Derby Manchesteru. Fellaini i Moyes zawodzą United [DYSKUTUJ Z AUTOREM]

22.09.2013, godzina 17:00

Manchester City

4 1
  • na żywo
Manchester City (Sergio Aguero)

Manchester City (Sergio Aguero) (Fot. Jon Super AP)

Nawet przy pamiętnym 1-6 na Old Trafford przewaga taktyczna City nad United nie była tak olbrzymia jak w niedzielę. David Moyes jeszcze prowadząc Everton, zasłynął z tego, że z największymi w lidze nie wygrywał na wyjazdach, a po porażce z Liverpoolem i Manchesterem City można zaryzykować stwierdzenie, że do tego niechlubnego rozdziału swojego CV Szkot dopisuje kolejne akapity już po zmianie klubu - pisze dla Sport.pl Michał Zachodny, bloger, współpracownik Goal.com i InStat Football.
Relacje z najważniejszych zawodów w aplikacji Sport.pl Live na iOS, na Androida i Windows Phone

Co prawda nie dziwi w ogóle schemat pierwszej połowy - City dominujące w posiadaniu piłki na własnym stadionie w meczu derbowym - ale już swoboda, jaką mieli gospodarze w pierwszych trzydziestu minutach na połowie United, była wręcz zatrważająca. Po części była to wina Fellainiego, który nie trzymał się swojej pozycji, a rywale z łatwością wyciągali go ze środka pola. Czy to zbiegający do środka Nasri, czy uciekający z tej strefy Aguero - Belg jakby miał za zadanie właśnie ich kryć, a z wolnego miejsca obok Carricka korzystał najczęściej Yaya Toure. Fellaini maczał palce w każdej straconej przez United bramce - przy pierwszym i trzecim golu odpuścił kompletnie wbiegającego w szesnastkę Aguero, przy drugim on krył Toure przy rzucie rożnym, a jego próba dogonienia Navasa przy czwartej była komiczna.

Zdecydowanie należy napisać o spóźnionej reakcji Moyesa, który w przerwie nie zdecydował się na dokonanie żadnej zmiany - zanim Tom Cleverley zdążył się pojawić na boisku, przewaga City była już podwojona. Jak pokazało spotkanie - i co Moyes już dawno powinien wiedzieć - ani Fellaini, ani Carrick nie są najlepsi w asekurowaniu akurat bocznych stref czy kryciu indywidualnym. Yaya Toure czuł się na tyle pewnie, że zakładał siatkę Carrickowi, wyprowadzając piłkę, a Aguero specjalnie cofał się pod krycie Belga, by potem mu spektakularnie uciec... Jedyną zmianą Moyesa w przerwie było nakazanie skrzydłowym bardziej ofensywnej gry, co także szybko się przeciwko niemu odwróciło - Negredo i Nasri mieli tyle czasu, ile tylko chcieli, przy akcji na czwartego gola, kompletnie nie kryci wbiegając w szesnastkę United.

Oczywiście nie odbierajmy zasług Pellegriniemu, który po raczej średnim starcie na Etihad potrzebował potwierdzenia naprawdę dobrym wynikiem - tak jak Mancini "kupił" kibiców pamiętnym 6-1, to równie wiele może Chilijczykowi dać ten wynik derbów. Stwierdzenie, że to był najlepszy mecz City w tym sezonie, to niedopowiedzenie. Rewelacyjny w defensywie był Pablo Zabaleta (9 odbiorów, niewiele mniej niż cały zespół rywali), który blokował strzały i skutecznie przerywał akcję. 

Jeszcze lepiej spisał się w środku pola Yaya Toure, na którego lekarstwo znalazł dopiero po godzinie gry Cleverley, będąc pierwszym i jedynym piłkarzem United, który zdołał odebrać pomocnikowi gospodarzy piłkę. Ciekawe, że Pellegrini zdecydował się na postawienie na taki duet napastników - po raz pierwszy w tym sezonie Aguero partnerował Negredo - ale decyzja szkoleniowca Manchesteru City była przemyślana. Co prawda żadne z pięciu uderzeń Hiszpana nie było celne, to bardziej dla zwycięzców liczyła się jego ciężka praca. Negredo kapitalnie dwa razy powalczył ramię w ramię z Vidiciem (raz przy rzucie rożnym, drugi raz przy trzecim golu), wypracowując, a nawet wyrywając rywalom piłkę i zagrywając ją do kolegów na pustą bramkę. Bez echa nie przejdzie oczywiście pracowite popołudnie Fernandinho (5 przejęć, najwięcej w meczu) oraz popis Aguero.

Jedynym pozytywem w barwach United był oczywiście Wayne Rooney - harujący na całym boisku, który w drugiej połowie wziął pełen ciężar gry na siebie. Uczestniczył w każdej akcji, szukał niekonwencjonalnych rozwiązań (nawet zagrywając niecelnie), dyskutował z sędzią za swoich kolegów i przede wszystkim postarał się odrobinę zatrzeć złe wrażenie świetnym golem z rzutu wolnego. Moyesa niech jednak martwi to, że w meczu derbowym tym najbardziej walczącym jest piłkarz, którego on przed sezonem widział dopiero w roli drugiego napastnika, a Anglik sam chciał z klubu odejść. Ledwie jeden punkt w meczach z trzema już rywalami z czołówki sygnalizuje trudny start jego kariery w Manchesterze United, ale dużo bardziej niepokoi to, jak łatwo jego piłkarze pozwolili wypracować rywalom czterobramkową przewagę. Zupełnie jakby rozpracowanie "Czerwonych Diabłów" było w minionym tygodniu najłatwiejszym zadaniem sztabu Manuela Pellegriniego... 

Jeszcze po porażce z Liverpoolem Sir Alex twierdził, że już dużo gorzej grający jego zespół wywoził z Anfield Road zwycięstwa, ale teraz podobnego wytłumaczenia być nie może. Przez większość meczu derbowego między City i United była przepaść podobna do tej liczonej w wydanych latem pieniądzach.

Komentarze (5)
Derby Manchesteru. Fellaini i Moyes zawodzą United [DYSKUTUJ Z AUTOREM]
Zaloguj się
  • jurek7

    Oceniono 26 razy 6

    Nie przesadzajmy z winą Fellainiego, który jest świeżym nabytkiem MU i jeszcze się nie do końca zaadoptował. Główny problem United w tym meczu to gra bocznych obrońców i pomocników. bramki szły według dosyć prostego schematu pt gra na skrzydle, dośrodkowanie i złe krycie samych obrońców.

  • bigosmiszcz_ssie

    Oceniono 5 razy 3

    dziwkomiscz ssie!

    To tyle.

  • saulgoodman

    Oceniono 3 razy 1

    Trzeba było załatać dziurę w pomocy w oknie transferowym. Taki Ozil byłby świetnym lekarstwem, cóż on wyczynia w Arsenalu...Ed Woodward i Moyes zawalili lato. Nie mam nadziei, że w zimie kogoś sprowadzą. Fellaini bez komentarza....

  • alexx42

    Oceniono 10 razy 0

    niestety wszystko sprowadza się do jednego: Moyes to nie Ferguson. Nie ma posłuchu wśród graczy, ignorują go na rynku transferów, nie reaguje dość szybko na sytuację na boisku. Potrzebuje czasu, ciężar nowego klubu go przygniótł, to widać. Nie zdziwię się, kiedy MU nie dostanie się do pierwszej czwórki Premier League i nie zagra w następnej edycji CL.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Premier League 2017/18

lp Drużyna M Pkt Br Zw R Por
1 Manchester City 33 87 93:25 28 3 2
2 Manchester Utd 34 74 65:26 23 5 6
3 Liverpool 34 70 78:35 20 10 4
4 Tottenham 34 68 66:31 20 8 6
5 Chelsea 33 60 57:33 18 6 9
6 Arsenal 33 54 62:45 16 6 11
7 Burnley 33 52 33:29 14 10 9
8 Leicester 33 43 49:47 11 10 12
9 Everton 34 42 39:54 11 9 14
10 Newcastle 33 41 35:42 11 8 14
11 Bournemouth 35 38 41:58 9 11 15
12 Watford 34 37 42:60 10 7 17
13 Brighton 34 36 32:47 8 12 14
14 West Ham 33 35 41:59 8 11 14
15 Huddersfield 34 35 27:54 9 8 17
16 Crystal Palace 34 34 36:54 8 10 16
17 Swansea 33 33 27:46 8 9 16
18 Southampton 33 28 33:53 5 13 15
19 Stoke 34 28 31:64 6 10 18
20 West Brom 34 24 27:52 4 12 18

  • LM
  • LE
  • Spadek