagała unowocześnienia czy chociaż wyprowadzenia na poziom porównywalny z najlepszymi w kraju. Misja Moyesa nie ogranicza się więc tylko do murawy - chociaż momentami Szkot wygląda, jakby nie wierzył, że ci piłkarze mogą tak słabo grać.

Nowy rozdział tej historii

Ostatni sezon Liverpool kończył z mniejszym dystansem punktowym do Wigan, które spadło z ligi, niż do mistrzowskiego Manchesteru United. Teraz to "Czerwone Diabły" patrzą na rywali z dołu i jeśli ktokolwiek miałby bazować swoją opinię na ostatnich miesiącach, to na jedenastu "oczkach" różnicy się nie skończy. To Liverpool jest "ekscytującą" drużyną z ofensywnym stylem gry, a Manchester United - ledwie cztery zwycięstwa w nowym roku - naczelnym "klubem kryzysowym".

To się tyczy wszystkiego - od pozycji obydwu menedżerów do określania klubowych ambicji. Brendan Rodgers już niemal pewny powrotu Liverpoolu do Ligi Mistrzów, więc latem będzie starał się ustabilizować ich pozycję na szczycie. Tymczasem David Moyes na Old Trafford zarządzi remont generalny składu, a już teraz mówi o "historii i renomie klubu", by zachęcić do przyjścia nowych piłkarzy. Jednak w tej grze karta "Ligi Mistrzów" bije tę z "tradycją", o czym od czasu wspomnianej porażki z Fiorentiną boleśnie i wiele razy przekonał się Liverpool.

W kontekście krótkoterminowym i obecnego sezonu niedzielny pojedynek może nawet niewiele zmienić - dużo ważniejsza jest perspektywa kolejnego roku rywalizacji. Liverpool zwycięstwem na Old Trafford będzie chciał wykrwawić odwiecznego rywala, dobitnie podkreślić zmianę losów i już nie patrzeć za siebie. Manchester United z kolei nie może pozwolić czy pomóc nowej sile na przeistoczenie się w potęgę, bo tym trudniej będzie im wrócić na szczyt. Czas otworzyć nowy rozdział tej historii rywalizacji gigantów angielskiego futbolu?

Więcej o:
Komentarze (6)
Premier League. Przewrót w angielskim scenariuszu
Zaloguj się
  • satrustequi

    Oceniono 46 razy 18

    Liverpool wygrał wiele razy Europę, więcej niż MU, a gdyby nie wieloletnia dyskwalifikacja po Heysel, gdy klub był w wielkim gazie, byłby pewnie na równi z najlepszym klube ostatnich 50 lat czyli AC Mlan (Real to prehistorii był nr 1). AC Milan, Liverpool, Bayern - najbardziej utytułowane europejsko kluby ostatniego półwiecza...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX