Dziesięć tysięcy złotych będzie musiał zapłacić ŁKS za zachowanie swoich sympatyków podczas meczu z Wartą w Poznaniu. Taką karę wymierzył Wydział Dyscypliny PZPN-u za obrażanie Alaina Ngamaymy.
Pod koniec spotkania w Poznaniu szalikowcy z Łodzi wydawali odgłosy małpy, kiedy przy piłce był czarnoskóry pomocnik Warty. Po meczu szefowie klubu z al. Unii złożyli nawet oświadczenie, że przeproszą piłkarza za zachowanie swoich fanów. Wydział Dyscypliny nie czekał jednak na oficjalne przeprosiny, ale ukarał klub. ŁKS będzie musiał zapłacić 10 tys. zł. - Kara jest wysoka, ale spowodowana jest recydywą łódzkich kibiców. To nie pierwsze rasistowskie okrzyki w ich wykonaniu - tłumaczy Artur Jędrych, szef Wydziału Dyscypliny. - Myślę, że łodzianie zapłacą karę, mimo że nie byli organizatorami wyjazdu kibiców do Poznania.
Wysoką karą zaskoczony jest Kamil Janiszewski, rzecznik prasowy ŁKS SSA. - W naszej sytuacji tak sroga kara to tragedia - twierdzi. I przypomina, że klub stara się wychowywać swoich sympatyków. - Nasi piłkarze spotykają się z młodzieżą w szkołach, przekonując ją do kulturalnego zachowania na stadionach - opowiada.
Zdaniem rzecznika zachowanie kibiców w Poznaniu było incydentem, bo w ostatnim czasie fani robią naprawdę wiele dobrego. - Najlepszym przykładem jest mecz z Zawiszą Bydgoszcz, z którego całkowity dochód zostanie przekazany dla piłkarzy - dodaje. - Wkrótce zorganizujemy spotkanie z kibicami, aby takie zachowanie nie miało już więcej miejsca.