Sport.pl

Złota piłka Messiego, gruba czcionka Fabregasa i Wengera

Dlaczego nominujący do Złotej Piłki aż tak błądzą. Wyróżnili Diego Forlana, który po mundialu snajpersko zamilkł na wieki, a pominęli Radamela Falcao, który rozhałasował się w Lidze Europejskiej na miarę tytułu króla strzelców? - pisze Rafał Stec, dziennikarz Gazety Wyborczej i Sport.pl.


FIFA i "France Football", które patronowały najważniejszym plebiscytom na najlepszych piłkarzy roku, połączyły je w jeden arcynajważniejszy superplebiscyt, ale ich nominacje nadal niekoniecznie odzwierciedlają to, co dzieje się na boiskach. Teraz znów możemy stawiać rytualne, retoryczne pytania, dlaczego nominujący aż tak błądzą. Wyróżnili Diego Forlana, który po mundialu snajpersko zamilkł na wieki, a pominęli Radamela Falcao, który rozhałasował się w Lidze Europejskiej na miarę tytułu króla strzelców? Co im strzeliło do głowy, że wśród 23 wytypowanych zamieścili nazwiska z pikującego na dno Interu, a nie zamieścili nikogo z odzyskującego panowanie w Italii Milanu? Skąd promowanie Karima Benzemy, skoro rozczarowywał na tyle, że w trzech najważniejszych El Clasico nie wstał z ławki, i nawet w napadzie własnego klubu ma konkurenta skuteczniejszego?

Horrendalnie wyglądają jednak przede wszystkim wybory związane z Arsenalem.

Chwalebną samoświadomością wykazał się Cesc Fabregas, który przyznał, że nie zasłużył na nominację do Złotej Piłki i nie rozumie, dlaczego ją otrzymał. On wiosną smutniał z całym londyńską drużyną, na finiszu stopniowo oddalającą się od szczytu tabeli ligi angielskiej i ostatecznie osiadłą na wybitnie niesatysfakcjonującym ją czwartym miejscu, a dla Barcelony dopiero może się znacząco zasłużyć. Poprzedni sezon był dlań najbardziej dołujący od lat.

Tym większym nieporozumieniem jest pominięcie Robina van Persiego, czyli jedynego piłkarza Arsenalu, który próbował wyciągnąć drużynę z depresji. W tym roku kalendarzowym strzelił 28 goli w 27 kolejkach Premier League, co w rozgrywkach krajowych czyni go ciut mniej wydajnym od Cristiano Ronaldo (33 bramki, 28 meczów) i ciut bardziej (!) wydajnym od Leo Messiego (27 bramek, 29 meczów). W Lidze Mistrzów też pchał się na pierwszy plan, ważne ciosy zadawał Barcelonie, Udinese i Borussii Dortmund. On nie tylko zasłużył na wstępne wyróżnienie, on zasłużył na czołówkę plebiscytu.

A jeśli zignorowanie Holendra uznamy za grube nieporozumienie, to wepchnięcie trenera jego drużyny pomiędzy dziesięciu najlepszych fachowców roku musimy ogłosić grubym skandalem. Arsene Wenger wiosną patrzył, jak jego piłkarze spadają z podium ligi angielskiej i oddają Puchar Ligi drugoligowemu dziś Birmingham; latem zaspał na rynku transferowym, więc musiał ratować się hurtowymi zakupami last minute na godziny przed końcem okresu handlowego; jesienią oglądał Arsenal obijany przez Manchester Utd ośmioma golami i tracący szansę na mistrzostwo kraju, zanim wyścig o tytuł na dobre się rozpoczął. Tak beznadziejnego roku jeszcze w Londynie francuski trener nie przeżył.

Kiedy widzę wymienione nazwiska arsenalskie, tracę resztkę wątpliwości - jurorzy bezrefleksyjnie reagują na podawane w mediach najczęściej, najgrubszą czcionką, najchętniej we frazach tkanych po angielsku. Van Persie nie chciał na razie uciekać z Arsenalu, więc rozbłyskiwał na medialnych czołówkach rzadziej niż Fabregas, bohater transferowej opery mydlanej ciągnącej się od lat i emitowanej nawet podczas wakacji. O Wengerze też debatowano dniami i nocami, bo albo podpisywał klęski, albo komentatorzy błagali go o aktywność transferową, albo zadawano pytanie niegdyś tabu - czy faktycznie powinien być jako trener Arsenalu niezatapialny.

Słowem, nieważne, jak kopiesz albo kopaczy trenujesz, byle o tobie gadali. Na szczęście przyszły zwycięzca wygra czystym futbolem - choć małomówny i pozaboiskowo nudny do mdłości, uzyska zapewne jeszcze pokaźniejszą przewagę nad resztą niż w latach minionych i zostanie dopiero drugim - po Platinim - futbolistą, który weźmie Złotą Piłkę trzy razy z rzędu.

Nominacje. Barcelona: Abidal (Francja), Dani Alves (Brazylia), Messi (Argentyna), Fabregas, Iniesta, Pique, Villa i Xavi (wszyscy Hiszpania). Real: Benzema (Francja), Ronaldo (Portugalia), Oezil (Niemcy), Casillas, Alonso (obaj Hiszpania). Bayern: Mueller, Schweinsteiger (obaj Niemcy). Manchester Utd: Nani (Portugalia), Rooney (Anglia). Inne kluby: Aguero (Manchester City/Argentyna), Eto'o (Inter, Anży Machaczkała/ Kamerun), Forlan (Atletico, Inter/Urugwaj), Neymar (Santos/Brazylia), Sneijder (Inter/Holandia), Suarez (Ajax, Liverpool/Urugwaj).

Gołodupcy znaleźli sposób na Real i Barcelonę »


Kto dostanie Złotą Piłkę?
Więcej o: