- Piłka poturlała się i uderzyła o jego lewą nogę. Przejął ją i zaczął biec przez boisko, mijając każdego, kto stanął mu na drodze. Zacząłem krzyczeć: "Strzelaj! Strzelaj!", ale był zbyt mały, by to zrobić - opisywał pierwszy mecz Leo Messiego jego pierwszy trener Salvador Aparicio. - Czy go odkryłem? Nie. Ale byłem pierwszym, który wpuścił go na boisko. Cóż mogę powiedzieć... - wzruszał się. Jego wychowanek jest dziś uznawany za najlepszego piłkarza świata i w sobotę zagra w finale Ligi Mistrzów. Relacja na żywo na Sport.pl od 20.30.
Wywiad, który można obejrzeć w serwisie You Tube, został przeprowadzony kilka lat temu. Salvador Aparicio zmarł w 2008 r. Wcześniej jednak zdążył opowiedzieć dziennikarzom o pierwszym meczu genialnego piłkarza, który urodził się w argentyńskim Rosario.
- Graliśmy mecz i brakowało nam piłkarza. Czekaliśmy na niego, ale nie przychodził. Leo z boku biegał za piłką, więc spytałem się jego mamy, czy nam go "pożyczy". "On nie umie grać, nigdy tego nie robił" - odparła. Powiedziałem, że nie szkodzi. Nie będziemy od niego wymagać niczego specjalnego. Była tam też jego babcia, która powiedziała: "Daj spokój. Niech zagra". Więc Leo zagrał - opowiada na filmie trener Aparicio.
Co czuł trener, gdy jego wychowanek zaczął grać w Barcelonie i reprezentacji? - Zawsze się wzruszam. Płaczę. To wzruszające, bo pamiętam go jak był taki mały. Pewnego dnia widziałem, jak strzelał gola. Wszyscy mówili, że zrobił to jak Maradona. Myślę, że jest lepszy - przyznaje.